70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Wszystko o Szymanowskim

„Był jednym z najbardziej niepospolitych ludzi, jakich ujrzała w swoim gronie Odrodzona Rzeczpospolita”, pisał Jarosław Iwaszkiewicz; „była to na pewno jedna z najhojniej przez naturę wyposażonych indywidualności, jakie wydał naród polski”, wspominał Stefan Kisielewski. Tymczasem w opinii publicznej Karol Szymanowski funkcjonuje jako „najwybitniejszy polski kompozytor po Chopinie” (w dodatku coraz częściej zagrożony przez Witolda Lutosławskiego), a to stawia go w mało komfortowej sytuacji.

Twórca polonezów, mazurków tudzież Larghetta z Koncertu fortepianowego f-moll wypełnia bowiem z nawiązką społeczne zapotrzebowanie na „muzykę wysoką”, a w panteonie narodowych wielkości tak przesłania młodszych kolegów, że nawet autorzy kolejnych filmów na temat jego romansu z George Sand nie dostrzegają (na szczęście dla autora Efebosa!), o ile bardziej ekscytująca byłaby biografia Szymanowskiego.

Szymanowski za życia inspirował literatów (Iwaszkiewicz – Sława i chwała, Witkacy – m.in. Nienasycenie, Sonata Belzebuba). Po śmierci stał się obiektem muzykologicznych studiów. Z analiz oraz interpretacji utworów, prób opisania jego miejsca w historii muzyki XX wieku, wspomnień tudzież biografii powstała całkiem pokaźna biblioteka, ale nawet na tym tle wydarzeniem jest monografia Teresy Chylińskiej opublikowana pod koniec 2008 roku przez krakowską oficynę Musica Iagellonica.

Pół wieku badań owocujących wydaniami kolejnych partytur, pism muzycznych i literackich oraz korespondencji sprawiło, że Chylińska wie o życiu Szymanowskiego bodaj czy nie więcej, niż on sam mógłby nam powiedzieć (same listy z komentarzami opublikowane latach 1982–2002 zajmują 6720 stron tekstu, a dopełnia je 1638 ilustracji). Pracę tę wieńczy trzytomowa publikacja o wartości merytorycznej nie do przecenienia, a przy tym znakomicie napisana i spełniająca obietnicę zawartą w tytule: przedstawia nie tylko samego Szymanowskiego, ale także środowisko, w którym dojrzewał, tworzył i działał.

Dotarcie do nieznanych dokumentów albo po prostu wnikliwa lektura listów, pozwoliło Chylińskiej zweryfikować wiele informacji przepisywanych latami przez kolejnych autorów. O wiele ciekawsza, niż sądzono, jest geneza III Symfonii. Poezja Rumiego, i owszem, zainspirowała Szymanowskiego, zanim jednak do tego doszło, w powieści Tadeusza Micińskiego Xiądz Faust kompozytor przeczytał o jakiejś swojej wyimaginowanej przez pisarza symfonii granej jako komentarz do słów perskiego poety. Pomysł Micińskiego, można rzec, stał się samosprawdzającą przepowiednią. Rozwiewa za to Autorka „norwidowsko-chopinowską” legendę o fortepianie Szymanowskiego wrzuconym przez bolszewików do stawu w Tymoszówce (I/456); dokumenty dowiodły, że sytuację tę wymyślił Iwaszkiewicz. Zaprzecza też relacji Aleksandra Tansmana, jakoby to on wprowadzał Szymanowskiego w paryskie środowisko muzyczne. Podkreślam tę wnikliwość Chylińskiej, bo coraz to pojawiają się u nas pisane w pośpiechu książki o muzykach. Autorzy tych książek – może z chęci dowartościowania dziedziny traktowanej jak „kopciuszek” w kulturze i humanistyce? – zamiast mierzyć się z faktami, zadowalają się archiwami samych artystów i zawierzają ich wspomnieniom (ciekawe, kto zweryfikuje mity tworzone na naszych oczach); jeden z moich znajomych mawia o takich pozycjach, że powstają „na kolanie i na kolanach”.

Książka rozprawia się z legendą przedstawiającą życie Szymanowskiego jako pasmo zmagań z nędzą i brakiem uznania. Kompozytora przez większość życia utrzymywali protektorzy, a zwłaszcza protektorki, których lista może zaimponować w porównaniu z jedną mecenaską Czajkowskiego Nadieżdą von Meck. W latach dwudziestych i trzydziestych do grona dobrodziejek dołączyła Rzeczpospolita, wspierając artystę stypendiami i finansując leczenia sanatoryjne. Mieszane uczucie budzą słowa zawarte w liście Stanisławy Korwin-Szymanowskiej, iż brat „mówi, że nie potrafi pracować ani niczego zrobić, wciąż musząc myśleć o sposobach wydobycia jakichś pieniędzy”. Komponowanie nie było dla Szymanowskiego pracą, lecz powołaniem i misją społeczną, którą z najwyższą niechęcią łączył z zarobkowaniem. Miał świadomość swego talentu i wyjątkowości (acz nie mawiał o sobie „geniusz”, jak Arnold Schönberg). Coraz to przypominał o „ciążącej na nim odpowiedzialności” za kondycję polskiej muzyki i w związku z dźwiganiem tego ciężaru miał wobec społeczeństwa całkiem konkretne i niemałe oczekiwania. Relacji o lekkomyślności, lenistwie i roszczeniach artysty, który uznawał się za „dobro narodowe”, jest w tej książce niemało, chociaż Autorka i tak litościwie dokonała selekcji dokumentów. Darowała sobie też porównania, które narzucają się czytelnikowi znającemu losy innych kompozytorów z pokolenia Szymanowskiego (wyzuty z majątku Strawiński brał zamówienia, grał i dyrygował, Schönberg uczył i dyrygował, Bartók – nie chcąc uczyć, dokumentował folklor, Prokofiewa sowieckie państwo mecenas zakwaterowało w „komunałce”, żałując mu nawet przydziału węgla).

Równoważą te rysy na portrecie „artysty, patrioty, światowca, estety” rozliczne świadectwa jego zalet, poczynając od nieodpartego uroku, tak przedstawionego przez Kornela Makuszyńskiego: „Ten Orfeusz nawet dzikiego ujarzmił zwierza… nie używał w mowie interpunkcji – rozdzielał zdania uśmiechami”. Rafał Malczewski dostrzegł też inne przymioty Szymanowskiego – „satyra, demona płci, spętanego powrósłem kultury”. Wątek erotyczny przedstawiony został jednak przez Chylińską oględnie, z tradycyjną dyskrecją i naciskiem na prawdziwe bądź rzekome flirty z kobietami. Faktyczne, homoseksualne związki potraktowane są tak zdawkowo, że czytelnik może nie zrozumieć, dlaczego kompozytor uważał, iż w oczach wielu przyjaciół z pewnością jest „draniem i rozpustnikiem”.

Adresując książkę do szerokiego odbiorcy, Autorka postanowiła – co zapowiada we wstępie – „opowiadać” o muzyce Szymanowskiego. Stworzyła więc „przewodnik” po jego utworach, zachowując w opisach równowagę między metaforyką poruszającą wyobraźnię a wyjaśnieniami odwołującymi się do szczegółów partytury. Dzięki temu można dowiedzieć się, jakimi konkretnie środkami uzyskana jest „wyrafinowana brzmieniowo zapowiedź fantastyczno-zmysłowej atmosfery” I Koncertu skrzypcowego albo w jaki sposób powstają brzmienia przynoszące kulminację III Symfonii. Warto więc zaopatrzyć się w nagrania i słuchać ich, czytając owe „opowiadania”. Osobom, dla których muzyka Szymanowskiego ciągle brzmi nazbyt nowocześnie, polecałabym rozpoczęcie od „arcydzieł muzycznego obrazowania”, jak Autorka określa Mity na skrzypce i fortepian oraz Metopy na fortepian. Lektura komentarza (tom I, od s. 340 i 351) powinna otworzyć uszy na tę muzykę największym sceptykom.

Zrozumienie „opowiadań o utworach” nie wymaga znajomości nut. Zobaczyć można je tylko na reprodukcji „Szkicu do programu” napisanego przez kompozytora przed stu laty, gdy umiejętność czytania pisma muzycznego była powszechna w warstwach wykształconych. Jeśli jednak ktoś zna nuty – zostanie nagrodzony, gdyż „opowiadania” zaopatrzone są w system nawigacji po partyturach, tj. w numerację taktów.

Granica między I i II tomem pokrywa się z główną cezurą w życiu Szymanowskiego, wyznaczoną przez 1920 rok. 37-letni kompozytor, pozbawiony przez bolszewików Tymoszówki, zdecydował się opuścić rodzinne strony i zamieszkać w odradzającej się Polsce. Dotychczas korzystał ze „swobody i swawoli”, teraz postanowił włączyć się w życie wspólnoty, opętany – jak mawiał – „ideą Polski”. Ten drugi tom, przedstawiający 17 ostatnich lat życia Szymanowskiego, jest o 230 stron grubszy od pierwszego, a jedną z głównych przyczyn tej zwiększonej objętości jest ówczesna aktywność publicystyczna kompozytora, potraktowana przez Chylińską z uwagą nie mniejszą niż jego muzyka.

W swoich artykułach Szymanowski występował na rzecz podniesienia rangi polskiej muzyki w Europie, a w polskiej kulturze – roli muzyki w ogóle. Wiele jego wypowiedzi, zwłaszcza esej Wychowawcza rola kultury muzycznej, do dzisiaj zachowuje aktualność. Lektura pism będących świadectwem erudycji, przenikliwości i literackiego talentu pozwala zrozumieć, dlaczego Szymanowski stał się przywódcą całego pokolenia muzyków wsłuchanych w jego muzykę i słowa. Równocześnie budzi żal, że do przeszłości należą debaty o muzyce prowadzone na tak wysokim poziomie i trafiające na łamy powszechnie czytanej prasy.

Ta imponująca monografia porusza ogrom tematów zasługujących i dzisiaj na dyskusję. Z jednej strony – kwestia odpowiedzialności twórcy za każdą nutę i publicznie wypowiedziane słowo, z drugiej – obowiązki państwa wobec kultury, jeśli zgodzimy się, że tworzy ona fundament tożsamości narodu. I te nieustannie podkreślane przez Szymanowskiego europejskie, a nie prowincjonalne ramy, w jakich powinno się postrzegać sztukę… Niestety, znając polską rzeczywistość, wątpię, by książka Chylińskiej wzbudziła rezonans, na jaki zasługuje. Zbliża się Rok Chopinowski, komu więc zechce się zajmować Szymanowskim… (Przypomnę, że komitet organizacyjny Roku Szymanowskiego obchodzonego w roku 2007 powołano w styczniu tego samego roku, pouczający jest też rzut oka na teksty pozostawione po tych obchodach na www.culture.pl i porównanie tej spuścizny z pompą, jaka już dziś towarzyszy przygotowaniom do „Chopin 2010”).

Przezornych, którzy przed kupnem książki sprawdzają, czy tekst kontrolowały oczy redaktora, spieszę uspokoić, że w tym przypadku, chociaż redakcji nie wymieniono, inwestycja jest bezpieczna. Teresa Chylińska należy do grona najbardziej doświadczonych redaktorów Polskiego Wydawnictwa Muzycznego. Przy odrobinie złej woli zawsze można wyszperać usterki (dla mnie jest to niejasne stosowanie inicjałów zamiast imion), lecz jeśli ktoś chce wczytywać się w detale, to lepiej przestudiować aneksy, gdzie znajduje się m.in. wywiedzenie kompozytora z 32 przodków, inwentarz rzeczy osobistych sporządzony po jego śmierci, wykaz rękopisów zniszczonych w czasie wojny. Na deser zaś istny cymes: libretto III aktu Króla Rogera, tak jak napisał je Iwaszkiewicz oraz po skrótach dokonanych litościwą ręką Szymanowskiego.


Teresa Chylińska, Karol Szymanowski i jego epoka, Musica Iagellonica, Kraków 2008.

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata