Kto ma w głowie olej…
Teofil uniósł kanapkę, żeby zagryźć, ale zrobił to tak niezgrabnie, że ryba zleciała mu na krawat, odbiła się i wpadła w przestrzeń między bluzą mundurową i koszulą. Próbował zetrzeć ślady sosu, ale wtarł je tylko głębiej. Gdy wezwał go porucznik Wróbel, nie było czasu na przebranie, musiał iść brudny. A teraz, gdy wyszedł po spotkaniu na korytarz, dostało mu się za ten krawat i rybę. O wódce, którą pewnie było od niego czuć, Wróbel nie wspomniał.