fbpx

70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Theodor Adorno, Nowy prawicowy radykalizm

20 lat po II wojnie światowej narodowy nacjonalizm znów zaczyna pukać do drzwi Niemiec. Niepokoi to Theodora W. Adorno, który postanawia wygłosić wykład interwencyjny, będący wnikliwą analizą trików, jakimi posługują się radykałowie

Fragmenty wykładu

O kryzysie demokracji

Często słyszy się, zwłaszcza w odniesieniu do kategorii typu „wieczne nieuki” i innych tego rodzaju frazesów powtarzanych dla uspokojenia sumienia, że na dnie każdego demokratycznego społeczeństwa istnieje coś na kształt osadu nieuków czy głupców, nazywany w Ameryce lunatic fringe. W tym przekonaniu tkwi pewien typ kwietyzmu, którym pocieszają się mieszczanie, jeśli tylko się im go podsunie. Wydaje mi się, że można to skomentować tylko w jeden sposób: w każdej tak zwanej demokracji na świecie podobne zjawisko występuje w różnym nasileniu, ale świadczy ono jedynie o tym, że w sensie społeczno-ekonomicznym nie wykształciła się dzisiaj ani jedna rzeczywista demokracja. Te tak zwane demokracje są nimi wyłącznie formalnie. I w tym sensie ruchy faszystowskie można by określić mianem ran czy też blizn demokracji, która do dzisiaj nie była w stanie zadośćuczynić własnemu pojęciu.

O nienawiści radykałów do inteligencji

Wiadomo, że najbardziej znienawidzeni są intelektualiści, niczym bête noire, zwłaszcza póki nie można być otwarcie antysemitą i póki nie można zabijać Żydów, co przecież już miało miejsce. Określenie „lewicowy intelektualista” jest również jednym z tych słów-straszaków. Negatywne konotacje odnoszą się tu przede wszystkim do niemieckiej nieufności wobec każdego, o kim się uważa, że nie ma żadnego stołka, żadnej stałej pozycji, wiedzie życie waganta, że jest Luftmensch, „ma głowę w chmurach”, jak to się łatka „lewicowego intelektualisty” niegdyś mówiło w Polsce. Kto nie ma swojego miejsca w podziale pracy, zatem także swoim zawodem nie jest związany z określoną pozycją, a tym samym też z określonym sposobem myślenia, kto raczej zachował duchową i intelektualną wolność – taki człowiek zgodnie z tą ideologią jest swego rodzaju łapserdakiem, oberwańcem, którego należy przywołać do porządku. W grę wchodzi tu oczywiście również prastary uraz pracownika fizycznego wobec pracy umysłowej, przy czym w tym wypadku pozostał on nie wiadomo dlaczego całkowicie nierozpoznany.

O wyrywaniu z kontekstu

Najważniejszą techniką zaprzęgania prawdy w służbę nieprawdy jest wycinanie z kontekstu, izolowanie adekwatnych, prawdziwych samych w sobie obserwacji. W efekcie otrzymujemy stwierdzenia typu: „Za Hitlera, zanim zaczął tę głupią wojnę, to było nam jednak dobrze”, bez jakiegokolwiek komentarza na temat tego, że cała koniunktura między 1933 a 1939 była w ogóle możliwa dzięki szaleńczej gospodarce wojennej, dzięki przygotowaniom do wojny. Tego rodzaju kwestii są setki.

O szerzeniu zwątpienia

Do tego samego kontekstu należałoby zaliczyć również „metodę salami”, jak się to po niemiecku lekceważąco nazywa . Chodzi o odcinanie jednego kawałka od jakiegoś kompleksu, a potem jeszcze jednego i jeszcze jednego. I tak właśnie owe ruchy, dla których właściwa jest tego rodzaju pseudonaukowa pedanteria, podają w wątpliwość liczbę zamordowanych Żydów.

Najpierw pada stwierdzenie: „No ale zamordowano nie sześć milionów, lecz pięć i pół”, a kiedy się już raz powie coś takiego, to rzuca się pierwszy cień podejrzenia, że być może niektórzy w ogóle nie zostali zamordowani.

A na koniec sprawy przedstawia się tak, jakby wszystko w ogóle wydarzyło się zupełnie na odwrót. Uważam, że na te kwestie trzeba być szczególnie wyczulonym.


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter