Od czego zaczynasz pracę nad nowym projektem?
Od spaceru. Bardzo lubię chodzić i w tej pospolitej formie ruchu znajduję spokój, układam myśli. Niezależnie od tego, gdzie jestem – dużo chodzę. W ten sposób napotykam sceny, które dokumentuję szybką fotką. Jeżeli sytuacja na to nie pozwala, to robię opisową notatkę i po powrocie do domu szkicuję to, co zapadło mi w pamięć. Tak powstają obrazy z Anubisem.
Jaką dałabyś radę debiutantowi / debiutantce w Twojej branży?
Z ogromnym ciepłem i współczuciem myślę o osobach debiutujących w artworldzie. Media społecznościowe nakładają na nich ogromną, niepotrzebną presję. Konieczność bycia „ukształtowanym”, „wyrazistym”, „wyróżniającym się” i „łatwo zapadającym w pamięć” może być paraliżująca. Nie ma w tym miejsca na szukanie siebie i popełnianie błędów, a to właśnie bardzo polecam.
Jacy są bohaterowie Twojego życia codziennego?
Staruszkowie w moim otoczeniu. Wzruszają mnie. Patrzę na różne formy radzenia sobie z podeszłym wiekiem i perspektywą śmierci i myślę, że to jest ostateczny test człowieczeństwa. Niektórzy decydują się, by żyć i cieszyć się życiem, niektórzy egzystują w oczekiwaniu na koniec. Wybór tej ścieżki nie zawsze ma związek z materialnym zapleczem czy wsparciem rodziny. Jest to test człowieczeństwa także dla nas – idących jeszcze szybkim krokiem. Czy potrafimy się zatrzymać w codziennym biegu, dla nich?
Którego autora / którą autorkę chciałabyś przywrócić do życia, by opisał / opisała współczesność?
Ciekawa jestem, jaki portret współczesnego społeczeństwa namalowałby słowami Alberto Moravia. Był doskonałym obserwatorem. Myślę, że na chłodno wypunktowałby nam nasze błędy w poszukiwaniu szczęścia.
Jak sobie radzisz ze skłonnością do prokrastynacji i leniuchowania?
Mam, niestety, odwrotny problem. Dopiero się uczę odpoczywać. To klątwa mojego pokolenia.
Gdybyś nie była tym, kim jesteś, byłabyś?
Ratownikiem medycznym.
Nieoczywisty film, który chętnie polecasz.
Narzeczona dla kota duetu Morita / Miyazaki – to piękna animacja, ze Studia Ghibli. Dla wielbicieli kotów i nie tylko. „Naucz się być sobą, wtedy nic nie będzie straszne” – to rada, którą dostaje Haru, bohaterka filmu. Dobra rada dla nas wszystkich.
Czego nie wiedziałaś o sobie 10 lat temu?
Że lęk można pokonać, stając mu naprzeciw.
Co Cię onieśmiela?
Przyroda. Kiedy otwiera się przede mną widok na otwarte morze, szerokie i piękne aż po horyzont, czuję duchowe uniesienie i chce mi się płakać. Zwykły las też tak działa. Mały żuczek na rozgrzanej słońcem korze drzewa rozwala mnie emocjonalnie, w najlepszy sposób. Czuję się częścią czegoś większego, czegoś ważniejszego.
Jaką umiejętność chciałabyś jeszcze w życiu zdobyć?
Mam prawo jazdy, ale nigdy nie czułam się swobodnie za kierownicą. Nie mam auta i nie jeżdżę na co dzień. Marzę o tym, by pewnego dnia móc jechać przed siebie bez stresu i słuchać sobie muzyczki.

