70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Rodzina adopcyjna

Podczas pierwszych spotkań, z chwil nasyconych wielkimi emocjami, u rodziców adopcyjnych stopniowo będzie rodzić się uczucie miłości do dziecka. Odkryją wtedy nie tylko dziecko, ale też siebie samych – w nowych rolach. Powoli odnajdą w dziecku podobieństwa rodzinne, w zachowaniach, w gestach, w usposobieniu, i stopniowo będą zapominać o odrębności.

Historia adopcji sięga starożytności. Wtedy był to uznany sposób przyjęcia dziecka do rodziny. W późniejszych wiekach zmieniał się cel i charakter przysposobienia. Od późnego średniowiecza adopcja była instytucją prawa majątkowego – chodziło o przekazanie majątku, pozycji i władzy – a jej  celem było zabezpieczenie interesu i trwania rodziny. Wówczas przysposabiani byli dorośli, a robić to mogły wyłącznie osoby bezdzietne. W XV i XVI wieku w Polsce i na Litwie znane były adopcje herbowe, czyli nadawanie przez rody szlacheckie swojego herbu rycerzom lub innym osobom, niekiedy nawet całym rodom. Adopcje herbowe wymagały potwierdzenia przez króla[1]. W Królestwie Kongresowym znane było także przysposobienie testamentowe. W okresie międzywojennym, zgodnie z kodeksami obowiązującymi na ziemiach polskich, koniecznymi warunkami adopcji były: wiek przysposabiającego (na terenie dawnego Królestwa Polskiego – 50 lat, na ziemiach dawnego zaboru austriackiego – 40 lat, na ziemiach wschodnich – 30 lat) oraz nie mniejsza niż 15 lat różnica wieku z przysposabianym. Przysposabiający nie mógł też posiadać własnych dzieci[2].

 

Prawne podstawy przysposobienia

Rodzina adopcyjna to taka rodzina, w której stosunek rodzinno-prawny między dwojgiem lub jednym z rodziców a dzieckiem powstał w drodze przysposobienia; innymi słowy, w której to nie akt biologiczny, lecz wola rodziców potwierdzona decyzją sądu legła u podstaw rodzicielstwa. Adopcyjne rodzicielstwo i dzieciństwo – pomimo że „wszystko inne” w takich rodzinach nie różni się od rodzin „biologicznych” – charakteryzuje się kilkoma specyficznymi cechami.

Sprawy przysposobienia regulują: Kodeks rodzinny i opiekuńczy, Konwencja o prawach dziecka, Europejska konwencja o przysposobieniu dzieci z 1967 r. oraz Konwencja o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego z 1993 r. Decyzje w sprawach adopcji podejmują sędziowie rodzinni w sądach rejonowych (wydziałach rodzinnych i dla nieletnich)[3].

Pierwsze współczesne przepisy dotyczące przysposobienia dzieci pochodzą z lipca 1939 roku[4]. Według ustawy o ułatwieniu przysposobienia małoletnich przysposabiający małżonkowie powinni mieć nie mniej niż 35 lat i 5 lat stażu małżeńskiego oraz nie posiadać ślubnych dzieci. Przysposobić kogoś mogła też osoba samotna. Małoletni mógł być przysposobiony tylko do momentu ukończenia 7 lat, a jeśli dziecko było starsze, to tylko wtedy, gdy osoba adoptująca łożyła na jego utrzymanie co najmniej przez trzy lata. Dziecko, które ukończyło 14 lat, musiało złożyć oświadczenie w tej sprawie. Zastrzegano także, że dziecko wyznania rzymskokatolickiego mogło być adoptowane wyłącznie przez osoby tego wyznania. Przysposobienie mogło być rozwiązane na wniosek przysposabiającego lub przysposabianego z wyjątkowo ważnych powodów.

Według przepisów dzisiejszego Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego[5] przysposobić można wyłącznie osobę małoletnią i tylko dla jej dobra. Dziecko, które ukończyło 13 lat, powinno wyrazić swoją wolę na temat adopcji. Kodeks określa, że przysposobić wspólnie mogą tylko małżonkowie, co nie wyklucza możliwości adopcji przez osoby samotne, ale uniemożliwia adopcję konkubinatom oraz związkom jednej płci. Od kilku lat w niektórych państwach Europy (m.in. w Belgii, Holandii i Hiszpanii) wprowadza się możliwość zawierania małżeństw homoseksualnych i dokonywania adopcji dzieci przez takie małżeństwa. W aktualnie obowiązującym prawie polskim nie ma warunku bezdzietności dla osób przysposabiających, a różnicę wieku, jaka powinna istnieć między adoptującymi a adoptowanym, określa się jako „odpowiednią”.

Przysposobić można dziecko osierocone, takie, którego rodzice zostali pozbawieni władzy rodzicielskiej, nie mają takiej władzy lub są nieznani. Szczególnym przypadkiem adopcji jest adopcja całkowita orzekana wtedy, gdy rodzice biologiczni wyrażają wolę, żeby ich dziecko było adoptowane bez wskazywania osób przysposabiających. Rodzice mogą też wskazać osoby przysposabiające. Doboru rodziny do dziecka dokonują ośrodki adopcyjno-opiekuńcze, które szkolą i kwalifikują kandydatów na rodziców adopcyjnych.

Rodzina adopcyjna powstaje na mocy decyzji sądu, o którą wnoszą osoby przysposabiające. Stosunek przysposobienia może wiązać członków wewnątrz jednej rodziny: adopcja pasierba, wnuka, krewnego lub powinowatego dziecka (wówczas mamy do czynienia z adopcją wewnątrzrodzinną), lub wiązać osoby z różnych rodzin. Rodziny adopcyjne najczęściej pochodzą i mieszkają w tym samym kraju co dziecko, ale możliwe jest też przysposobienie zagraniczne. Dziecko zmienia wtedy nie tylko przynależność do rodziny, ale również obywatelstwo. Adopcja krajowa ma pierwszeństwo przed adopcją zagraniczną.

W wypadku adopcji pełnej i całkowitej stosunek prawny dziecka z rodziną biologiczną ulega zerwaniu, a przysposobienie wiąże dziecko adoptowane z wstępnymi i zstępnymi w nowej rodzinie; w przysposobieniu niepełnym stosunek prawny dotyczy tylko rodziców, dziecka przysposobionego i jego zstępnych, a nie rozciąga się na innych członków rodziny. Wtedy dziecko ma nowych rodziców, ale powiązane jest nadal z dawnymi dziadkami. Tylko adopcja całkowita jest nierozwiązywalna.

Specyfika rodzicielstwa adopcyjnego

Rodzina adopcyjna imituje rodzinę biologiczną. Między rodzicami a dziećmi występują takie same prawa i obowiązki, jak w rodzinie naturalnej. Istnieją jednak cechy, które zdecydowanie różnią rodzicielstwo adopcyjne od naturalnego. W wypadku adopcji pełnej i niepełnej możliwe jest na przykład rozwiązanie przysposobienia (choć wyłącznie z ważnych powodów). Rozwiązanie przysposobienia sądy orzekają kilkadziesiąt razy w roku, zazwyczaj wobec dorosłych już przysposobionych dzieci.

Inna cechą wyróżniającą rodzinę adopcyjną jest uwzględnienie woli dziecka. Dziecko, które jest w stanie wyrazić swą opinię na temat przysposobienia z należytym rozeznaniem, powinno wyrazić swoją wolę. Sąd ma obowiązek uzyskania zgody na przysposobienie ze strony dziecka, które ma więcej niż 13 lat.

W perspektywie życia rodzinnego osób przysposabiających pasierbów decyzja o zawarciu małżeństwa dotyczy nie tylko współmałżonka, ale też jego dziecka. Jest to wola bycia zarazem mężem/żoną i ojcem/matką dziecka małżonka.

W rodzinie adopcyjnej wola rodziców i więź emocjonalna zastępują więzy krwi. Dlatego dużej wagi nabierają wszelkie problemy emocjonalne: zarówno osób przysposabiających, jak i przysposabianych dzieci. A droga, jaka prowadzi do ich spotkania, jest często pełna trudności.

Osoby, które zgłaszają się do ośrodków adopcyjnych, to najczęściej pary bezpłodne. Bezpłodność może być problemem pary rodziców, ale niekiedy dotyka tylko jednego z nich. Wtedy małżonkowie stają przed problemem rezygnacji z biologicznego rodzicielstwa jednego z nich na rzecz pozostawania w związku z partnerem. Nie wszystkie pary wytrzymują tę próbę, czasem wola posiadania własnego potomstwa któregoś z partnerów przeważa nad wolą trwania w związku. Niekiedy bezpłodnym parom towarzyszy też poczucie bycia kimś gorszym, niepełnowartościowym, w większym stopniu wystawionym na oceny i osąd innych. Jeśli małżonkowie potrafią przebyć ten trudny okres razem, podtrzymując się wzajemnie, to może to być dla związku bardzo budujące i dodawać sił w obliczu nowych trudności. Ale jeśli adopcja ma być w zamierzeniu lekarstwem na nierozwiązane problemy lub nieujawnione konflikty – mamy do czynienia z dużym ryzykiem. Współpraca w rozwiązywaniu tych problemów jest zadaniem ośrodków adopcyjno-opiekuńczych. Fundamentem rodzicielstwa adopcyjnego jest obopólna wola posiadania dziecka i przekonanie o możliwości pokochania potomstwa innego niż własne.

Dzieciństwo adopcyjne rozpoczyna się zawsze od utraty rodziców, od zerwania pierwotnej więzi z matką, z rodzicami. Adoptowane dzieci zawsze mają za sobą krótszy lub dłuższy okres samotności, opuszczenia, nawet wtedy, gdy postać matki zastępuje czuła opiekunka. Pragnienie bycia dla kogoś kimś ważnym, tym jedynym, wyjątkowym jest dodatkowo spotęgowane poczuciem odtrącenia. Te pierwsze doświadczenia są w dziecku „zapisane”, pozostając czymś w rodzaju jego osobistej historii, i mogą mieć znaczenie dla późniejszych związków z innymi ludźmi.

Istnieje też w dzieciach niezwykła siła odporności, indywidualna cecha każdego z nich, która pozwala dopuścić do siebie i otworzyć się na relację z innym i przy sprzyjających warunkach środowiskowych pozwala na pokonanie traumatycznych doświadczeń i zbudowanie w przyszłości trwałych związków.

Kiedy serce dziecka bije mocniej

Oprócz typowych problemów wychowawczych, którym sprostać muszą wszyscy rodzice, w rodzinach adopcyjnych pojawiają się problemy charakterystyczne wyłącznie dla nich. Rodzina adopcyjna musi zaakceptować dziecko pochodzące od innych rodziców. Początki są czasem trudne – rodzice mogą wtedy odczuwać obcość, odrębność dziecka. Stopniowo uczą się odczytywać wyraz jego oczu, mimikę twarzy, znaczenie gestów, zapachu. Łatwiej jest, gdy dziecko jest malutkie, nieco trudniej, gdy ma już kilka lat i ukształtowane nawyki i zachowania. Rodzice powoli „oswajają” dziecko i pozbywają się obaw, czy jest ono w stanie ich zaakceptować, żyć z nimi, cieszyć się na ich widok, wybiegać im na spotkanie…

Dziecko również przeżywa ten proces. Dzieci najmłodsze brane na ręce przez obce osoby w czasie pierwszych spotkań reagują niekiedy przyspieszonym biciem serca, niepewnym spojrzeniem, czasem po kilkunastu czy kilkudziesięciu minutach podnosi im się temperatura ciała, są spocone, potem, zmęczone, usypiają. Dlatego pierwsze kontakty powinny być częste, ale nie bardzo intensywne, dostosowane do tempa dziecka; dystans należy zmniejszać stopniowo, bliskość budować powoli. Dopiero gdy obie strony zaczną się rozpoznawać, być na siebie uważne i „dostroją” się do siebie, zaczną czerpać radość z tych spotkań: rodzice poczują się pewnie, a dziecko bezpiecznie. Wtedy może dojść do kolejnego etapu, jakim jest opuszczenie dotychczasowego środowiska i znalezienie się w nowym domu. Gwałtowne i szybkie zmiany nie sprzyjają budowaniu więzi, dziecko musi czuć się bezpieczne w ramionach rodziców, żeby móc z nimi wyruszyć w świat. Powinno też czuć, że żegnają się z nim dotychczasowi opiekunowie, powinno chcieć ich opuścić. Podczas pierwszych spotkań, z chwil nasyconych wielkimi emocjami, u rodziców adopcyjnych stopniowo będzie rodzić się uczucie miłości do dziecka. Odkryją wtedy nie tylko dziecko, ale też siebie samych – w nowych rolach. Powoli odnajdą w dziecku podobieństwa rodzinne, w zachowaniach, w gestach, w usposobieniu, i stopniowo będą zapominać o odrębności.

U dzieci trafiających do rodzin adopcyjnych, zwłaszcza zaś tych, które mają za sobą pobyt w niekorzystnym środowisku rodzinnym i domu dziecka, występują często różne zaburzenia rozwojowe. Obserwujemy je zwłaszcza u dzieci starszych, ale też u tych, których historia naznaczona była zaniedbaniem, przemocą, krzywdą. Przyjmując dziecko, rodzice nie znają dokładnie jego przeszłości, czasem nie jest ona w ogóle znana, bo rodzice nie kontaktowali się z dzieckiem i brakuje podstawowych informacji. Czasem istnieją tylko informacje z wywiadów, ze szpitala lub ze środowiska, i można tylko domyślać się, że może rodzice pili lub brali narkotyki. A gdy historia rodziców pokazuje, że są to osoby chore, upośledzone, uzależnione, w rodzinach adopcyjnych rodzi się obawa, czy aby nie znajdzie to odzwierciedlenia w zdrowiu i rozwoju dziecka. I można powiedzieć, że obawy te mogą być uzasadnione, tylko chodzi o to, żeby radość z przyjęcia dziecka i satysfakcja z rodzicielstwa była od nich silniejsza. Dopiero gdy ofiaruje się dziecku to, czego potrzebuje, i pomoże mu się rozwijać w tempie, na jakie je stać, bez przytłaczania nadmiernymi oczekiwaniami, może okazać się, jakie ma możliwości i zdolności. A badacze wykazują, że w prawidłowo funkcjonującej rodzinie dziecko nadrabia zaniedbania.

Charakterystyczne dla rodzin przyjmujących dziecko jest pragnienie dokładnego zbadania dziecka, poznanie opinii różnych specjalistów na temat jego stanu zdrowia i rozwoju. Jest ono uzasadnione, gdy dziecko ma poważne problemy zdrowotne, ale zastanawia/ budzi sprzeciw, gdy staje się rodzajem usprawiedliwienia nieporadności rodziców. Dzieci adoptowane to dzieci bardziej wymagające: nieufne, doświadczone zerwaniem lub brakiem więzi, zachowujące się niekiedy bardzo „powierzchownie”, gdyż złe traktowanie i częste zmiany w najwcześniejszym dzieciństwie utrudniają budowanie trwałych związków. Takie dzieci niekiedy wystawiają rodziców na przykre próby.

Szukając braci i sióstr

Kiedyś, charakteryzując dzieci opuszczone czy zaniedbane, mówiło się głównie o chorobie sierocej – stopniowym wycofywaniu się z relacji ze światem i psychicznej „autodestrukcji” w obliczu obojętności otoczenia. Dziś wiemy więcej: przyczyny wczesnych zaburzeń rozwoju są wielorakie, że na uszkodzenia spowodowane przez nieodpowiednie żywienie i tryb życia, alkohol, narkotyki, nikotynę w czasie życia płodowego nakładają się często skutki niekorzystnych warunków rozwoju tych dzieci w rodzinach, które krzywdziły i w mało zindywidualizowanym środowisku szpitala czy domu dziecka. Kluczowe znaczenie mają zaburzenia podstawowej więzi w najwcześniejszym okresie życia dziecka. Ale dziś wiadomo również, że wiele z tych zaburzeń i opóźnień rozwojowych udaje się nadrobić w korzystnym środowisku stabilnej, kochającej rodziny. Takie „nadrabianie” może trwać tak długo, jak długo dziecko przebywało w niekorzystnym dla siebie środowisku, albo dłużej. Później problemy mogą się jeszcze odzywać w krytycznych momentach rozwoju i kształtowania tożsamości dziecka: buntem u przedszkolaków, agresją u dorastających kilkunastolatków. Odzywają się z różnym natężeniem i w postaci różnych zachowań: poszukiwań przeszłości, ciekawości innych środowisk, złości, pretensji, agresji. I wszystko to kierowane jest do rodziców, którzy przyjęli i kochają, choć adresowane naprawdę do tych, którzy opuścili. Rodzicielstwo adopcyjne wymaga siły, zrozumienia, cierpliwości.

Jedno z głównych zadań rozwojowych dzieciństwa dotyczy procesu indywi­duacji, czyli tworzenia się odrębnej, unikatowej tożsamości. Procesy socjali­za­­cji, czyli stawania się takim jak inni i indywiduacji, czyli stawania odrębnym, różnym od innych, kształtują tożsamość dziecka, jego poczucie Ja. Procesy te przebiegają nieco inaczej u dzieci choćby czasowo wychowywanych poza rodziną. Tożsamość osobista wymaga bliskiego związku z ważnymi rozwojowo osobami, z którymi dziecko czuje się bezpiecznie i z którymi może się identyfikować, a tożsamość społeczna odnosi się do poczucia przynależności. Dlatego fazy rozwoju osobistego i społecznego przebiegają z pewnym opóźnieniem, a relacje dziecka z opiekunami w instytucji nie mają takiego natężenia, jak w rodzinie. Psychologowie jednak dowodzą, że „ścieżka rozwoju nie jest raz na zawsze wyznaczona przez określone doświadczenia, bez względu na to, jak wcześnie miały miejsce i jak bardzo były szkodliwe. Trzeba brać pod uwagę także doświadczenie późniejsze, włączając w to punkty zwrotne, w których podążające swymi ścieżkami rozwojowymi jednostki mają okazję do zmiany”[6] .

Rodzina adopcyjna musi uczyć się zrozumienia historii osobistej dziecka w okresie przed przyjęciem go do rodziny, po to, by umiała rozmawiać z dzieckiem na ten temat i pomóc mu w zrozumieniu jego trudnej przeszłości. Często radzi się rodzicom, że dobrze jest zachować u dziecka dobrą pamięć o biologicznych rodzicach, choćby miała to być tylko wdzięczność za wydanie na świat. „Jestem wdzięczna kobiecie, która Cię urodziła, bo dzięki niej możemy być razem” – to można powiedzieć każdemu adoptowanemu dziecku. Ale bywa, że stawia ono coraz trudniejsze pytania i nie zadawala się takimi odpowiedziami, tylko szuka powodów, dla których zostało odrzucone, nie mogąc pogodzić się z tym faktem. Często manifestuje to złością, agresją, poczuciem bycia gorszym lub winnym. I bywa, że najbardziej wyważone odpowiedzi rodziców nie są w stanie ukoić cierpienia. Łatwiej żyć z takim poczuciem w rodzinie, która rozumie i trwa przy nim w tych poszukiwaniach, niż wtedy, gdy rodzice nie radzą sobie z tą sytuacją, unikają rozmów w obawie, że dziecko je zrani, lub zechce odejść[7].

Poszukiwania informacji o sobie, o swych korzeniach są naturalną potrzebą tych dzieci, są elementem kształtowania się ich tożsamości. Kieruje nimi i ciekawość i cierpienie. Z pewnością nie wszyscy szukają, ale wielu stawia sobie te pytania. Domy dziecka często odwiedzają ci, którym nierozwiązane pytania z przeszłości nie dają spokoju. I chyba częściej są to osoby, które o adopcji dowiedziały się późno, czasem już jako osoby dorosłe, czasem dopiero po śmierci rodziców. Zawsze towarzyszy temu szok, nawet, jeśli twierdzą, że „zawsze czuli”, że jest w ich domu jakaś tajemnica. Najczęściej przychodzą sami, czasem z koleżanką, przyjacielem. Z rodzicami przyjeżdżają tylko ci, z którymi w rodzinach adopcyjnych rozmawia się otwarcie – zdarza się to rzadko, głównie w przypadku rodzin z zagranicy.

Dzieci częściej pytają nie o rodziców, ale o rodzeństwo. Szukają swych braci i sióstr, a gdy odnajdują – czują bliskość, wspólnotę w doświadczeniu bycia odrzuconym. Trudniej jest im konfrontować się bezpośrednio z matką czy ojcem. Twierdzą, że poszukiwania prowadzą samotnie, nie chcąc zranić rodziców, ochraniają ich. Tak, jak rodzice przed nimi strzegli tajemnicę trudnego dzieciństwa.

Tajemnica towarzyszyła dzieciom porzuconym od dawna. Była to tajemnica pochodzenia. Od wieków dzieci pozostawiane w instytucjach opieki były dziećmi sekretnie urodzonymi. Zarówno fakt urodzenia jak i fakt ich istnienia na świecie był skrzętnie ukrywany, a prawo pozwalało rodzicom zachować anonimowość. Ceną anonimowości rodziców była utrata tożsamości przez dziecko. Wraz z przyjęciem do szpitali, przytułków, których symbolem przez kilka wieków w Europie były „koła podrzutków”, indywidualną przynależność do rodziny zastępowała zbiorowa przynależność do konkretnego zakładu lub zgromadzenia zakonnego. Nikt nie miał prawa wiedzieć, kim są rodzice dziecka, tajemnica dotyczyła też samego dziecka, które nie miało prawa dochodzenia swego pochodzenia.

Dopiero na przełomie XIX i XX wieku, od kiedy zniesiono możliwość anonimowego pozbycia się dziecka, a prawo pozwoliło na dochodzenie ojcostwa, zalecano ustalanie tożsamości rodziców, a później nakazywano też sporządzanie dzieciom aktów stanu. Tajemnica pochodzenia zawęziła się wtedy wyłącznie do grupy dzieci adoptowanych. Dopiero Konwencja o prawach dziecka określiła prawo dziecka do informacji i poznania rodziców.

Tajemnica adopcji

Czy o adopcji należy mówić? Który moment jest najlepszy, żeby wyjawić dziecku prawdę? Takie pytania często stawia się w rodzinach adopcyjnych. W poprzednich latach w ośrodkach adopcyjnych pokazywano sposoby, w jakie można było ukryć fakt adopcji, pomagano nawet tworzyć historie, które potem opowiadano dziecku. Dziś przekonuje się rodziców, że o adopcji trzeba mówić, że dzieci zazwyczaj i tak się o tym dowiadują – a jeśli prawdy nie wyjawiają rodzice, to z pewnością robią to nieodpowiednie osoby, w nieodpowiednim momencie. Lepiej jest żyć w prawdzie.

O adopcji najlepiej powiedzieć w momencie podejmowania decyzji o niej. Jeszcze zanim zostanie złożony wniosek do sądu, zanim poinformuje się kogokolwiek z rodziny, znajomych czy osoby w ośrodku adopcyjnym, warto powiedzieć o tym dziecku – ono powinno wiedzieć pierwsze. Nawet, jeśli jest małe i wydaje się, że i tak nic z tego nie rozumie. Nie chodzi bowiem o to, co dziecko jest w stanie zrozumieć, ale o to, czy sami rodzice są gotowi powiedzieć to dziecku. Dobrze jest, kiedy właśnie z nimi dziecko skojarzy słowa „mama” i „tata”. Wtedy właśnie zaczyna się opowieść o adopcji, pierwszych spotkaniach, uczuciach, pragnieniu i oczekiwaniu; potem tę rozmowę prowadzi się przez całe życie, na różne sposoby i w różnych momentach. W ten sposób powstaje rodzinna historia, tworzona i opowiadana wspólnie przez rodziców i dzieci. Na tym też polega uczestnictwo dzieci w adopcji. Nie chodzi bowiem tylko o formalny wymóg pytania dziecka o zdanie, ale o to, że dosłownie i w przenośni dzieci razem z rodzicami tworzą tę rodzinę i wspólną rodzinną opowieść. W ten sposób daje się im szansę opowiedzenia, czy częściej: zdawkowego wracania do przeszłości, kiedy mogą przetworzyć swe wcześniejsze doświadczenia, próbować zrozumieć, czasem wyrzucić z siebie koszmary i ocalić to, co dobre; mogą połączyć przeszłość z teraźniejszością. Żeby przeszłość zamknięta w milczeniu nie uwierała, nie gościła nocami w niezrozumiałych, męczących snach.

Tajemnica adopcji nie powinna dzielić rodziny. Ale może obowiązywać poza nią. Rodzice nie mają obowiązku wyjawiać w szkole, przychodni zdrowia, sąsiadom informacji o adopcji. Nikt, kto wie o adopcji dziecka nie powinien przekazywać tych informacji. Do rodziców należy decyzja, ile i komu powiedzą na temat swojej rodziny. Jak w każdej rodzinie. Trzeba się jednak liczyć się z możliwością reagowania na tego typu informacje ze strony innych osób. Rodziny, które adoptują dzieci o innym kolorze skóry często uczą je, jak mają reagować na pytania lub zaczepki ze strony innych dzieci czy dorosłych. Większość rodziców adopcyjnych deklaruje, że ujawni tę informację dziecku, kiedy ono tylko będzie w stanie taką informację zrozumieć. Badania rodzin adopcyjnych kilka lat po przysposobieniu, pokazują, że większość rodzin nadal deklaruje chęć powiedzenia dziecku o adopcji i nadal pozostaje to deklaracją. Różne kultury wypracowały rozmaite techniki podtrzymywania i wzmacniania tożsamości, są ceremonie i rytuały pomagające jednostce radzić sobie ze zmianami rozwojowymi i środowiskowymi. Może zamiast tajemnicy trzeba stworzyć rytuał przyjęcia dziecka do rodziny adopcyjnej.


[1] Zob. Z. Gloger, Adopcja,w: Encyklopedia staropolska, t. 1, Warszawa 1996.

[2] Zob. Adopcja (przysposobienie), w: Ilustrowana Encyklopedia Trzaski, Everta i Michalskiego, Poznań 1996, t. 4, s. 666–667.

[3] T. Smyczyński, Prawo rodzinne i opiekuńcze. Analiza i wykładnia, Rozdział VIII Przysposobienie, Warszawa 2001, s. 326–373.

[4] Ustawa z dnia 13 lipca 1939 r. o ułatwieniu przysposobienia małoletnich, Dz.U. 39.63.416.

[5] Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, ustawa z dnia 25 lutego 1964 r. z późniejszymi zmianami, nowelizacja Dz. U. 83/1995, poz. 417.

[6] Zob. H.R.  Schaffer, Psychologia dziecka,przeł. A. Wojciechowski, Warszawa 2005, s. 332–372.

[7] Zob. M. Kościelska, Pomoc rodzicom adopcyjnym w przezwyciężaniu kryzysów tożsamości, w: K. Ostrowska, E. Milewska (red), Adopcja. Teoria i praktyka, Warszawa 1999.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata