70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Wypominki A.D. 2016

Redakcję „Znaku” przez lata tworzyli ludzie łączący w sobie profesjonalizm z ideowością. Pragnę ogarnąć dziś ich wszystkich wdzięczną pamięcią i modlitwą.

Podsumowaniem obchodów jubileuszu 70-lecia miesięcznika „Znak” mogłaby być (a może wręcz być powinna?) wizyta przedstawiciela redakcji na kilku polskich cmentarzach. Przede wszystkim w Tyńcu, gdzie pochowana jest redaktor naczelna Hanna Malewska, przez wielu uważana za najważniejszą osobę w całej historii naszego miesięcznika, oraz ludzie tak bardzo związani ze „Znakiem”, jak: będący jego „dobrym duchem” Franciszek Blajda (formalnie „tylko” redaktor techniczny), współtwórca pisma Jerzy Turowicz czy należący do Zespołu redakcyjnego pisarz i poeta Marek Skwarnicki.

W następnej kolejności należałoby pojechać również do podwarszawskich Lasek, na groby dwóch redaktorów naczelnych „Znaku”: Stanisława Stommy i Jacka Woźniakowskiego, a także kilku duchowych ojców tego środowiska posoborowego katolicyzmu: filozofa Stefana Swieżawskiego, pisarza Jerzego Zawieyskiego i ks. Jana Ziei. A potem wrócić do Krakowa – i iść na Rakowice (m.in. na grób sekretarki Marii Michałowskiej i Anny Morawskiej, znakomitej publicystki współtworzącej ideową linię naszego pisma), na Salwator (tam spoczywają m.in. członkowie Zespołu, pisarze: Antoni Gołubiew i Maria Morstin-Górska) oraz na Bielany (gdzie całkiem niedawno żegnaliśmy ks. Jana Kracika, historyka Kościoła i świetnego autora). Planując taką wyprawę, nie można też pominąć cmentarza w Łopusznej (ks. Józef Tischner) i w Gdańsku-Oliwie (Elżbieta Wolicka-Wolszleger – filozof, a jednocześnie redaktor „Znaku”), w Łodzi (Stefania Skwarczyńska, intelektualistka katolicka związana niegdyś z naszym środowiskiem) ani w Lublinie (wybitny prawnik Leon Halban oraz – w tamtejszej katedrze – abp Józef Życiński).

Długa, coraz dłuższa jest lista zmarłych redaktorów „Znaku”. Latem tego roku dopisaliśmy do niej kolejne nazwisko: krakowskiego twórcy i badacza kultury Zbigniewa Barana (napiszę o nim w jednym z kolejnych odcinków „Ogrodów pamięci”). O nich wszystkich – i o nieżyjących już bliższych i dalszych współpracownikach miesięcznika, jego autorach i wiernych czytelnikach, dla których to pismo powołano do życia i przez dziesiątki lat je redagowano – myślałem w czasie tegorocznego jubileuszu 70-lecia „Znaku”. Patrzyłem na wypełnioną po brzegi salę koncertowo-teatralną krakowskiego Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, a w uszach dźwięczały mi słowa pieśni, śpiewanej przez zespół Piwnicy pod Baranami: Przychodzimy, odchodzimy.

Pomyślałem wówczas o odchodzeniu („leciuteńko, na paluszkach”), przypomniały mi się bowiem dwa poprzednie jubileusze, w których uczestniczyłem: w roku 1996 i 2006. Zarówno dziesięć, jak i dwadzieścia lat temu znałem – przynajmniej z widzenia – dużą część zaproszonych gości. Teraz większość z nich (skądinąd bardzo sympatyczna) wydała mi się nieznajoma.

Szczerze mówiąc, dawno już nie miałem tak dojmującego poczucia upływającego czasu jak właśnie wtedy…

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata