70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Pisarz z Południowej Afryki

Coetzee postępuje jednak inaczej, gdyż nie pomija tradycji, w której się wychował i która odegrała kluczową rolę w procesie jego pisarskiej edukacji. Białe pisarstwo poświęcone jest właśnie rodzimej kulturze Afryki Południowej. Jest to zbiór siedmiu esejów, które obracają się wokół kilku kluczowych zagadnień, takich jak kolonializm, nurt powieści farmerskiej (plaasroman), napięcia etniczne, problem rasizmu czy kwestia krajobrazu (która odgrywa chyba kluczową rolę w tym zestawieniu).

Czesław Miłosz w Ziemi Ulro pisze:

Myśleć znaczy najpierw umiejscowić i porównać. (…) na samym początku umiejscowić siebie wobec przedmiotów zewnętrznych, najpierw fizycznie, następnie moralnie. Później jest to określić położenie naszego świata wobec światów otaczających. Być to znaczy być w którymś miejscu, przebiec szereg, również ruchomych, punktów; znaczy to poruszać się jako umysł w ciele, które jest obdarzone ruchem i jest unoszone, przez świat poddany ciążeniu, wokół innych grawitujących światów.

Porównywanie, ustawianie relacji z rzeczami, które nas otaczają, jest podstawowym gestem, nie tylko epistemologicznym, ale przede wszystkim egzystencjalnym. Aby zbudować swoją podmiotowość, należy określić się wobec świata, zadomowić się w nim. Miłosz dodatkowo podkreśla rangę tego procesu poprzez wskazanie na jego silny aspekt etyczny. Umiejscowienie to także określenie pozycji mówiącego, ukazanie podłoża, z którego się wyrasta – to wszystko, zdaniem Miłosza, jest niezbędne, aby móc spotkać się z innością, odpowiedzialnie na nią odpowiedzieć, jak by dodał Derrida, a za nim Attridge. To budowanie przestrzeni, w której możliwe jest spotkanie, a może i dialog, stanowi jeden z kluczowych problemów namysłu nad kulturą ostatnich kilku dekad. Współczesna antropologia spod znaku Clifforda Geertza kładzie szczególny nacisk na przedstawienie się – kim jestem, skąd jestem i jakie są moje korzenie.

John Maxwell Coetzee, wydawałoby się, nie potrzebuje przedstawiać się polskiemu czytelnikowi. Jest znany u nas od wielu lat i cieszy się niesłabnącą popularnością. Jednakże do niedawna w naszej rodzimej recepcji południowoafrykańskiego noblisty istniała poważna luka, którą wypełnił wydany kilka miesięcy temu tom esejów Białe pisarstwo. Twórczość autora Hańby zwykło się przyporządkowywać przede wszystkim tradycji powieści europejskiej, najczęściej jako wzorce wymienia się Dostojewskiego, Kafkę i Defoe, zresztą za sugestiami samego pisarza. Jest to niewątpliwie słuszny trop, co potwierdza wydany przed dwoma laty inny zbiór esejów Dziwniejsze brzegi, które poświęcone są, poza już wymienionymi klasykami, między innymi T.S. Eliotowi, Samuelowi Richardsonowi czy Robertowi Musilowi. Jednakże jest to tylko jeden filar, na którym opiera twórczość swoją twórczość Coetzee.

Szczególnie interesujący w tym kontekście jest esej zatytułowany Co to jest dzieło klasyczne? – prelekcja (pochodzący z tomu Dziwniejsze brzegi). Coetzee analizuje postawę przyjętą przez Eliota względem jego własnego umiejscowienia się w tradycji. Autor Ziemi jałowiej postuluje wizję homogenicznej, uniwersalnej kultury europejskiej, której patronem czyni Wergiliusza. Coetzee zastanawia się nad mechanizmem, który doprowadził Eliota do pominięcia swojej amerykańskości, do zrzeknięcia się tego trochę wstydliwego (w tamtym czasie) pochodzenia na rzecz tożsamości czysto europejskiej. Wydaje się, że Eliot nie pojawia się w tym kontekście przypadkowo. Coetzee znajduje się w podobnej sytuacji – także pochodzi z kulturowego obrzeża, tak więc musi przekroczyć swoje korzenie, aby zaistnieć w ramach kultury Zachodu (być może jeszcze więcej wiąże go z przytaczanym tu Miłoszem).

Coetzee postępuje jednak inaczej, gdyż nie pomija tradycji, w której się wychował i która odegrała kluczową rolę w procesie jego pisarskiej edukacji. Białe pisarstwo poświęcone jest właśnie rodzimej kulturze Afryki Południowej. Jest to zbiór siedmiu esejów, które obracają się wokół kilku kluczowych zagadnień, takich jak kolonializm, nurt powieści farmerskiej (plaasroman), napięcia etniczne, problem rasizmu czy kwestia krajobrazu (która odgrywa chyba kluczową rolę w tym zestawieniu).

Dla czytania Białego pisarstwa niezwykle ważne wydaje się zrozumienie, kim jest owo eseistyczne „ja”, które wprowadza nas w ten nieco egzotyczny świat kultury południowej Afryki. Najlepiej pasującym tu określeniem byłby tłumacz, który jednakże nie zadowala się prostym, mechanicznym przekładem, lecz egzegeta świadomy niemożliwości swego zadania. Postać takiego tłumacza obecna jest nie tylko w eseistyce Johna Maxwella Coetzee’ego, lecz stanowi charakterystyczny rys całej jego twórczości. Głos, który słychać w Białym pisarstwie, balansuje między dwoma postaciami: sędziego z Czekając na barbarzyńców oraz profesora Luriego z Hańby. Pierwszy z nich próbuje zrozumieć barbarzyńców, chce przeniknąć ich myślenie, stać się mediatorem między Imperium a ludźmi żyjącymi poza nim. Z kolei Lurie odwrotnie – jest profesorem na uniwersytecie w Kapsztadzie, gdzie stara się wprowadzić młodych, przepełnionych ignorancją studentów w meandry dalece doskonalszej, jego zdaniem, literatury europejskiej (warto tu podkreślić zarówno dystans geograficzny, jak i czasowy – Lurie wykłada Byrona). Jeden i drugi ponosi klęskę, co nie znaczy, że ich działania były bezsensowne. Ostatecznie obaj dochodzą do momentu, w którym porzucają rolę tłumacza-mediatora. W zamian za to osiągają coś, co Attridge nazywa stanem łaski (oryginalny tytuł Disgrace ma w tym kontekście podwójne znacznie). Owa łaska jest w jego rozumieniu postawą skrajnie etyczną, w której to, co inne i nieprzetłumaczalne, może zaistnieć.

Całe Białe pisarstwo przesiąknięte jest ową ambiwalencją, w której protekcjonalny ton mędrca przeplata się z próbą głębszego zrozumienia. Już na samym początku pierwszy esej Bezczynność w Południowej Afryce wprowadza nas w tę sytuację. Dotyczy on „dyskursu Przylądka”, czyli pierwszych relacji holenderskich kolonizatorów po zetknięciu się z nowym lądem i cywilizacją. Wszyscy badacze i pisarze z tamtego okresu, którzy próbują opisać cywilizację Hotentotów, nie kryją swojego rozczarowania. Afryka Południowa, w przeciwieństwie do Ameryki, zawiodła swoich odkrywców. Lenistwo – to jedyna wyrazista cecha rdzennych mieszkańców nowej kolonii. Ci preantropolodzy mieli już mocno ukształtowane wyobrażenie o tym, jak wyglądają dzicy i jak należy ich opisywać. Jednakże Hotentoci, do których przyłożono gotowy już schemat, okazali się nudni i nieinteresujący w zestawieniu z amerykańskimi Indianami. Nie został tu przywołany mit edeński, który był wyraźnie obecny w języku choćby Las Casasa. Oczywiście dziś, patrząc z perspektywy współczesnej antropologii, można skrytykować taką postawę, wpisując ją w szerszy kontekst kolonializmu i dominacji kultury europejskiej. Jednakże Coetzee zachowuje ostrożność: „A jednak to właśnie w otwartości umysłu, z którą jak chcemy sądzić, podchodzilibyśmy do Hotentotów z pozycji nowoczesnej nauki o Człowieku, kryje się wirus podstępnej zdrady”.

Podobny sceptycyzm Coetzee zachowuje względem specyficznej odmiany prozy afrykańskiej – plaasroman, czyli powieści farmerskiej. Temu zagadnieniu poświęca najwięcej miejsca, gdyż jest to zjawisko specyficzne dla pisarstwa południowoafrykańskiego. Jednakże polski czytelnik z pewnością dostrzeże pewne podobieństwa z naszą rodzimą prozą, ogniskującą wokół etosu ziemiańskiego. Jednakże plaasroman wymaga obszernego wyjaśnienia dla czytelnika „zachodniego” (Białe pisarstwo w całości jednoznacznie jest pisane dla niego). Sam Coetzee wielokrotnie podkreśla, iż literatura ta nie należy do najlepszych i ciężko porównywać ją z europejską. Jednakże z całą pewnością nie dyskredytuje jej to jako ciekawego i oryginalnego zjawiska i jako takie poddaje je drobiazgowej analizie. Twórczość takich pisarzy jak Pauline Smith, Olive Schreiner czy C.M. van den Heever obraca się wokół związku człowieka-farmera ze swoją ziemią. Jest to relacja na poły mistyczna, przesiąknięta transcendencją, która w połączeniu z kultem przodków buduje silną tożsamość człowieka. Farmer swoją ziemię musi kochać, a jest to miłość trudna, gdyż ziemia w Afryce Południowej jest niewdzięczna, wymaga ciężkiej pracy, a daje mały plon. Tak więc potrzeba jej dużo, a to sprawia, iż farma to gigantyczna przestrzeń – całe uniwersum, wokół którego koncentruje się życie i śmierć jego mieszkańców. Tym samym zarysowuje się wyraźna opozycja wobec miasta, które stanowi miejsce upadku i degeneracji człowieka. Jak zauważa Coetzee, w literaturze plaasroman słychać echa tzw. powrotu do ziemi, ideologii, która wyraźnie zaznaczyła się w kulturze europejskiej (szczególnie w Niemczech) w XX wieku, w okresie wielkiego kryzysu ekonomicznego.

Kontekst powieści farmerskiej może być pomocny w czytaniu prozy autora Hańby. W Życiu i czasie Michaela K. tytułowy bohater ucieka przed głodem i wojną na prowincję kraju, gdzie odnajduje opuszczoną i zrujnowaną farmę, na której postanawia się osiedlić. Znajduje tam garść nasion, które z wielkim szacunkiem zasiewa. Dynię, którą udało mu się wyhodować, zjada płacząc ze szczęścia. Michael, co w powieści jest wielokrotnie podkreślane, ma niezwykłą, fizyczno-duchową więź z ziemią.

Białe pisarstwo może stanowić próbę wejścia w zaplecze pisarskie i kulturowe Johna Maxwella Coetzee’ego – jego strategię usytuowania się wobec tradycji, z której wyrasta. Jednakże ten zbiór esejów można czytać w sposób szerszy – jako przegląd tekstów kultury, które budują mit Afryki południowej, a tym samym ukazują mechanizm powstawania lokalnej tożsamości. Kraj, do którego przybyli kolonizatorzy z Europy, wydał się całkowicie obcy. Lokalna ludność, klimat, a zwłaszcza krajobraz – wszystko było inne, wszystko wymagało oswojenia. Nowa ziemia wymagała nowej opowieści. Początkowo Holendrzy, później Brytyjczycy starali się stosować wzorce przywiezione ze swoich ojczyzn, jednakże szybko okazały się one nieprzystające do nowych okoliczności. Coetzee wyraźnie podkreśla te momenty bezradności, ale jednocześnie zaznacza, iż w wyniku swoistej ewolucji ta daleka prowincja stworzyła własny idiom – mit, który jest związany z tamtą ziemią, język, który w dziwny sposób ją wyraża.

Zdecydowanie warto przeczytać Białe pisarstwo, nawet jeżeli początkowo może wydawać się, iż dotyczy spraw bardzo odległych, gdyż każde pisanie o innych jest tak naprawdę pisaniem o sobie – Białe pisarstwo to kulturowa autobiografia jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy.


John Maxwell Coetzee, Białe pisarstwo. O literackiej kulturze Afryki Południowej, tłum. Dariusz Żukowski, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata