70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Mózg umiera pierwszy

Przywykliśmy wyznaczać wiek życia ludzkiego indywiduum zdarzeniami granicznymi, jakimi są narodziny i śmierć. Pomiędzy nimi istniejemy my, obdarzeni samoświadomością, przeżywający swoją indywidualność i tworzący kulturę. Nasze życie widziane w skali ewolucyjnej to jednak tylko mikrozdarzenie w wielkim procesie zainicjowanym przez powstanie pierwszej komórki eukariotycznej.

Śmierć człowieka jest zjawiskiem biologicznym i nie następuje w momencie jej stwierdzenia. Argument ten można usłyszeć najczęściej od lekarzy, którzy uważają, że dyskusje poświęcone śmierci mózgu, prowadzone na zbyt dużym poziomie ogólności, przynoszą więcej szkody niż pożytku[1]. W stwierdzeniu tym jest wiele racji, czego przykładem jest Japonia, gdzie dyskusja poświęcona śmierci mózgu toczyła się ponad trzydzieści lat. W 1968 roku Jiro Wada przeprowadził pierwszą transplantację serca w tym kraju, co doprowadziło do burzliwych sporów na temat zasad pobierania tego narządu do przeszczepu, a nawet do oskarżenia chirurga o zabójstwo. Kolejna transplantacja serca miała miejsce w Japonii dopiero dwa lata po zalegalizowaniu w 1997 roku kryterium śmierci mózgu.

Fakt, że złożoność życia i śmierci przedstawia się inaczej z perspektywy opisów zdroworozsądkowych, opartych na tradycjach kulturowych, a inaczej z perspektywy nowoczesnego oddziału intensywnej terapii, nie zwalnia nas jednak od potrzeby ciągłego pogłębiania recepcji społecznej i zrozumienia tego zjawiska. W innym wypadku ani apele autorytetów, ani akcje społeczne nie zmienią trudnej sytuacji w polskiej transplantologii.

Nowe kryterium śmierci

Wprowadzenie nowego kryterium, które określono jako kryterium śmierci mózgu, zostało wymuszone przez postęp medyczny i technologiczny. Zastosowanie reanimacji i respiratorów z jednej strony otwarło bowiem nowe możliwości w leczeniu pewnej grupy pacjentów, z drugiej zaś strony spowodowało pojawienie się nowych dylematów. Trudno to sobie wyobrazić dzisiaj, ale „w latach 60. nasza społeczność nie miała prawnego, klinicznego ani kulturowego doświadczenia z wyłączaniem respiratorów”[2]. Przełomowe znaczenie w tej sytuacji miało opracowanie w 1968 roku przez zespół ekspertów Harvard Medical School kryterium śmierci polegającego na stwierdzeniu braku jakiejkolwiek uchwytnej czynności mózgu, oznaczającego ustanie czynności kory mózgowej oraz pnia mózgu. Wkrótce potem, w 1971 roku, wskazanie nieodwracalnego uszkodzenia mózgu, tzw. punktu bez odwrotu, doprowadziło do modyfikacji tego kryterium. “Doniesienie to stało się podstawą do sformułowania tzw. nowej, zmodyfikowanej definicji śmierci mózgu jako całości, w następstwie śmierci pnia mózgu”[3].

Wprowadzenie kryterium, którego użycie zostało zarezerwowane wyłącznie dla elity medycznej, wywołało społeczny wstrząs[4]. Nie był on tak silny w Stanach Zjednoczonych i w Europie jak w Japonii, także ze względu na odmienną tradycję religijną. Początkowo przeoczono jednak, iż wprowadzenie nowego kryterium śmierci mózgu pociąga za sobą także modyfikację jej definicji, co w pewnych interpretacjach zaczęto postrzegać jako przejaw antropologii redukcjonistycznej. Po stwierdzeniu śmierci mózgu, w przypadku podtrzymywania krążenia i oddychania, ciało ma bowiem cechy, które są typowe dla żyjących, takie jak: bicie serca, krążenie krwi, produkcja moczu, metabolizm, ale także dla zmarłych: negatywne EEG, brak reakcji na stymulacje zewnętrzne i potrzeby fizjologiczne. Zasadne wydawało się więc pytanie: czy od definicji śmierci zależy, z kim mamy do czynienia – z żywym, czy ze zmarłym?[5]

 

Jedno kryterium – wiele testów

Termin śmierć mózgu jest kontekstowo zależny, używamy go bowiem na wymagających odróżnienia płaszczyznach: medycznej (chodzi o medyczne kryterium śmierci), medyczno-diagnostycznej (chodzi o testy sprawdzające, czy kryterium to jest spełnione) i filozoficznej (chodzi o definicję śmierci).

W przypadku kryterium śmierci mózgu oznaczającego śmierć człowieka chodzi o warunek fizjologiczny, który jest zarówno konieczny, jak i wystarczający do jego określenia. W obecnym ujęciu jest to nieodwracalna utrata wszystkich funkcji mózgowych, a więc śmierć całego mózgu. Kolejna kwestia dotyczy uściślenia, czy kryterium to wpisuje się w rozumienie śmierci jako procesu czy też zdarzenia. Śmierć stanowi końcowy punkt procesu umierania, który rozpoczyna się osłabieniem funkcji życiowych, a kończy całkowitą ich utratą. Czy sama jednak śmierć to zdarzenie (moment, chwila) czy też ma ona charakter procesu (nie jest momentem, chwilą)? Użycie terminu „nieodwracalne uszkodzenie mózgu” może sugerować, że mamy do czynienia z drugą możliwością. Oznaczałoby to jednak, że chociaż śmierć pozostaje zjawiskiem biologicznym, pojęcie „śmierć mózgu” jest konstruktem społecznym stworzonym w celu zaspokojenia dużego społecznego zapotrzebowania na organy do transplantacji. Jeżeli jednak pamiętamy, że mówimy cały czas o śmierci organizmu, nie powinniśmy mieć wątpliwości, że z biologicznego punktu widzenia nie może być on zarazem żywy i martwy[6].

W celu rozpoznania śmierci mózgu stosuje się badanie kliniczne (pozwala na stwierdzenie śmierci pnia mózgowego) lub/i badania uzupełniające (EEG, multimodalne potencjały wywołane, ocena krążenia mózgowego). W ustawodawstwie brytyjskim, australijskim i polskim opierano się „tylko na potwierdzeniu śmierci pnia mózgu, bez żadnego uwzględnienia funkcji kory mózgowej”[7]. W Stanach Zjednoczonych, Włoszech, Francji, Holandii wymagane są badania uzupełniające, a w innych krajach europejskich, takich jak na przykład Niemcy, Belgia czy Dania, są one traktowane fakultatywnie. Fakt, że stosowane są różne procedury rozpoznania śmierci mózgu, z perspektywy społecznej nie jest z pewnością korzystny. Sytuacja ta podlega jednak ciągłej ewolucji, co pozostaje następstwem postępu wiedzy. Poznanie zespołów mogących imitować śmierć mózgu, takich jak zespół Guillaina–Barrégo, zespół zamknięcia i stan minimalnej świadomości[8], uzasadnia opinię, że wszystkie testy stwierdzające śmierć mózgu są równie istotne i nie powinno się preferować wyłącznie testów dotyczących pnia mózgu.

Z tego, że diagnoza śmierci mózgu nigdy nie była prosta, nie wynika jednak, że samo kryterium śmierci mózgu jest błędne. Stosowane w Polsce badania kliniczne wykonywane w celu rozpoznawania śmierci mózgu są w większości wypadków wystarczające, chociaż „niekiedy zdarzają się jednak sytuacje szczególne, w których zastosowanie instrumentalnych badań uzupełniających mogłoby rozstrzygnąć wątpliwości i usprawnić proces diagnostyczny”[9]. Na ten postulat środowiska medycznego odpowiada Obwieszczenie Ministra Zdrowia z dnia 17 lipca 2007 roku w sprawie kryteriów i sposobu stwierdzenia trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu[10]. Zawarte w załączniku do ministerialnego Obwieszczenia stwierdzenie: „Spełnione wszystkie kryteria, właściwe wykonanie prób, a w uzasadnionych przypadkach badań instrumentalnych, zezwalają komisji złożonej z trzech lekarzy specjalistów, w tym co najmniej jednego z dziedziny anestezjologii i intensywnej terapii oraz jednego w dziedzinie neurologii lub neurochirurgii, na stwierdzenie zgonu osoby badanej w wyniku śmierci mózgu”[11], oznacza, że Polskę należy obecnie zaliczać do krajów, w których badania uzupełniające w rozpoznawaniu śmierci mózgu są fakultatywne.

Śmierć mózgu a definicja śmierci

Ujęcie śmierci w kategoriach naukowych jest konieczne z medycznego punktu widzenia, nie pozwala jednak na odkrycie pełni jej znaczenia. Kluczem do zrozumienia śmierci w tej szerszej perspektywie jest natomiast kultura, ponieważ „śmierć stanowi okoliczność życia, lecz świadomość śmiertelności pozostaje społeczną, a nie biologiczną rzeczywistością”[12]. Wskazanie nowego kryterium śmierci rozwiązało jeden problem – dotychczasowe kryterium zostało bowiem uzupełnione – w tle pojawiło się jednak także pytanie, co stało się z definicją śmierci. Uznawano, że definicja ta nie uległa zmianie, że rozstrzyganie tej kwestii oznacza zbytnie wkraczanie na teren filozofii lub że zjawisko śmierci jest z zasady niedefiniowalne. „Dopiero w ciągu ostatnich kilku lat uświadomiono sobie, że ta próżnia pojęciowa ma niekorzystne skutki, że od filozoficznego zadania określenia nawet ograniczonej kontekstowo, medycznej definicji śmierci nie można się uchylić”[13].

W ten sposób definicja śmierci, chociaż osadzona w ludzkiej biologii, ostatecznie staje się kwestią filozoficzną i dlatego „by zdefiniować śmierć, należy odpowiedzieć na pytanie >>jaka funkcja(e) jest (są) tak istotna(e), że jej (ich) utrata oznacza śmierć istoty ludzkiej<<”[14]. Kryterium krążeniowo-oddechowe korespondowało z definicją śmierci rozumianą jako utrata przepływu fluidów życiowych. Ustanie krążenia krwi oznaczało też śmierć człowieka jako całości, chociaż nie śmierć wszystkich komórek organizmu. Uzupełniając tę klasyczną definicję śmierci, wykorzystano fakt, że tworzące człowieka komórki, tkanki i organy nie obumierają jednocześnie, lecz to zdysocjowane zjawisko powoduje „dezintegrację ustroju jako całości funkcjonalnej”[15]. Dlatego też śmierć mózgu, jako koordynatora podstawowych czynności życiowych organizmu, oznacza śmierć człowieka.

Po wprowadzeniu kryterium śmierci mózgu możemy mówić zatem o ewolucji medycznej definicji śmierci, która polegała na przejściu od pojęcia śmierci człowieka jako całości do pojęcia śmierci jako nieodwracalnego ustania funkcji pnia mózgu oznaczającego śmierć człowieka jako całości.  W cytowanym powyżej załączniku do Obwieszczenia  Ministra Zdrowia z 17 lipca 2007 roku znajdujemy następujący zapis: „Wieloletnia praktyka medyczna jednoznacznie wykazała, że w wybranych przypadkach odstąpienie od koncepcji śmierci człowieka jako całości na rzecz śmierci mózgu człowieka jako całości jest uzasadniona z naukowego i praktycznego punktu widzenia”. Kliniczna definicja śmierci może więc przybrać następującą formułę: „osobę uznaje się za zmarłą, gdy nastąpiła całkowita i nieodwracalna utraty wszelkiej zdolności integracji i koordynacji fizycznych i umysłowych funkcji ciała jako całości”[16].

Sformułowane w ten sposób kryterium śmierci mózgu oraz medyczna definicja śmierci są poprawne antropologicznie. Zakładają one bowiem holistyczną, fizyczno-umysłową naturę człowieka. Obowiązująca medyczna definicja śmierci mózgu oraz jej definicje formalno-prawne ujmują śmierć człowieka jako następstwo funkcjonalnej dezorganizacji jego życia na poziomie fizycznym i umysłowym. Kryterium śmierci mózgu oraz medyczna definicja śmierci mózgu pozostają również zgodne z metodologią właściwą dla medycyny. Łączą one bowiem podejście empiryczne konieczne w praktyce klinicznej z sądami wartościującymi. Powstaje jednak pytanie o charakterze etycznym: czy kryterium śmierci mózgu już wkrótce nie zostanie zastąpione? Chociaż bowiem za oznakę śmierci uznajemy obumarcie całego mózgu, „przyparci do muru przyznajemy, że nie jest dla nas ważne, czy ustały wszystkie funkcje mózgowe czy też niektóre z nich zostały zachowane, jeśli tylko fakt ich trwania nie świadczy o tym, że pacjent mógłby odzyskać świadomość”[17].

Coraz śmielej formułowane są w związku z tym opinie, że obowiązujące obecnie kryterium śmierci mózgu z czasem będzie wymagało uzupełnienia. Jeżeli ktoś dowiódłby bowiem, że „świadomość i poznanie są wyjątkowymi funkcjami, które odróżniają żyjącą osobę od ciała, odpowiednim kryterium byłaby utrata funkcjonowania wyższego mózgu”[18]. Zwolennicy nowego kryterium wskazują, że wystarczająca w tym względzie będzie nieodwracalna utrata świadomości równoznaczna z utratą osobowości.

Obecny stan prawny, jak i kontekst kulturowy wykluczają tak znaczącą redefinicję śmierci. Filozoficzna zaduma nad śmiercią człowieka, nie naruszając autonomii medycyny, wyznacza bowiem wyraźny kontekst dla praktycznych decyzji, w których uwzględnia się jednak to, kim jest człowiek, czym jest życie i śmierć. „Problem z definicją [śmierci] wyższego mózgu polega na tym, że chociaż mogłaby wyjaśnić, dlaczego pacjenci, którzy utracili wszystkie funkcje mózgowe, są nieżywi, jej zastosowanie w logiczny sposób wymaga określenia pacjentów w stanie przetrwale wegetatywnym jako martwych”[19]. W przeciwieństwie do kryterium śmierci mózgu kryterium śmierci wyższego mózgu nie spełnia warunków poprawności antropologicznej, metodologicznej i etycznej. Definicja śmierci oparta na tym kryterium nie byłaby też definicją śmierci człowieka, chyba że zgodzilibyśmy się na radykalną modyfikację dotychczasowej antropologii, etyki i właściwych dla medycyny standardów metodologicznych.

Stanowisko Kościoła katolickiego w kwestii zasadności kryterium śmierci mózgu oraz definicji śmierci jest wyraźne. Kościół bowiem nie rości sobie kompetencji odnośnie do ustalenia samego kryterium śmierci, jak i testów diagnostycznych potwierdzających jego spełnienie. Jan Paweł II w przemówieniu do uczestników XVIII Międzynarodowego Kongresu Towarzystwa Transplantologów dnia 29 sierpnia 2000 roku w Rzymie potwierdza wcześniejszą praktykę w tej kwestii: „w odniesieniu do stosowanych dzisiaj wskaźników, które pozwalają stwierdzić, że nastąpiła śmierć – czy to związanych ze zjawiskami mózgowymi, czy też bardziej tradycyjnie z czynnikami krążeniowo-oddechowymi – Kościół nie formułuje opinii technicznych. (…) W tym miejscu można orzec, że przyjęte w ostatnim czasie kryterium [śmierci mózgu], (…) jeśli jest rygorystycznie stosowane, nie wydaje się pozostawać w sprzeczności z istotnymi założeniami rzetelnej antropologii”. Kryterium to pozwala na osiągnięcie stopnia osądu etycznego, który określany jest jako pewność moralna. „Taka pewność moralna jest uważana za niezbędną i wystarczającą podstawę dla etycznie poprawnego działania”[20].

Śmierć mózgu a transplantologia

Przeprowadzenie przeszczepu serca nie byłoby możliwe bez zalegalizowania kryterium śmierci mózgu. Sformułowanie tego kryterium w czasie, gdy transplantologia zaczynała święcić największe triumfy, uzasadnia, w jakiejś mierze, społeczne obawy dotyczące adekwatności tego kryterium oraz możliwości ewentualnych pomyłek lub nadużyć w jego stosowaniu. Poglądy uznające, że pojęcie śmierć mózgu to wyłącznie konstrukt społeczny, prawna definicja śmierci, odmienna od śmierci biologicznej, należy jednak uznać za przesadzone[21]. Rozwój transplantologii i potrzeba uzupełnienia klasycznego kryterium śmierci to bowiem konsekwencje tego samego postępu naukowego, chociaż bez kryterium śmierci mózgu nie można by było pobierać narządów o tak wysokiej jakości. Wcześniej zaś „nie musiano rozważać, czy organizm, który utracił pewne systemy życiowe, zachowując zaś inne, był żywy czy martwy, ponieważ takie przypadki były niemożliwe”[22]. Ponadto chociaż przed wynalezieniem stetoskopu i lepszym poznaniem patofizjologii człowieka zdarzały się nieliczne, lecz wystarczająco przerażające przypadki pochowania kogoś żywcem, nie oznaczało to bynajmniej, że samo kryterium krążeniowo-oddechowe było błędne. Obecnie możliwości diagnozowania śmierci są natomiast tak duże, że towarzyszy nam zupełnie inny rodzaj lęku niż ludziom żyjącym jeszcze w XIX wieku. Boimy się bowiem nie tyle błędnej diagnozy śmierci, ile życia podtrzymywanego w sposób sztuczny.

W sformułowaniu kryterium śmierci mózgu i medycznej definicji śmierci podstawową rolę odegrali lekarze i biolodzy, których pozycja wymagała podejmowania decyzji praktycznych. Nie powstały one jednak w jakiejś próżni legislacyjnej i filozoficznej. Zatem to dopiero wiedza biologiczna i konkretna kultura stworzyły właściwy dla podjęcia tych rozstrzygnięć kontekst. Człowiek Zachodu powierzył zaś medycynie prawie całą swoją egzystencję od narodzin po śmierć[23]. Ponieważ jednak kryterium śmierci mózgu stanowi uzupełnienie dotychczasowego kryterium krążeniowo-oddechowego, związana z nim koncepcja śmierci nie powinna być przedstawiana jako przejaw antropologii utożsamiającej bycie człowiekiem z funkcjami jednego tylko organu. Na podstawie kryteriów medycznych oznaczamy śmierć mózgu, lecz kryteria te pozostają w istotnym związku ze śmiercią człowieka. Człowiek to bowiem swoisty byt, który nie jest ani tylko organizmem, ani tylko świadomością, lecz ich złożeniem.

Zakończenie

W cywilizacji zachodniej przywykliśmy wyznaczać wiek życia każdego ludzkiego indywiduum zdarzeniami granicznymi, jakimi są narodziny i śmierć. Pomiędzy tymi zdarzeniami istniejemy my, obdarzeni samoświadomością, przeżywający swoją indywidualność i tworzący kulturę. Nasze życie widziane w skali ewolucyjnej to jednak tylko mikrozdarzenie w wielkim procesie biologicznym zainicjowanym przez powstanie pierwszej komórki eukariotycznej. W tym drugim opisie zdarzenia graniczne określane jako narodziny i śmierć indywiduum tracą też swoją ostrość.

Opis tego samego zdarzenia w ramach dwóch różnych dyskursów: zdroworozsądkowego i naukowego, może wywoływać napięcie, którego przyczyną pozostaje brak ich komplementarności. To, co zdroworozsądkowo oczywiste, w opisie specjalistycznym nabiera bowiem niezrozumiałej złożoności. Prawidłowość ta dotyczy również zjawiska śmierci. Gdy w potocznym języku mówimy o tajemniczym momencie odejścia, przejścia czy oddzielenia duszy od ciała,  medycyna wskazuje, że jest to zjawisko zdysocjowane – śmierć ogarnia bowiem tkanki i układy w różnym czasie. O ile w pierwszym wypadku słowa służą w dużej mierze tzw. oswajaniu śmierci, o tyle w drugim mają za one cel opis zjawiska zgodnie ze standardami współczesnej nauki, bez którego nie bylibyśmy w stanie wyznaczyć granicy pomiędzy życiem i śmiercią.

Dlatego tak ważne we współczesnej medycynie pozostają oscylacje pomiędzy „biegunem nauk przyrodniczych, techniki i technologii a biegunem nauk i wartości humanistycznych”. Gdy medycyna nie utwierdza się na stałe przy żadnym z tych biegunów, „spogląda na ucieleśnionego człowieka dwojgiem oczu, jak na przedmiot badań przyrodniczych, analitycznej, ilościowej wiedzy oraz jak na zintegrowaną, myślącą, czującą i działającą społecznie istotę, na osobowość”[24].


[1] W artykule wykorzystałem fragmenty wcześniej opublikowanych tekstów: Śmierć mózgu jako kryterium śmierci człowieka – problematyka filozoficzno- etyczna, „Medycyna Praktyczna” 4 (194), kwiecień 2007, s. 196–199; Etyczne aspekty transplantacji serca, „Kardiochirurgia i Torakochirurgia Polska”, 2004, tom 1, nr 4, s. 133–138.

[2] S. J. Younger, The Definition of Death, w: B. Steinbock (ed.), The Oxford Handbook of Bioethics, Oxford 2007, s. 289.

[3] R. Bohatyrewicz, A. Makowski, S. Kępiński, Rozpoznawanie śmierci mózgu, w: W. Rowiński, J. Wałaszewski, L. Pączek (red.), Transplantologia kliniczna, Warszawa 2004, s. 50.

[4] J. Mahoney, Bioethics and Belief. Religion and Medicine in Dialogue, London 1992, s. 39.

[5] J.L. Bernat, Ethical Issues in Brain Death and Multiorgan Transplantation, “Neurologic Clinics”, November 1989, vol. 7, no. 4, s. 716.

[6] Por. J. L. Bernat, The Biophilosophical Basis of Whole-Brain Death, w: E. F. Paul, F. D. Miller, Jr., J. Paul, Bioethics, Cambridge 2002, s. 331.

[7] A. Paolin, A. Manuali et al., Reliability in diagnosis of brain death, “Intensive Care Medicine”, vol. 21, no. 8/August 1995, s. 657.

[8] Por. R. Hughes, G. McGuire, Neurologic disease and the determination of brain death: The importance of a diagnosis, “Critical Care Medicine”, vol. 25(11), November 1997, s. 1923–1924; R. E. Cranford, Death. Definition and Determination of, w: S.G. Post (ed.), Encyclopedia of Bioethics, 3rd edition, vol. 2, New York 2004, s. 606.

[9] R. Bohatyrewicz, A. Makowski, S. Kępiński, Rozpoznawanie śmierci mózgu, dz. cyt., s. 59.

[10] „Na podstawie art. 9 ust. 3 ustawy z dnia 1 lipca 2005 r. o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów (Dz. U. nr 169, poz. 1411) ogłasza się kryteria i sposób stwierdzenia trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu, ustalone przez specjalistów z dziedzin medycyny: anestezjologii i intensywnej terapii, neurologii, neurochirurgii oraz medycyny sądowej, stanowiące załącznik do obwieszczenia”. Por. http://www.poltransplant.pl/Download/prawo/obw_17072007.

[11] Załącznik do obwieszczenia Ministra Zdrowia z dnia 17 lipca 2007 r. Kryteria i sposób stwierdzania trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu ustalone przez specjalistów z dziedzin medycyny: anestezjologii i intensywnej terapii, neurologii, neurochirurgii oraz medycyny sądowej. Por. http://www.poltransplant.pl/Download/prawo/obw17072007_zal.pdf.

[12] B. A. Koenig, P. A. Marshall, Death, dz. cyt., s. 546.

[13] A. Szczęsna, Wokół medycznej definicji śmierci, w: M. Gałuszko, K. Szewczyk (red.), Umieranie bez lęku. Wstęp do bioetyki kulturowej, Warszawa–Łódź 1996, s. 65.

[14] S. J. Youngner, The Definition of Death, dz. cyt., s. 286.

[15] J. Duda, Transplantacja w prawie polskim. Aspekty cywilnoprawne, Zakamycze 1998, s. 68.

[16] R. J. White et al. (ed.), Working Group on the Determination of Brain Death and its Relationship to Human Death, Città del Vaticano 1992, s. 81.

[17] P. Singer, O życiu i śmierci. Upadek etyki tradycyjnej, Warszawa 1997, s. 63.

[18] S. J. Youngner, The Definition of Death, dz. cyt., s. 286.

[19] Tamże, s. 293.

[20] Jan Paweł II, Do uczestników Kongresu Światowego Towarzystwa Transplantologicznego, L’Osservatore Romano, 11–12, 2000, s. 38.

[21] R. M. Taylor, Reexamining the Definition and Criteria of Death, “Seminars in Neurology”, vol. 17, no. 3, 1997, s. 269.

[22] J. L. Bernat, The Biophilosophical Basis of Whole-Brain Death, dz. cyt., s. 331.

[23] K. Szewczyk, Dobro, zło i medycyna. Filozoficzne podstawy bioetyki kulturowej, Warszawa–Łódź 2001, s. 7.

[24] J. Tatoń, Filozofia w medycynie, Warszawa 2003, s. 84.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata