70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Objawienia prywatne i ich miejsce w życiu Kościoła

Nieustannie powraca pytanie o rolę charyzmatyków, o funkcję, jaką pełnią objawienia prywatne w życiu wiary. Co oznaczają słowa św. Faustyny zapisane w jej Dzienniczku: ,,Jezus powiedział”? Czy mają tę samą moc dowodową, co wypowiedzi przytoczone przez Ewangelie? Czy oświadczenie o ich prawdziwości, wydane przez Kościół, nadaje im rangę nieomylnego fundamentu naszej wiary?

Koniec II wieku to czas ogromnych przemian w Kościele. Wspólnoty wiernych zaczynają oswajać się z myślą, że oczekiwana paruzja nie nastąpi tak prędko, jak to się wydawało pierwszemu pokoleniu. Pierwotna gorliwość zaczyna stygnąć. Nie oznacza to, że wiara gaśnie, ale staje się inna. Jak rośliny, które z upływem lata tracą pierwotną soczystość zieleni i zaczynają przyzwyczajać się do okresowego braku wilgoci oraz siły słońca, tak samo wierzący chrześcijanie powoli traktowali kohabitację z poganami jako stały element krajobrazu i próbowali ułożyć sobie życie w nowych okolicznościach. Niektóre instytucje, powstające pod wpływem konieczności chwili, okazują się użyteczne. Charyzmatyczne podejście charakterystyczne dla chrześcijan pierwszego pokolenia powoli ustępuje bardziej stabilnemu, urzędowemu uporządkowaniu.

Ale nie wszystkim to wystarczało. Wzrastająca rola biskupów oraz prezbiterów natrafiła na opór tych, którzy w pierwszych latach życia Kościoła stanowili główną siłę misjonarską – charyzmatycznych nauczycieli, proroków, jak ich nazywają pisma Ojców apostolskich. Kohabitacja niesie ze sobą zagrożenie kompromisem, który krok po kroku potrafi przysłonić pierwotne wartości. Na tym tle męczennicy – świadkowie Chrystusa za najwyższą cenę – jawili się jako jedyni prawdziwi chrześcijanie, a ich wiara w porównaniu z lękliwym świadectwem wielu innych była wzorem. Na takim podłożu wyrósł we Frygii ruch zwany montanizmem.

Jego początek to wystąpienie kapłana Montana. Według późnej tradycji, odnotowanej w dokumencie będącym podstawą naszej analizy[1], przed nawróceniem był on kapłanem pogańskim (zob. Dialog… IV, 5). W jego wystąpieniu istotne było zwrócenie uwagi na wagę proroctwa i konieczność męczeństwa. Funkcję proroka Montan pojmował na zasadzie starotestamentalnej. Prorok mówi w pierwszej osobie w imieniu Boga, bo przemawia nie tyle on, co Duch Święty. To utożsamienie przepowiedni proroka ze słowami samego Boga spowodowało oskarżenie Montana o to, że uważa się on za Parakleta. Jednocześnie, apoteozując męczeństwo i czyniąc zeń jedyny prawdziwy akt religijny, Montan nie tylko dowartościował świadectwo krwi, ale wprost wezwał wierzących do poszukiwania okazji do oddania życia za wyznanie: ,,jestem chrześcijaninem”. Zgłaszanie się do władz i świadome ich prowokowanie powodowało często wznowienie prześladowań całej wspólnoty chrześcijan, ściągało na nią niechęć opinii publicznej i było przyczyną rozdwojenia wśród wyznawców Chrystusa.

Ale wystąpienie Montana zmusiło Kościół do rozwiązania jednej kwestii o zasadniczym znaczeniu, kwestii, która – moim zdaniem – powraca nieustannie w życiu Kościoła, niosąc ze sobą wiele zagrożeń, jak i będąc dla wielu początkiem prawdziwej przemiany religijnej. Otóż należało dać odpowiedź na pytanie: Co dzieje się z proroctwem po śmierci ostatniego apostoła? Czy dar ten, tak powszechny i tak użyteczny na początku chrześcijaństwa, ma jeszcze jakąś rolę do spełnienia? A jeśli dar ten istnieje, jaka jest relacja pomiędzy dzisiejszym proroctwem a słowami Pisma Świętego? Tekst, na który tutaj się powołuję, świadczy, że tak naprawdę dyskusja nie zakończyła się z chwilą potępienia montanistów przez Kościół hierarchiczny, ale budziła emocje jeszcze dwieście lat później. Można powiedzieć więcej. Jeżeli utożsamimy proroctwo, takie jak rozumiał je Montan, z objawieniami prywatnymi, to pytanie o relacje pomiędzy nimi a nauczaniem Kościoła, o ich miejsce w życiu i religijności chrześcijan nie straciło w niczym na aktualności. Warto więc, opierając się na Dialogu… z IV wieku, prześledzić argumenty obu stron, gdyż zagadnienie to w praktyce nie było łatwe do rozstrzygnięcia ani za czasów Montana, Pryscylli i Maksyminy, ani dwieście lat po ich śmierci, ani teraz, choć wraca ono do nas za każdym razem w nieco innej postaci.

Montaniści przypominali, że Duch Święty nieustannie działa. Jego moc towarzyszy chrześcijanom, a życie Kościoła to życie Ducha w nas. Jeśli tak jest, to dlaczego miałby On zaprzestać swego działania z chwilą śmierci ostatniego z apostołów? Czy właśnie teraz, kiedy brak pośród nas ich obecności fizycznej, nie potrzebujemy bezpośredniego oddziaływania Parakleta? Jesteśmy przecież słabi, nie mamy obok siebie tych, którzy na własne oczy widzieli i słyszeli Pana, to właśnie nam, bardziej niż pierwszym chrześcijanom, potrzeba mocy proroctwa. Trudno też uważać, że po wystąpieniu Jezusa, po zmartwychwstaniu On już dalej nie działa. Jezus sam przecież powiedział, że pośle do nas Ducha Świętego, aby nam wyjaśnił wszystko do końca. A jeżeli działa i ma działać, to dlaczego nie może – w mocy Ducha, którego obiecał wierzącym – przyjść i oznajmić swoją wolę, wyjaśnić im wszystko[2]?

Sprawdzianem proroctwa będzie prorok, a zdaniem montanistów jest tylko jeden sposób na potwierdzenie wagi jego słów – męczeństwo. Jeśli prorok potrafi oddać życie za swoje wyznanie, to znaczy, że jest ono prawdziwe; a jego słowom – wypowiedzianym nie we własnym imieniu, ale w imieniu Boga – należy przyznać autorytet taki, jaki przysługuje słowu samego Boga. Tak było w czasach Starego Testamentu, tak postępowali Izajasz i inni prorocy. Czy może więc dziwić fakt, że w podobny sposób także i dziś przemawia Bóg do swego ludu? Idąc dalej tym tropem, montaniści twierdzili, że prawdziwy prorok się nie myli, a zwykły człowiek może się mylić, więc w spotkaniu słowa Bożego (przekazanego przez proroka) i decyzji przedstawiciela Kościoła (czyli biskupa), pierwszeństwo ma prorok. Historia Izraela pokazuje, że właśnie tak to wyglądało w Starym Testamencie. Nie oznacza to, iż autorytet proroka jest wyższy. Biskup to tylko zarządca domu Boga – z Jego woli i ustanowienia, prorok zaś jest tym, który przekazuje zarządcy wolę Właściciela. Dziełem sługi jest wykonanie poleceń Pana, a posłuszeństwo okazane proroctwu jest posłuszeństwem wiary względem woli Boga.

Reprezentanci Kościoła odpowiadali na to, że samo świadectwo męczeństwa nie wystarczy, by uznać proroka za wysłannika Bożego. Fałszywi prorocy też mogą ponieść śmierć męczeńską. Za Pismem Świętym Nowego Testamentu stoi autorytet nie tylko proroctwa, ale i samego Chrystusa, który osobiście przekazał uczniom swoją naukę, autoryzując w ten sposób ich wypowiedzi. Takiej autoryzacji nie mają współcześni prorocy, a choć się na nią powołują, nie dysponują bezpośrednimi dowodami i mieć ich nie mogą, bo Chrystus powróci na ziemię dopiero w dniu Sądu Ostatecznego. Dopiero wtedy ,,wszystko zostanie wyjaśnione do końca”[3]. W ten sposób nikt nie może przypisywać sobie autorytetu równego apostołom i jakakolwiek próba, by tak uczynić, jest sama w sobie obrazą Boga i bluźnierstwem. Jednocześnie w dyskusji z montanistą nasz ortodoks wyraźnie podkreśla, że jeśli przyjmie się naukę o osobowym charakterze Ducha Świętego, czyli uwierzy się w objawienie Trójcy Świętej (Dialog… pochodzi z IV wieku, z czasu sporów ariańskich, nic więc dziwnego, że tematyka i argumentacja trynitarna jest w tym dokumencie bardzo rozbudowana), to nie można mówić o ,,przejęciu na własność” proroka przez Parakleta, a mówienie w pierwszej osobie, tak jakby to sam Duch przemawiał, jest podwójnie bluźnierstwem: oto z jednej strony neguje się prawowierną naukę o Trójcy Świętej, z drugiej zaś – człowieka czyni się równym Bogu[4]. Poza tym czas Starego Testamentu był przygotowaniem na Wcielenie Syna. Wtedy Bóg posługiwał się wysłannikami. Ale w Jezusie Bóg stał się jednym z nas i nie potrzebuje już pośredników. Jeżeli tak, to w Kościele nie ma już miejsca dla proroków pojmowanych tak jak w Starym Testamencie. Uczniowie Pana nie głosili nauki jako prorocy; oni przekazywali w mocy Ducha to, co im powiedział Jezus, Wcielone Słowo. Oznacza to zasadniczą różnicę pomiędzy uczniami Pana a prorokami. Tamci poprzez mistyczny kontakt doświadczali Pana, a On przez nich przemawiał do ludu dawnego Przymierza. Apostołowie zaś i ich współpracownicy ,,dotykali Słowa”, doświadczyli Jego fizycznej obecności i dziś świadczą o tamtym wydarzeniu: ,,To wam oznajmiamy, co było na początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, (…) na co patrzyliśmy i czego dotykały ręce nasze” – powie Jan Apostoł (1 J 1, 1). Oni nie dodają nic nowego ani też nie dokonują zmian w nauce Chrystusa – oni świadczą o tym, co widzieli, czego dotykali jako obecni przy Panu. Z chwilą ich śmierci nie ma już możliwości kontynuacji tej misji, bo nie jest to już świadectwo, lecz świadectwo o świadectwie[5]. W tej sytuacji spisane słowa apostołów i ich uczniów mają autorytet ponad każdą inną wypowiedzią w Kościele.

Dyskusja toczyła się więc wokół relacji pomiędzy objawieniem prywatnym charyzmatyka a Objawieniem publicznym przekazywanym w Kościele. Montaniści bronili, można powiedzieć w przenośni, wiecznego ,,teraz” historii zbawienia. Przedstawiciele Kościoła hierarchicznego podkreślali zasadniczą różnicę pomiędzy Objawieniem przekazanym przez apostołów a proroctwem jakiegokolwiek charyzmatycznego następcy. Jedni przypominali, że Duch Pana działał i nieustannie działa, drudzy dowartościowywali gatunkową inność przesłania Chrystusa, który nie był jednym z proroków, ale samym Słowem Boga, które w Nim objawiło się w całej pełni. Jeżeli pełnia została nam dana przez Jezusa i w Nim, z definicji należy odrzucić jakiekolwiek uzupełnienie, gdyż byłoby ono zakwestionowaniem absolutnego, jakościowego pierwszeństwa, jak i zupełnej inności słów Zbawiciela. Adwersarze przypominali, że z chwilą wniebowstąpienia Pan nie zostawił uczniów samymi i zesłał im od siebie Ducha Świętego, który miał ich o wszystkim pouczyć. Proroctwo jest więc pouczeniem o tym, co przekazuje nam Jezus poprzez działanie Ducha Świętego, i w ten sposób jest ono dalszym ciągiem tego samego Objawienia danego nam w Jezusie.

Problem nie dotyczy tylko kwestii związanej z montanizmem. Przedstawiony w ten sposób staje się nieustannie powracającym pytaniem o rolę charyzmatyków, o funkcję, jaką pełnią objawienia prywatne w życiu wiary. Co oznaczają słowa św. Faustyny zapisane w jej Dzienniczku: ,,Jezus powiedział”? Czy mają tę samą moc dowodową, co wypowiedzi przytoczone przez Ewangelie? Czy oświadczenie o ich prawdziwości, wydane przez Kościół, nadaje im rangę nieomylnego fundamentu naszej wiary? Wiemy, że dla Kościoła stwierdzenie o prawdziwości objawienia prywatnego jest związane z kwestią niezawierania treści sprzecznych z Biblią i całokształtem nauki wiary, ale wielu chrześcijan nie widzi różnicy pomiędzy jednym i drugim. Pobożność ludowa traktuje często objawienia prywatne na równi z Biblią. Można się nawet pokusić o postawienie tezy, że często stawia je wyżej, gdyż są one przekazane współczesnym językiem odbiorcy. Może więc objawienie prywatne jest swoistą formą translacji, adaptacji czy, inaczej mówiąc, aktualizacji Bożego słowa? Podane przez kogoś, czyje życie jest potwierdzeniem prawdziwości wypowiadanych słów, podane w języku i przy pomocy obrazów czytelnych dla odbiorcy staje się tą formą przekazu, która jest najbardziej komunikatywna, a jako taka spełnia dobrze funkcję narzędzia ewangelizacji kolejnego pokolenia.

Podsumowując analizowany tekst, być może udałoby się znaleźć rozwiązanie akceptowalne przez obu adwersarzy? Duch Pana działa nieustannie, zaś proroctwo dzisiejsze – objawienie prywatne – spełnia jednak wyłącznie rolę komentarza dokonującego aktualizacji orędzia Chrystusa. Nie jest to jednak komentarz dowolny, ale ukazujący, jak należy odczytać i realizować naukę Pana w konkretnym czasie, w konkretnych okolicznościach, na co wszyscy w Kościele winni zwrócić uwagę. Nie można więc mówić, że dane ,,proroctwo”mnie nie interesuje. Jest ono wskazówką daną każdemu wierzącemu z chwilą aprobaty i konfirmacji przez przedstawicieli Kościoła. Do kryterium prawdziwości objawienia podawanego przez montanistę (świętość życia proroka) należałoby jedynie dodać zgodność z objawioną prawdą (kryterium znane już Ojcom apostolskim i wspomniane na przykład w Didache[6]). Didache, dokument pochodzący z czasów apostolskich, wyraźnie łączy świętość życia oraz bezinteresowność z ortodoksją nauczania w jedno narzędzie weryfikacji prawdziwości proroka. Sama pozycja proroka w tym starożytnym tekście ma wiele wspólnego z twierdzeniami montanisty, co nie dziwi, jeśli się pamięta, że z jednej strony montanizm był ruchem zmierzającym do powrotu do czasów apostolskich, a samo Didache ukazuje Kościół w pierwszych latach jego istnienia. Różnica dotyczyłaby tylko wyraźnego ustalenia, do kogo należy wydanie orzeczenia dotyczącego zgodności objawienia z nauką Chrystusa. Czy takie postawienie sprawy zlikwiduje do końca napięcia pomiędzy charyzmatykami a przedstawicielami Kościoła urzędowego? Chyba nie, aktualizacja jest często bardziej kontrowersyjna niż sama doktryna, bo dotyka ona dziśKościoła, a to oznacza, że tak naprawdę żaden z wierzących nie może pozostać względem niej obojętny. Wymusza to zmiany nie tylko w deklaracjach, ale w praxis życia codziennego, wartościowaniu wielu spraw. To zaś zawsze budziło kontrowersje w każdej wspólnocie liczącej przecież więcej niż jedną osobę.

 

 


[1] Dialog montanisty z ortodoksem – dokument ten powstał w IV wieku i pochodzi ze środowiska kapadockiego. Dotyczy czasów późniejszych, ale może dzięki temu akcent w dyskusji jest przesunięty z samej postaci Montana na kwestie związane z proroctwem oraz na relację pomiędzy charyzmatykiem a Duchem Świętym. Korzystam tu z wydania krytycznego opublikowanego w serii ,,Biblioteca Patristica”: Dialogo tra un montanista e un ortodosso (Bologna 1999, red. A. M. Berruto Marzone). Wydanie to obok krytycznej edycji tekstu greckiego zawiera tłumaczenie na język włoski wraz ze wstępem ukazującym nie tylko środowisko powstania dokumentu (czas redakcji, autor, tradycja przekazu, zachowane manuskrypty), ale także naświetlającym zagadnienia w nim poruszane.

[2] Por. Dialog…I, 2n.

[3] TamżeI, 5n.

[4] Por. Dialog… III.

[5] Czyli nie ma już proroków w sensie przypisywanym temu słowu wcześniej (por. Dialog… II, 1-3).

[6] Zob. Didache XI, 1.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata