70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

„Zbudź się Żydówko!”*

9 września 1931 r. – 56 515 osób deklarujących przynależność do wiary żydowskiej, co stanowi 25,8% populacji Krakowa – dane spisu powszechnego ludności. Luty 1945 r. – ok. 500 Żydów mieszkających w Krakowie – dane Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie

O tym, co „pomiędzy”, traktuje książka Martyny Grądzkiej-Rejak Kobieta żydowska w okupowanym Krakowie. Przede wszystkim pomiędzy głównymi cezurami: interwencją wojsk niemieckich i wkroczeniem Armii Czerwonej, pierwszymi reperkusjami na ludności żydowskiej, utworzeniem getta krakowskiego, powstaniem obozów, zwłaszcza Płaszowa, kolejnymi transportami, likwidacją getta, postępującą eksterminacją Żydów.

Wiele w tej opowieści wydarza się pomiędzy nietożsamymi przestrzeniami – Kazimierzem, Podgórzem i „pozostałą”, aryjską częścią Krakowa, Płaszowem, podkrakowskimi miejscowościami, Bełżcem, Auschwitz i Birkenau.

Istotnym odniesieniem jest również kontekst polityczny i propagandowy, podleganie jednostek i grup obowiązującym narracjom i praktykom, a także ich uwikłanie w rozmaite, często antagonizujące, inicjatywy – konspiracyjne, wolnościowo-wyzwoleńcze, kolaboracyjne. Owo „pomiędzy” dotyczy zatem także relacji społecznych między Żydami i Polakami, Żydami i Niemcami, Żydami i Żydami – ortodoksami, zasymilowanymi, zlaicyzowanymi, przechrzczonymi, bogatymi i żyjącymi w nędzy, miastowymi i migrującymi z małopolskich wsi. Jednakże wiodąca jest perspektywa kobiet żydowskich i ich pozycji w lokalnej wspólnocie, polskim społeczeństwie oraz wobec okupanta.

Grądzka-Rejak w siedmiu rozdziałach przedstawia wybrane aspekty funkcjonowania Żydówek krakowskich – w kulturze, tradycji i religii żydowskiej, codzienności, rodzinie, interakcjach społecznych, edukacji i pracy – podczas okupacji, ale i w okresie międzywojennym, co stanowi ważne tło dla namysłu nad postępującymi zmianami statusu Żydów między 1939 i 1945 r. Autorce udało się wyeksponować zasadnicze prawidłowości. Jedną z nich określam mianem zaprzepaszczonej emancypacji. Stopniowe „budzenie” i wyzwalanie się w dwudziestoleciu świadomości, mentalności i cielesności Żydówek spod kurateli rodzin, tradycyjnej obyczajowości i norm religijnych wiązało się z akcesem kobiet do przestrzeni publicznej, dostępem do edukacji, aktywizacją zawodową, pewną niezależnością finansową, poszerzeniem kręgów towarzyskich itd. Inwazja niemiecka brutalnie przerwała te procesy.

Przedstawiając etapy funkcjonowania kurczącego się obszaru getta, Grądzka-Rejak pisze o strategiach przetrwania Żydówek i wskazuje trzy postawy: uciekinierek – zarówno neofitek, jak i zasymilowanych przed wojną; konfidentek i kolaborantek oraz bojowniczek – zarówno tych, które działały w ruchu oporu, jak i tych, które na różne sposoby sabotowały pracę wykonywaną dla okupanta, np. przenosząc z getta pluskwy i infekując nimi niemieckie dywany i fotele. Trzeba jednak podkreślić, że większość kobiet żydowskich nie wchodziła w żadną z tych ról. Po prostu żyła z dnia na dzień, z trudem dostosowując się do realiów i niepewnie oczekując kolejnych rozporządzeń władz niemieckich. Refleksje ukazujące te niebohaterskie, acz w gruncie rzeczy heroiczne, codzienne zmagania kobiet o przetrwanie są z pewnością największym atutem książki. Autorka – obficie korzystając ze świadectw i ówczesnej prasy – próbuje rekonstruować najbardziej przyziemne czynności, jak aprowizacja, gotowanie „z niczego”, dosztukowywanie ubrań, cerowanie arcydziurawych pończoch, przygotowanie „kapiszonów” na zimę czy pranie wyciągiem z ziemniaków. Wszystko to było wykonywane zgodnie z zasadą: „Nicujemy, przerabiamy, naprawiamy, oto hasła dzisiejszej doby. Lecz przede wszystkim oszczędzamy” (s. 216).

Jak przekonuje Grądzka-Rejak, to właśnie na kobietach leżał ciężar utrzymania rodziny w getcie. Propagandowa „Gazeta Żydowska” z 9 sierpnia 1940 r. następująco nakłaniała Żydówki do oswajania się ze stanem wyjątkowym: „istotę naszego ogniska domowego powinna stanowić (…) ta specyficzna atmosfera ciepła i intymności, którą kobieta wyczaruje z niczego, w każdym miejscu i okoliczności, owa serdeczność i troska o swoich, męstwo duszy, równowaga umysłu i spokój pomimo wszelkich ciosów” (s. 153).

Autorka wiele miejsca poświęca przejawom symbolicznej, psychicznej, fizycznej i seksualnej przemocy zadawanej Żydówkom – w getcie, w domach i na ulicy, podczas aresztowań, w transportach, w więzieniach, w obozach. Lektura tych relacji potęguje wrażenie narastającego napięcia, nerwowości, zagrożenia i osaczenia. Godne uwagi są relacje więźniarek i więźniów z obozu płaszowskiego, opis specyfiki tego obozu i panujących tam relacji.

Przytoczone na wstępie dane liczbowe żydowskich mieszkańców Krakowa nie dość, że nie oddają skali ludobójstwa, terroru i cierpienia lat 1939–1945, to na dodatek noszą ryzyko błędu – przedwojenne ok. 25% mieszkańców nie obejmowało zapewne Żydów zasymilowanych, którzy nie identyfikowali się ze statystycznym kryterium „przynależności do wiary mojżeszowej”, z kolei tużpowojenna liczba 500 osób nie obejmuje tych, którzy wciąż się ukrywali, oraz tych, którzy przeżyli, ale pozostawali w obozach na Zachodzie. Mimo umowności danych trzeba jednak dostrzec, że na przełomie kilku lat liczba żydowskich obywateli Krakowa zmniejszyła się o ponad 56 tys. osób. To stanowiło jedną czwartą lokalnej społeczności. Utrata takiej liczby ludzi była jednocześnie stratą co czwartej mieszkanki i mieszkańca międzywojennego Krakowa.

W świetle tych danych tym trudniej myśleć o książce Grądzkiej-Rejak jako o opowieści poświęconej wyłącznie Żydówkom i Żydom, przeszłości, temu, co „Gdzieś daleko. Za późno. Może nigdy więcej”. Jest to bowiem narracja o zróżnicowanym, wieloetnicznym społeczeństwie Krakowa, gdzie możliwe było wielowiekowe, efektywne funkcjonowanie w jednej przestrzeni. I choć ta przedwojenna wspólnota nie była ani łatwa, ani idylliczna, lecz nękana resentymentami, wzajemną nieufnością i antysemityzmem, to jednak współbycie stanowiło codzienną i akceptowalną jakość. Z tej perspektywy rejestrowanie wojennych losów krakowskich Żydówek to obserwacja wspólnoty, która w ciągu kilku lat radykalnie i trwale zmieniła swój charakter, czego konsekwencje odczuwamy do dziś. Kobieta żydowska… mówi więc i o tym, co współcześnie „między nami” – na poziomie wspomnień, fantazmatów i realnych konfrontacji.

Spotkanie nieznajomej, przechodzącej ul. Kalwaryjską ponad 70-letniej kobiety objuczonej zakupami – kobiety z Podgórza, tak bardzo lokalnej, a jednocześnie widocznie wyobcowanej – raz jeszcze z całą mocą uzmysłowiło mi nieczułość pamięci i wybrakowanie dzisiejszej społeczności Krakowa. Dzięki lekturze książki Grądzkiej-Rejak łatwiej w takich chwilach przemóc anonimowość pierwszego spojrzenia.

 

* Tytuł broszury napisanej przez lekarza Hermana Rubinrauta i adresowanej zwłaszcza do ortodoksyjnych Żydówek.

 

Martyna Grądzka-Rejak

Kobieta żydowska w okupowanym Krakowie (1939–1945)

Wysoki Zamek, Kraków 2016, s. 486

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata