fot. Daniel Hayduk
Joanna Bar luty 2019

Tanzania na drodze do społeczeństwa obywatelskiego

W skali regionu Tanzania postrzegana jest jako stabilne państwo, które odnotowuje stały wzrost gospodarczy. Zawdzięcza go jednak w dużym stopniu zagranicznej pomocy. W skali globalnej znajduje się bowiem w pierwszej dwudziestce państw, które otrzymują największe wsparcie rozwojowe.

Artykuł z numeru

Cenzura w Kościele

Cenzura w Kościele

W II poł. XIX w., gdy na ziemie kontynentalnej części współczesnej Tanzanii zaczęli przybywać pierwsi Europejczycy, żyło tam ok. 120 społeczności plemiennych. Funkcjonowały niezależnie, a słabość rywalizacji międzyplemiennej wskazywała na nieobecność aktywnych procesów narodowotwórczych. W okresie kolonialnym tereny te – zwane Tanganiką – stały się częścią niemieckiej Afryki Wschodniej. Po I wojnie światowej przeszły pod zarząd brytyjski.

Tanganika uzyskała niepodległość w 1961 r. jako pierwsza kolonia Brytyjskiej Afryki Wschodniej. Traktowana nieco po macoszemu – jako poniemiecka, pozbawiona bogactw naturalnych i oferująca gorsze warunki rozwoju rolnictwa niż sąsiednia Kenia, była uznawana za najmniej wartościową posiadłość brytyjską w tej części kontynentu. Współczesny zasięg terytorialny i obecną nazwę Tanzania uzyskała trzy lata później. W 1964 r. w wyniku unii zawartej z sułtanatem Zanzibaru powstała Zjednoczona Republika Tanzanii.

Trzykrotnie większy od terytorium Polski obszar (945 tys. km2) mieści w swoich granicach zarówno majestatyczne góry z najwyższym szczytem Afryki Kilimandżaro, sielskie plaże Zanzibaru, jak i parki narodowe Serengeti czy Ngorongoro oraz mniej znane, choć równie piękne i pełne zwierząt parki południowej części kraju.

Jak tworzył się tanzański naród

U progu niepodległości, o którą walczono pod hasłem jedności narodowej, zbudowanie narodu ponad podziałami etnicznymi było dla ówczesnych polityków tanzańskich zadaniem priorytetowym. W nowo powstałym państwie nie istniała wrogość międzyplemienna. Korzystne dla procesu narodotwórczego były także wspólny, zrozumiały dla większości społeczeństwa język suahili, brak dominującej grupy etnicznej, która walczyłaby o przejęcie rządów w państwie, oraz odpowiedzialny przywódca.

Julius Kambarage Nyerere sprawował urząd prezydenta w latach 1964–1985. Nie ulega wątpliwości, że zarówno jego poglądy, jak i realizowana polityka wywarły ogromny wpływ na historię Tanzanii. W polityce zagranicznej był zwolennikiem niezaangażowania, jednocześnie propagował idee tworzenia w Afryce regionalnych federacji. Natomiast w polityce wewnętrznej starał się realizować założenia tzw. socjalizmu tanzańskiego. Próba połączenia tych haseł z wyborami demokratycznymi i tradycją afrykańską nie zdała jednak egzaminu, podobnie jak chęć przekonania ludności wiejskiej do kolektywnego gospodarowania. Mimo że szkody poczynione w gospodarce obciążyły następne pokolenia, Julius K. Nyerere został dobrze zapamiętany jako właściwy twórca narodu tanzańskiego. Był jednym z nielicznych przywódców państw afrykańskich z okresu dekolonizacji, który faktycznie czuł się odpowiedzialny za powierzony mu kraj. W Tanzanii (poza muzułmańskim Zanzibarem) nie było spektakularnych zamachów stanu, krwawych walk o władzę i polityki odwetu wobec przeciwników politycznych. Z pewnością sprzyjały temu także uwarunkowania zewnętrzne. Do jedynego większego zamachu terrorystycznego doszło w 1998 r. Przeprowadzony wówczas atak na Ambasadę USA w Dar es Salaam był jednak częścią ogólnoświatowego dżihadu, zaś impet wrogości terrorystów islamskich w tym regionie Afryki przyjęła na siebie sąsiednia Kenia, mniej szczęśliwie położona pod względem geograficznym, chociażby ze względu na 700-kilometrową granicę z niestabilną Somalią.

Współczesny system polityczny Tanzanii określa konstytucja z 1977 r., zgodnie z którą kraj jest republiką, z prezydentem jako głową państwa, wybieranym na pięć lat w wyborach powszechnych, z prawem do jednorazowej reelekcji. Od czasu ustąpienia prezydenta Juliusa Nyerere w 1985 r. zasada ta została zachowana, co wyróżnia Tanzanię na tle sąsiadów z regionu: Ugandy, Rwandy i Burundi.

Od 2015 r. prezydentem jest John Pombe Joseph Magufuli. Władzę wykonawczą sprawuje rząd, którego członkowie powoływani są przez prezydenta spośród deputowanych jednoizbowego parlamentu. Na jego czele stoi premier desygnowany przez prezydenta. Od listopada 2015 r. urząd ten pełni Kassim Majaliwa. Akt unii z Zanzibarem zakłada, że gdy prezydent pochodzi z części kontynentalnej państwa, czyli Tanganiki, wiceprezydent musi pochodzić z Zanzibaru (lub odwrotnie). Zgodnie z tą zasadą od 2015 r. funkcję wiceprezydenta państwa pełni pochodząca z Zanzibaru Samia Suluhu Hassan, która jest zarazem pierwszą kobietą wiceprezydentem w historii państwa. Zanzibar posiada szeroką autonomię, własną konstytucję (obecnie obowiązująca została uchwalona w 1985 r.) i prezydenta.

Taki system zagwarantował cztery dekady stabilnego, choć niespiesznego rozwoju. Jak dotąd wszyscy prezydenci wybierani byli jedynie na dopuszczalne dwie kadencje: Ali Hassan Mwinyi (1985–1995), Benjamin William Mkapa (1995–2005) i Jakaya Mrisho Kikwete (2005–2015). Świadczy to z pewnością o stosunkowo wysokim poziomie zaufania do polityków, a jednocześnie typowym dla szukających stabilizacji politycznej krajów Afryki Wschodniej zjawisku wyborczego wspierania tych już urzędujących. Choć nie obyło się bez kryzysów politycznych, jedność państwa została zachowana, a współcześnie nie dochodzą już do głosu tendencje separatystyczne.

Potrzeba zmian w konstytucji

W skali regionu Tanzania postrzegana jest jako państwo stabilne, które odnotowuje stały wzrost gospodarczy.  Zawdzięcza go jednak w dużym stopniu zagranicznej pomocy. W skali globalnej znajduje się bowiem w pierwszej dwudziestce państw, które otrzymują największe wsparcie rozwojowe. Uniezależnienie się od wsparcia zewnętrznego to priorytet kolejnych programów gospodarczych, zaś jednym ze sposobów na przyspieszenie rozwoju ekonomicznego jest aktywna działalność w ramach prężnie rozwijającej się Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej (East African Community, EAC).

W porównaniu z sąsiadami ze Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej, w rankingach Fragile States Index publikowanych przez amerykański think tank Fund for Peace, Tanzania od lat konsekwentnie zajmuje miejsce od nich wyższe, oznaczające większą stabilność polityczną. Jako najbardziej przewidywalne państwo regionu posiada także najlepsze warunki do udzielania pomocy humanitarnej w przypadku kryzysów politycznych w krajach sąsiednich, co poświadczyła zarówno w 1994 r., skutecznie pomagając uchodźcom rwandyjskim po katastrofie ludobójstwa, jak i w kolejnych dwóch dekadach emigrantom politycznym z Burundi.

Mimo względnie stabilnej kondycji państwa na realizację czeka zgłoszony przez Zgromadzenie Konstytucyjne projekt nowej konstytucji. Idea zmiany wydaje się w pełni zrozumiała, choćby z tego powodu, że ponad 40-letnia już dziś ustawa zasadnicza została uchwalona dla potrzeb państwa jednopartyjnego. Proponowane poprawki, jak choćby zagwarantowanie równych praw własności gruntów dla kobiet i mężczyzn, świadczą o tym, że państwo i jego obywatele mają jeszcze sporo do nadrobienia w zakresie reform systemu politycznego na drodze ku społeczeństwu obywatelskiemu.

Analiza procesu ustawodawczego wskazuje, że w rzeczywistości to nie kwestie kulturowe stanowią prawdziwą przeszkodę na drodze do zmodernizowania państwa, lecz typowe dla wielu państw afrykańskich tendencje autorytarne polityków, zwłaszcza tych znajdujących się już u władzy. Referendum konstytucyjne miało zostać przeprowadzone w kwietniu 2015 r., w roku wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Tymczasem rok wcześniej przedstawiciele trzech głównych partii opozycyjnych opuścili Zgromadzenie Konstytucyjne, odrzucając przedstawiony projekt i zarazem bojkotując proces redakcyjny. Opozycja polityczna, zdominowana przez partię Stowarzyszenie Demokracja i Rozwój (Chama cha Demokrasia na Maendeleo, CHADEMA), wszczęła wówczas postępowanie sądowe mające na celu zablokowanie referendum. Protest okazał się skuteczny. Mimo rządowych prób referendum nie zostało dotąd przeprowadzone.

Nie sposób określić, w jakim stopniu opozycji chodziło o konkretne zapisy w projekcie konstytucji, w jakim zaś o próbę sił w nadchodzących wyborach. Jakaya Kikwete kończył drugą kadencję prezydencką i nie powinien ponownie ubiegać się o sprawowany urząd. Doświadczenie państw regionu wskazywało jednak na realną możliwość ominięcia w tej sprawie zapisów konstytucji. Opozycja dążyła ponadto do podważenia dominacji rządzącej Partii Rewolucyjnej (Chama Cha Mapinduzi, CCM), która wygrywała wszystkie wybory parlamentarne od wprowadzenia w państwie systemu wielopartyjnego w 1995 r. Partie opozycyjne natomiast, mimo ugruntowania swojej obecności na tanzańskiej scenie politycznej, traciły swą skuteczność ze względu na brak wzajemnego porozumienia.

Proces transformacji ustroju w kierunku rezygnacji z systemu monopartyjnego rozpoczął się w Tanzanii w roku 1992. Pierwsze w pełni pluralistyczne wybory parlamentarne zostały przeprowadzone trzy lata później. Akceptacja systemu wielopartyjnego oznaczała zgodę rządu na legalizację partii politycznych niezagrażających realizacji budowy jednolitego, ponadplemiennego narodu i nieprzejawiających tendencji separatystycznych, co zagwarantować miał skomplikowany system rejestracji. Aby zademonstrować zaangażowanie, rząd inicjował konsultacje obywatelskie. W 2012 r. Tanzańska Komisja Kontroli Konstytucyjnej zaplanowała ponad 1700 spotkań z ponad milionem osób, organizowanych na rzecz propagowania konieczności zmiany konstytucji, a zarazem wsparcia procesu budowy społeczeństwa obywatelskiego. Zmiany te poważnie wpłynęły na szeroko rozumianą partycypację polityczno-społeczną Tanzańczyków, na co wskazywała rosnąca frekwencja wyborcza.

Ostatnie krajowe wybory parlamentarne w Tanzanii zostały pozytywnie ocenione przez zagranicznych obserwatorów. Kolejny raz większość w Zgromadzeniu Narodowym otrzymała rządząca dotąd CCM, choć partie opozycyjne zdobyły największą w dziejach państwa reprezentację. Wybrany został nowy prezydent, a więc zachowano zasadę tylko jednej możliwości reelekcji. Misja obserwacyjna Unii Europejskiej opisała wybory jako „wysoce konkurencyjne, ogólnie dobrze zorganizowane”, choć „z niewystarczającymi wysiłkami na rzecz przejrzystości ze strony administracji wyborczych”. Zauważono także nadużycie władzy partii rządzącej w postaci korzystania z zasobów państwowych, takich jak publiczne stadiony, do wspierania kampanii wyborczej.

Natomiast na Zanzibarze wybory unieważniono jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem wyników. Zostały one zbojkotowane przez opozycję zarzucającą organizatorom unieważnienie wyborów ze względu na niekorzystny wynik partii rządzącej. Kolejne głosowanie odbyło się w marcu 2016 r. W wyniku bojkotu wyborów przez opozycję CCM przejęła całokształt władzy na wyspie. We wrześniu 2016 r. ustawodawcy związani z rządzącą partią doprowadzili do nowelizacji Konstytucji Zanzibaru, eliminując poprawkę z 2010 r. ustanawiającą rząd jedności narodowej – porozumienie o podziale władzy między dwie największe partie polityczne, uznawane za kamień węgielny stabilności na wyspie.

Ograniczona wolność słowa

Rok 2016 przyniósł zwrot w dotąd stosunkowo liberalnej polityce władz tanzańskich, nie tylko na Zanzibarze. W czerwcu 2016 r. władze w całym kraju ogłosiły na czas nieokreślony zakaz demonstracji i wieców, ograniczając zdolność partii politycznych do organizowania zgromadzeń w miejscach publicznych. Na skutek protestów zezwolono jedynie na prowadzenie małych spotkań w okręgach wyborczych. Począwszy od roku 2016, opozycja coraz częściej zgłasza regularne przypadki nękania i zastraszania (m.in. przesłuchiwania, przetrzymywania w areszcie) przez partię rządzącą i różne instytucje państwowe, w tym policję. Pojawiła się realna obawa, że na polityczne wybory obywateli zaczną wpływać zagrożenie ze strony sił bezpieczeństwa i stosowanie materialnych zachęt przez rządzących.

Wydaje się, że konstytucja gwarantuje wszystkim obywatelom równy dostęp do informacji i partycypacji społecznej, a więc do bezpośredniego uczestnictwa w sprawach publicznych. Parlament Tanzanii (choć nie zawsze konsekwentnie i regularnie) publikuje akty prawne, raporty komisji, sesje pytań i odpowiedzi. Równolegle jednak wciąż obowiązuje prawo prasowe z 1976 r., ograniczające dostęp do informacji, uznając za wywrotowe wszelkie treści, które szkodzą interesom lub wizerunkowi państwa, i umożliwiając karanie grzywną lub pozbawieniem wolności do lat dwóch wydawcę takiej informacji lub każdą osobę znajdującą się w jej posiadaniu.

Chociaż konstytucja zapewnia wolność słowa, nie gwarantuje wolności prasy. Niezależne media w kontynentalnej części Tanzanii działają pod presją, która rośnie proporcjonalnie wraz ze znaczeniem opozycji. Obecne przepisy dają władzom szeroką swobodę w zakresie ograniczania mediów, przeszkodą dla ich rozwoju stają się zwłaszcza trudne procesy rejestracyjne. Wykorzystywane są różne taktyki w celu ograniczenia przestrzeni medialnej dla opozycji, takie jak np. kupowanie pełnostronicowych reklam. Obowiązująca nadal ustawa o bezpieczeństwie narodowym z 1970 r. określa pewną kategorię informacji jako dostępnych jedynie dla „zaufanych urzędników”. Na tę klauzulę mogą powoływać się urzędnicy państwowi, autorytatywnie określając wybrane dokumenty jako tajne.

Wprowadzona w życie w 2015 r. ustawa o cyberprzestępczości wykorzystywana jest przeciwko krytykom rządu i prezydenta, dając znaczną swobodę w podejmowaniu decyzji o aresztowaniu za publikowanie informacji uznanych za fałszywe, wprowadzające w błąd lub niedokładne. W listopadzie 2016 r. prezydent Magufuli podpisał nową ustawę o mediach, uzasadniając swą decyzję zapewnieniem, iż ma ona na celu profesjonalizację sektora dziennikarskiego, wymagając od pracodawców wprowadzenia zabezpieczenia socjalnego  dla pracowników. Interesariusze medialni sprzeciwiają się jednak przede wszystkim ograniczeniom, jakie nowe prawo stawia serwisom informacyjnym i samym dziennikarzom. Zawiera bowiem postanowienie o utworzeniu rady akredytacyjnej, uprawnionej do zawieszania dziennikarzy w prawach do wykonywania zawodu.

Na Zanzibarze wolność prasy jest ograniczona jeszcze bardziej. Właścicielem jedynej gazety codziennej jest rząd Zanzibaru, a prywatne media inne niż radio prawie nie istnieją. Dostęp do Internetu, choć ograniczony do obszarów miejskich, staje się coraz bardziej powszechny, ale władze monitorują krytyczne wobec rządu strony internetowe.

Mimo że w rankingach Freedom in the World Tanzania od kilku lat sytuuje się w kategorii państw uznanych za częściowo wolne (Partly Free), w ostatnich dwóch latach analiza i ocena wolności politycznej wypadały gorzej ze względu na nasilające się represje wobec opozycji, mediów i użytkowników mediów społecznościowych, których przedstawiciele krytycznie odnoszą się prezydenta Johna Magufuliego. Wśród Tanzańczyków wzrastają obawy, że stopniowo odbierze się im przywileje należne obywatelom demokratycznego państwa. Z punktu widzenia litery prawa system polityczny Tanzanii zachowuje standardy nowoczesnego państwa obywatelskiego, sprawnie regulując problemy zaszłości kulturowych, niedostosowanych do nowych czasów. Zagrożeniem dla wolności państwa i jego obywateli stają się natomiast niewłaściwe praktyki rządzących, które w przyszłości mogą zagrozić demokracji i rozwijającemu się od niedawna społeczeństwu obywatelskiemu.

Choć zabroniona jest rejestracja partii tworzonych na podstawie wyraźnie etnicznej lub religijnej, grupy mniejszościowe mają konstytucyjnie zagwarantowane pełne prawa polityczne. Wolność religii jest z reguły przestrzegana zarówno w teorii, jak i w praktyce. Relacje między różnymi wyznaniami są w dużej mierze pokojowe, chociaż zdarzały się przypadki przemocy, zarówno w części kontynentalnej Tanzanii, jak i na Zanzibarze. W 2014 r. napięcia między muzułmanami i chrześcijanami w Bukobie doprowadziły do ataku muzułmańskich napastników, którzy uzbrojeni w maczety, zaatakowali grupę chrześcijan, zabijając jedną osobę i ciężko raniąc drugą. Na Zanzibarze muzułmanie protestują przeciwko praktyce mianowania muftiego wyspy przez rząd. We wrześniu 2014 r. próbowano zastraszyć chrześcijańskiego duchownego, aby wraz z rodziną opuścił wyspę. Jednak incydenty te nie mają charakteru występujących regularnie aktów przemocy.

Zdarza się natomiast, zwłaszcza na Zanzibarze, iż istniejące obiektywnie napięcia między muzułmanami a chrześcijanami bywają wykorzystywane przez polityków straszących społeczeństwo widmem islamskiego radykalizmu i tym samym są sztucznie podsycane dla doraźnych celów politycznych lub by odwrócić uwagę od problemów poważniejszych.

Bez większych ograniczeń działają natomiast organizacje pozarządowe, których w Tanzanii zarejestrowanych jest ponad 4 tys. Wiele z nich, np. Badania i Edukacja dla Demokracji w Tanzanii (Research and Education for Democracy in Tanzania) czy Centrum Prawne i Praw Człowieka (Legal and Human Rights Centre), publikuje raporty krytyczne wobec rządu. Także związki zawodowe są teoretycznie niezależne od władzy jako koordynowane przez Kongres Związków Zawodowych w Tanzanii i Kongres Związków Zawodowych Zanzibaru. Większość sektora rolnego reprezentuje Federacja Spółdzielni Tanzanii. Niektórym kategoriom pracowników służby publicznej nie wolno jednak strajkować, inni są ograniczani wymogami dotyczącymi wcześniejszego powiadamiania i procesu mediacji. Strajki są więc rzadkością zarówno na stałym lądzie, jak i na Zanzibarze, choć w lipcu 2014 r. ponad 3 tys. pracowników kolei Tanzania–Zambia (TAZARA) zorganizowało protest przeciwko zaległościom w wypłacaniu pensji. Miesiąc później kierownictwo zwolniło ponad tysiąc protestujących pracowników, uzasadniając tą decyzję uczestnictwem w „bezprawnych” akcjach strajkowych.

Gdzie kryje się przemoc

Prawa kobiet gwarantuje konstytucja. Ze względu na kwoty płci mają one wysoką reprezentację w parlamencie (w obecnej kadencji zasiada w nim grupa 113 kobiet). Jak wspomniano, w 2015 r. Samia Suluhu Hassan została pierwszą kobietą wiceprezydentem w historii kraju. W rządzie urząd ministra pełnią cztery kobiety, pięć jest wiceministrami. Kobiety zaczęły również zajmować ważne stanowiska w administracji państwowej. Problem dyskryminacji kobiet jest stopniowo rozwiązywany konkretnymi postanowieniami prawnymi. Rozwiązania te nie budzą większych emocji w kręgach tanzańskich polityków, zwłaszcza młodszego pokolenia, i wydają się akceptowane jako oczywiste wymogi stawiane nowoczesnym państwom, a zarazem gest dobrej woli w kierunku zachodnich donatorów. W 2016 r., podnosząc minimalny wiek wymagany do zawarcia małżeństwa do 18 lat, wprowadzono zakaz małżeństw osób małoletnich. Jednak poza światem jupiterów i polityki zdarzają się gwałty, okaleczanie żeńskich narządów płciowych i przemoc w rodzinie, które teoretycznie są uznane za przestępstwa, ale rzadko ściga się je sądownie. Odnotowuje się także przypadki handlu kobietami i dziećmi, zwłaszcza na obszarach wiejskich.

W 2013 r. raport organizacji Human Rights Watch ujawnił przypadki nielegalnej pracy nieletnich – nawet ośmioletnich dzieci – w kopalniach. Z trwającą dyskryminacją i przemocą zmaga się społeczność tanzańskich albinosów. Kontakty seksualne osób tej samej płci są uznane za nielegalne i karane więzieniem; członkowie społeczności LGBT spotykają się z dyskryminacją i nadużyciami ze strony policji. Większość z nich ukrywa swoją nienormatywną orientację seksualną czy tożsamość płciową.

Przeciętni obywatele na ogół korzystają z podstawowych wolności: swobody podróży, wyboru miejsca zamieszkania, zatrudnienia i edukacji. Wolność ta ograniczona jest jednak przez powszechność drobnej korupcji. Mimo działalności Biura ds. Zapobiegania i Zwalczania Korupcji jest ona wszechobecna we wszystkich aspektach życia politycznego i handlowego, przede wszystkim w lukratywnych sektorach energii oraz zasobów naturalnych. Wspomniana instytucja antykorupcyjna oskarżana jest o koncentrowanie się na walce z korupcją przede wszystkim na niższych szczeblach administracji, obawiając się wszczynania postępowań wobec wysokich urzędników państwowych. I choć Tanzańczycy mają prawo zakładać prywatne firmy, często muszą płacić niewielkie łapówki, aby móc uruchomić ich działalność. Nie każdego na to stać. Ubóstwo, szczególnie na obszarach wiejskich, dotyka ok. 33% populacji, co sprawia, że równość szans ekonomicznych jest poważnie ograniczona. Wciąż nie rozwiązano trwających od dekad konfliktów dotyczących prawa własności ziemi i prawa do tradycyjnego wypasu.

Sygnały zmiany

Rozważając kwestie ubóstwa Tanzańczyków i ograniczeń przynależnych im praw, trzeba mieć zawsze na względzie porównanie z innymi państwami regionu, a nie ze standardami Zachodu. Tanzania zajmuje bowiem niezłą, 115. pozycję według wskaźnika rozwoju społecznego (Human Development Index, HDI, ranking z 2016 r.) i choć ten wynik uplasował ją w kategorii państw Low Human Development, jedynie czterech miejsc zabrakło jej do kategorii Medium Human Development, w której spośród sąsiednich państw znajduje się tylko Kenia.

Tanzania niezwykle sprawnie radzi sobie w momentach kryzysowych. Gdy we wrześniu 1978 r. ugandyjski przywódca Idi Amin zaanektował ziemie należące do niej w okolicach ujścia rzeki Kagery do Jeziora Wiktorii, Nyerere wypowiedział mu wojnę, zmobilizował wojska i w połączeniu z ugandyjskimi uchodźcami wkroczył do Kampali. Jak wspomina Ryszard Kapuściński – straty tanzańskie w tej kampanii wyniosły tylko jeden czołg. Aminowi nie udało się odeprzeć kontrataku. Uciekł do Libii i – jak ocenia wybitny politolog Peter Calvocoressi – inwazja tanzańska była wówczas jedynym skutecznym działaniem innego państwa afrykańskiego, by usunąć z tego kontynentu barbarzyńską tyranię.

Tanzania – w wyjątkowy na skalę regionu sposób – była w stanie efektywnie zapanować nad falą uchodźców rwandyjskich w okresie ludobójstwa 1994 r. W tanzańskiej Aruszy u progu lat 90. XX w. toczono rozmowy rozjemcze pomiędzy stronami konfliktu rwandyjskiego, a po ich fiasku to właśnie w tym mieście rozpoczął działalność Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy. Arusza jest także siedzibą prężnie rozwijającej się Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej.

Stale rozwija się stolica administracyjna i największe miasto w kraju Dar es Salaam – kończy się budowa łączącej całe miasto trasy czynnego już nowoczesnego szybkiego tramwaju. Sprawnie działa transport lokalny, rośnie liczba połączeń międzynarodowych, m.in. dzięki rozbudowie portu lotniczego Kilimandżaro.

Wspomniane powyżej elementy autorytaryzmu w zarządzaniu krajem, ograniczenia wolności słowa i opóźnienia w budowie społeczeństwa obywatelskiego są typowymi bolączkami wielu krajów afrykańskich. Wydaje się jednak, że bardziej niepokoją one zachodnich obserwatorów niż samych Afrykanów, dla których ważniejsze są możliwość pokojowej egzystencji i rozwój gospodarczy kraju. Konstatacja ta z pewnością dotyczy także Tanzańczyków, w ich przypadku zwłaszcza w odniesieniu do trudnych lat kolektywizacji i prób budowy socjalizmu. Warto także zwrócić uwagę na fakt, że Tanzania, podobnie jak pozostałe państwa regionu, w skali całego kontynentu wyróżnia się w zakresie szeroko rozumianego rozwoju społecznego, korzystając z dobrego położenia geopolitycznego. Rodzajem wartości dodanej jest przynależność do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej, uznawanej za najprężniej rozwijającą się organizację subregionalną w Afryce. Członkostwo w jej strukturach przekłada się na odczuwalny wzrost poziomu życia obywateli i rysuje bardzo obiecujące perspektywy rozwoju.

Kup numer