70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Własną drogą

Trudno znaleźć bardziej „morowego” komunistę od Tity, choć przecież był młodszy od rosyjskich / radzieckich działaczy o całe pokolenie – urodzonego w 1892 r. Josipa Broz od Lenina dzieliły 22 lata, a od Stalina 14 lat.

Był jednak już obecny w Piotrogrodzie w 1917 r. Wylądował tam w wyniku wojennej zawieruchy – jako poddany Franciszka Józefa I. Nie był jednak biernym obserwatorem. W Omsku przyłączył się do Czerwonej Gwardii, przez chwilę żył nawet w Kirgizji. W latach 20. i 30. zdobywał doświadczenie jako działacz Kominternu i piął się po szczeblach partyjnej kariery. Aż dziw bierze, że w czasach czystek, choć był wtedy w ZSRR, nie dał głowy. Walczył w Hiszpanii. Jego gwiazda rozbłysła w czasie walk z III Rzeszą. Dowodził jugosłowiańską partyzantką, która nie miała sobie równych w Europie. Co ciekawe, dopiero wówczas Stalin zwrócił uwagę na Titę – bruderszaft wypili jeszcze później.

Partyzanci Tity byli w stanie w dużej mierze samodzielnie oswobodzić kraj z okupantów – co skutkowało poczuciem niezależności. Ono właśnie stało się zarzewiem konfliktu z Moskwą i choć po śmierci Stalina relacje z Kremlem uległy poprawie, to wciąż nie brak było napięć – a Jugosławia, zdarzało się, przygotowywała się do odparcia radzieckiej interwencji.

Tito stworzył kraj, gdzie żyło się swobodniej niż w innych państwach socjalistycznych – nieraz także na lepszym poziomie. Jugosławia była otwarta na świat. Balansując między Wschodem i Zachodem (i biorąc pieniądze z obu stron), Tito wykreował siebie na lidera państw niezaangażowanych i walczących z logiką zimnej wojny. Liczył, że jego wysiłki przyniosą mu pokojowego Nobla.

Monumentalna praca słoweńskiego historyka Jože Pirjeveca ze szczegółami opisuje długie życie marszałka Tito. Opierając się na olbrzymiej ilości dokumentów, przekazów i literaturze przedmiotu (ponad 2,5 tys. przypisów!) Pirjevec napisał nie tylko biografię polityka, ale także historię Jugosławii w XX w. – w każdym razie aż do początków lat 80. Wiele dowiadujemy się też o innych postaciach, takich jak Milovan Ðilas czy Edward Kardelj.

Po lekturze książki trudno dać jednoznaczną ocenę przywódcy Jugosławii i sam Pirjevec nie pokusił się o to. Josip Broz był człowiekiem swoich czasów. Bywał straszny, śmieszny, wspaniały i żałosny. Miał na rękach krew, był winien wielu bezsensowych śmierci. Stworzył państwo autorytarne, ale ten jugosłowiański socjalizm miał bardziej ludzką twarz. Istniała pewna forma samorządu, a Tito od czasu do czasu musiał się liczyć ze zdaniem swych towarzyszy (choć z niektórymi rozprawiał się brutalnie) – bywało, że pod wpływem ich oporu musiał zmienić zdanie. Czasem wysłuchiwał też słów ostrej krytyki.

Choć był narcyzem, znosił takie incydenty jak ten, gdy w belgradzkim teatrze sala, na znak sprzeciwu wobec jego polityki, nie wstawała, by przywitać go brawami. Pirjevec nie oszczędza też Tity, opisując jego życie prywatne – luksus, którym się otaczał, przerastał wszystko, co mogli sobie wymarzyć przywódcy PRL, Czechosłowacji i NRD razem wzięci. Przejął rezydencje, które służyły rządzącej wcześniej Jugosławią dynastii, i znacznie je rozbudował. Granice przepychu przekroczono na Wyspach Briońskich, gdzie Tito miał prywatne zoo z egzotycznymi zwierzętami. Autor bez ogródek opisuje życie prywatne Tity – zwłaszcza małżeństwo z Jovanką, istny komediodramat. Jovanka, partyzantka, która początkowo wstydziła się towarzyszyć Ticie podczas oficjalnych spotkań, przeobraziła się w kobietę demona, knującą przeciw wszystkim do tego stopnia, że Tito nieraz sam jej się bał, a jego otoczenie podejrzewało, iż Jovanka może wręcz go zabić. Gdy zrzuciła mundur, zaczęła obnosić się w luksusach: w podróże brała armię krawców, którzy na bieżąco szyli jej suknie. Swymi kreacjami i biżuterią szokowała polityków i mieszkańców biednych krajów afrykańskich, gdzie podróżował Tito, lobbując na rzecz tworzenia antyimperialnego bloku państw.

Titę obciążają powojenne zbrodnie, które kosztowały życie wiele tysięcy ludzi, jego gospodarcze eksperymenty nie zdały egzaminu, zaś odchodząc, pozostawił po sobie zgliszcza. Nie uchronił też Jugosławii od waśni narodowych. Panuje przekonanie, że to Tito scalał Jugosławię i gdy go zabrakło, jej narody skoczyły sobie do gardeł. To prawda, sam będąc Chorwatem, równoważył interesy poszczególnych republik. Prawdą jest jednak, że sam przygotował grunt pod przyszły konflikt – w latach 70. w imię interesów „starej gwardii” dokonał czystek (aczkolwiek nie krwawych) i pozbawił republiki – zwłaszcza Chorwację i Serbię – młodych liberałów. Pisze autor: „Ich upadek – [Marko] Nikezić miał lat 51, a Latinka Perović 39 – oznaczał też klęskę nurtu »europejskiego«, który już od dwóch stuleci był obecny w serbskim życiu politycznym i intelektualnym, choć nigdy wystarczająco silnie, by zaistnieć jako nurt dominujący. Skutki były opłakane zarówno dla Serbii, jak i dla całej Jugosławii, gorsze nawet od tych, jakie spowodował upadek chorwackich liberałów”.

Można tylko spekulować, jak potoczyłaby się historia Bałkanów w latach 90. XX w., gdyby ci liberałowie nie wypadli wcześniej z gry.

Praca Pirjeveca robi wrażenie i jej opublikowanie w Polsce zasługuje na wysoką ocenę. Niemniej jest to lektura dla wytrwałych. Być może na potrzeby polskiego wydania można było tekst skrócić. Pirjevec detalicznie opisuje poszczególne epizody, ma jednak kłopot z tym, by syntetycznie je ująć. Czytając o intrygach komunistów w latach 30. XX w., można po prostu się pogubić, intuicyjnie tylko wyczuwając, że chodzi o leninowskie „kto-kogo”. Podobnie rzecz się ma z relacjami Jugosławii z ZSRR po 1956 r. Kryzysy następowały jeden po drugim. Może można było sobie oszczędzić cytowania niemal każdego artykułu w „Prawdzie”, który świadczył o zmiennych nastrojach gospodarzy Kremla. To samo dotyczy tekstów z gazet jugosłowiańskich oraz całej masy polemicznych oświadczeń gremiów partyjnych z obu krajów.

Książka napisana jest zgodnie z chronologią, ale są od tej zasady wyjątki, co czasem wprawia czytelnika w konfuzję. Razi to przy opisie relacji Tity z kobietami – rozdział ten znajduje się pod koniec książki i przenosi nas z powrotem do czasów młodości Tity. Chyba lepiej byłoby, gdyby jego prywatne życie zostało wplecione w polityczną biografię – dałoby to trochę życia ogromnej masie suchych faktów, z jaką czytelnik musi zmierzyć się na wcześniejszych kilkuset stronach.

Te końcowe uwagi nie powinny zniechęcać do podjęcia wysiłku przeczytania książki. Dokonawszy tego, polski czytelnik łatwiej odpowie sobie na pytanie, co miał Tito, a czego nie mieli polscy towarzysze, że jednak udało mu się kroczyć do socjalizmu własną drogą.

_

Jože Pirjevec

Tito

tłum. Joanna Pomorska, Joanna  Sławińska,

Wydawnictwo Akademickie SEDNO, Warszawa 2018, s. 848

 

 


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter