70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Zapach schyłku lata

Orzeszkowa, przyglądając się roślinom i podejmując próbę ich zrozumienia, odczuwała jedność ze światem. Jak wyznawała w listach do znajomych, kwiaty stanowiły drugą – zaraz po pisaniu – jej pociechę.

W ostatnich kilkunastu miesiącach bardzo popularne stały się książki dotyczące zielarstwa. Zrób ten zielnik Łukasza Skopa, Zielnik Lisen Sundgren, Siła ziół Patrycji Machałek, wznowiona Dzika kuchnia Łukasza Łuczaja – by wspomnieć tylko niektóre z licznych pozycji. Tymczasem Zakład Narodowy im. Ossolińskich postanowił odkryć korzenie tej praktyki, wskazując na jedną z jej pionierek, którą okazuje się dobrze znana pisarka, mistrzyni opisów polskiej przyrody, Eliza Orzeszkowa.

Album kwiatowe Elizy Orzeszkowej to wznowienie stworzonej w 1890 r. w Grodnie kompozycji botanicznej, opatrzone wstępem literaturoznawczym Magdaleny Joncy oraz tekstem napisanym z perspektywy botanika Zbigniewa Mirka. Orzeszkowa tworzyła dwa typy prac związanych z zielarstwem: zielniki oraz właśnie albumy kwiatowe. Te pierwsze zaspokajały jej botaniczne zainteresowania, łączyły perspektywę badaczki naukowej wzbogaconą jednak podmiotowym, prywatnym spojrzeniem kobiety oraz artystki. Jeden z pierwszych zielników powstał na potrzeby prac nad powieścią Nad Niemnem i zawierał nazwy oraz opisy właściwości leczniczych ponad 200 roślin. Natomiast albumy kwiatowe zarówno odgrywały rolę unikatowych prezentów dla bliskich pisarce osób, jak i – co było ważniejsze dla Orzeszkowej – pełniły funkcje społeczne oraz charytatywne.

Dochód ze sprzedaży Album kwiatowego… został przeznaczony na rzecz ubogich włościan galicyjskich. Pracę wylicytowało Muzeum Narodowe, płacąc 360 złotych reńskich. O albumie nie tylko pochlebnie wypowiadano się w prasie (pisały o nim „Gazeta Narodowa” czy „Kraj”), ale także wzbudził powszechne zainteresowanie społeczne, sprawiając, że Orzeszkową uznano za autorytet w dziedzinie suszenia roślin. Cztery lata później nagrodzono pracę złotym medalem na Powszechnej Wystawie Krajowej we Lwowie, doceniając zaangażowanie pisarki w sprawy społeczne.

 

Rozum kwiatów
Właściwa część Album kwiatowego…, czyli prace botaniczne Orzeszkowej, to 31 kart formatu zbliżonego do A4. Mimo niewielkiej objętości pracy na roślinnych kompozycjach można odnaleźć ok. 150 różnych gatunków roślin, z czego ponad 120 zostało zidentyfikowanych. Najbardziej minimalistyczna karta 23 powstała przy użyciu tylko jednego gatunku – ogórecznika lekarskiego, natomiast do stworzenia najbardziej urozmaiconej karty 20 wykorzystano aż 26 różnych roślin, m.in.: przytulię, koniczynę, pięciornik, poziomki czy tawlinę. Aby stworzyć tak bogate kompozycje, Orzeszkowa zbierała rośliny od wczesnej wiosny aż po późną jesień, lecz najwięcej gatunków, które udało jej się zgromadzić, pochodzi z okresu letniego. I taki też letni klimat jest wyczuwalny podczas przeglądania albumu. Nie jest to jednak lato w pełni, mieniące się jasnymi barwami, lecz raczej czas schyłkowy sierpnia, przechodzący powoli w tzw. babie lato. To odczucie potęguje na pewno fakt, iż mamy do czynienia z suszonymi roślinami, które nawet jeżeli mieniły się kiedyś intensywnymi kolorami żółci czy czerwieni, teraz przyjmują stonowane, przygaszone odcienie tych barw. Zdarzają się karty, jak np. 6 lub 12, gdzie pojawia się więcej świetlistości, a zakomponowane na nich chabry przypominają o najsłoneczniejszym czasie żniw. Dominuje jednak klimat schyłku, kojarzący się z zapadaniem w sen zimowy, przygaszaniem ogniska czy przykrywaniem się liśćmi. Karty albumu stają się zatem symbolicznymi strażniczkami pamięci o życiu, które powoli obumiera, by na wiosnę narodzić się na nowo.

Dla Orzeszkowej kwiaty były nie tylko istotami, które należy opisać i skatalogować, lecz także realnymi partnerami do rozmowy, ułatwiającymi jej budowanie więzi z naturą. Recenzując w 1907 r. na łamach „Kuriera Litewskiego” utwór Maurice’a Maeterlincka dotyczący inteligencji kwiatów, autorka Nad Niemnem pisała: „Rozum kwiatów! Czy podobna? Że w pewnym stopniu obdarzone są uczuciem, o tym od dawna wiedzą naturaliści, ale rozum u tych istot, często ślicznych, lecz nieruchomych, biernych, wydawać się może z pozoru odkryciem zwodniczym, twierdzeniem fantastycznym”. Orzeszkowa, przyglądając się roślinom i podejmując próbę ich zrozumienia, odczuwała jedność ze światem. Jak wyznawała w listach do znajomych, kwiaty stanowiły drugą – zaraz po pisaniu – jej pociechę.

 

Bogactwo zielnika
Oglądając karta po karcie Album kwiatowe…, wracam do fragmentów Nad Niemnem. Lektura już od pierwszych stron zachwyca bogactwem opisywanych gatunków: „(…) przebiegały z pól miedze, całe błękitne od bławatków, żółte od kamioły, różowe od dzięcieliny i smółek. Z obu stron każdej drogi szerokim pasem bielały bujne rumianki i wyższe od nich kwiaty marchewnika, stały się w trawach fioletowe rotule, żółtymi gwiazdkami świeciły brodawniki i kurze ślepoty, liliowe skabiozy polne wylewały ze swych stulistnych koron miodowe wonie, chwiały się całe lasy słabej i delikatnej mietlicy (…)”.

Co ciekawe, jak obliczył Antoni Baczewski, w najbardziej znanej powieści Orzeszkowej pojawia się 180 nazw roślin dziko rosnących oraz 100 domowych i uprawnych. Te liczby onieśmielają, ale jednocześnie zachęcają do wyjścia na spacer najbliższymi ścieżkami, by jeszcze raz przejść znajomą trasą i zobaczyć, ilu gatunków wciąż nie potrafimy nazwać, a ilu nawet nie dostrzegliśmy podczas wcześniejszych wędrówek. I oczywiście nie po to, by się zawstydzić własną niewiedzą, lecz by uruchomić uważność i kolejny raz spróbować być trochę bliżej wciąż kryjącego tak wiele tajemnic świata.

_

Eliza Orzeszkowa

Album kwiatowe Elizy Orzeszkowej

Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław 2018, s. 96


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter