Michał Książek, Warszawa, maj 2024 r. fot. Jacek Szydłowski/Forum
z Michałem Książkiem rozmawia Paulina Wilk wrzesień 2025

Co nam śpiewa nad głową?

U ludzi, których zabieram do lasu, pojawiają się zachwyt czy nawet szok. Zapisuję te okrzyki: „O Jezus Maria! O ja pier…!”. Wiedza, którą wtedy zdobywają, powoli zmienia też ich postawę wobec przyrody.

Artykuł z numeru

Uwolnić się od kultu produktywności

Uwolnić się od kultu produktywności

Dokąd idziemy?

A tam, za winkiel. Na sam koniec Warszawy. W betonowej podstawie słupa wysokiego napięcia jest miejsce, w którym zbiera się woda. Żyje tam ropucha. Boże, jaka radość! To jedyny stały zbiornik wody, poza chwilowymi kałużami, w promieniu 2 km. Tam cały rok stoi woda.

A w niej jedna samotna ropucha?

Tak, ale ostatnio zabrałem drugą z ul. Rosoła, o mało ktoś jej nie przejechał. Przyniosłem tu. Myślę, że płazy też lubią być z kimś, szczególnie że ropuchy są wieloletnie, mogą żyć i dwie–trzy dekady. A, tu widzisz, na tych drzewach przy samej drodze są numerki, pojawiły się w ostatnich dniach. Trochę mnie niepokoją. Już dzwoniłem do gminy, jednak tam nic nie wiedzą. Może Zarząd Zieleni Warszawy, może w trosce o bezpieczeństwo ludzi i samochodów. Bo drzewa rosną przy drodze, trochę się pochylają.

Ale jeśli wycinamy takie okrajkowe drzewa, to pozbawiamy las aerodynamicznej osłony.

Zobacz, one są potężniejsze, rozwinęły korony od zewnętrznej strony. I gdy uderza w nie wiatr, ślizga się po nich, traci moc. Bez nich będzie wpadał śmiało do wnętrza lasu, a tam drzewa są smuklejsze, gęściej rosną.

Do tej żaby mnie prowadzisz?

Do ropuszki. Jesteśmy. Widzisz? Tu jest cień, więc chłodna woda stoi cały rok. Jest głęboki humus z liści i rozkładającej się materii organicznej, gdzieś tu w nim zagrzebała się ropucha. Ta rozkładająca się materia jest podstawą. I w biologii, i w filozofii. Trochę mnie zaskoczył Tomasz Stawiszyński, którego książkę Co robić przed końcem świata właśnie przeczytałem. Bo w niej nie ma nic o przyrodzie, nic o planecie. Jest o apokalipsie i jej uwodzącym uroku, choć nie do końca wiadomo, czym ta apokalipsa miałaby być.

A dla Ciebie to jasne: śmierć drzew i zmiany klimatyczne?

W dużej mierze. Chciałbym z Tomkiem porozmawiać, zadzwonię do niego. Bo zabrakło mi myśli o tym, że bez przyrody człowiekowi trudno być. Początki filozofii greckiej biorą się z obserwacji materii i rozmyślań nad nią, przekonania, że ziemia, kamienie i cała materia są ożywione. Tales pierwszy wpadł na pomysł, że początek życia mógł mieć miejsce w wodzie. Kucnijmy. Nabiorę trochę wody do słoiczka, żebyś zobaczyła, co się w niej dzieje. Spójrz, ile tu pływa rozwielitek. Poczekaj, dam ci lupę.

Maleństwa. Urosną?

Mogą być nawet trzy razy większe niż w tej chwili. Żywią się nimi różne organizmy wodne. Na przykład kaczki. Zobacz, ile tu życia. Jest przyjemnie, chłodno, rozmaicie jak w akwarium. A ono powstało przypadkiem. Wiatr nawiał liści, deszcz zamoczył. I dzieje się. Tu przychodzą pić lisy, raz spotkałem jeża. Dziś wieczorem prowadzę grupę na spacer do lasu i myślę, że od tego zbiornika zaczniemy.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się