70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

W odcinkach: Biografia

Ten wybitny umysł był nieporadny życiowo aż do granic komizmu. A jako wzorzec mędrca Einstein dokonał tylu głupich wyborów, że mieszanina jego wielkości i małości zwyczajnie zadziwia. Kochliwy, bezradny wobec kobiet, ale jednocześnie zaborczy i niszczący – to wszystko naraz mieściło się w tym człowieku i tworzyło zastanawiająco spójną osobowość.

Jakaż forma nadaje się do opowiedzenia o kolejach ludzkiego życia lepiej niż serial? Życie rozciągnięte na odcinki, sezony, lata, pokazane od kołyski po wieko trumny. Pełny metraż okazuje się tu drastycznie niepełny, staje się metrażem krótkim, pozwalającym jedynie na zbudowanie konspektu czyjegoś życia. Tymczasem seriali czysto biograficznych nie ma aż tak wiele. Ekranizacja życia znanych postaci najczęściej kompresowana jest do opowieści półtora-, dwugodzinnych. Być może na tyle jedynie starcza materiału, reszta to powszedniość i nuda, mało atrakcyjne snucie się życia na jałowym biegu. Ale przecież na tym niemrawym snuciu polega życie. I jeśli ktoś nie jest szpiegiem lub seryjnym mordercą, rzadko potrafi wypełnić sobą wielogodzinny spektakl serialowy.

Dlatego serialowe biografie, wyrosłe z tego napięcia, nieodmiennie mnie fascynują. Zwłaszcza jeśli realizatorzy stawiają sobie zadanie jeszcze trudniejsze: opowiedzieć o kimś, kogo wizerunek, gesty i mowę dobrze znamy. Średniowieczni królowie, choć autentyczni, są nam zupełnie obcy. Nie ma też nagrań z kazaniami Rodrigo Borgii czy Savonaroli. A twarz Einsteina zna każdy. Zazwyczaj towarzyszy memom, oblicze mędrca i błazna, siwa grzywa, roztargnione spojrzenie jako tło dla prawdziwego lub zmyślonego cytatu. Są nagrania, zdjęcia z różnych okresów życia. Dużo, ale czy wystarczająco? Serial Geniusz daje ciekawą i złożoną odpowiedź na to pytanie.

Interesowało mnie, jak aktorzy wypełnią te miejsca, które są przez biografów niedookreślone i słabo udokumentowane. Jakie miny robił Einstein na spacerze, jak spędzał czas podczas długich podróży koleją, jak okazywał miłość czy gniew? To wszystko jest zagadką, a przecież musi pojawić się w serialu. Tablice, zapisane drobnym maczkiem tajemnych przekształceń matematycznych, nie wystarczą. Aktor musi zagrać osobę, dokonać wielu wyborów. I do tego tak, by widz uwierzył, że to naprawdę Einstein drapie się za uchem albo oblizuje nerwowo wargi. Zadanie karkołomne, bo przecież widz też nie wie, jak autor teorii względności oblizywał wargi, jeśli w ogóle oblizywał. Widz nie wie, ale też nie da się nabrać na byle jakie oblizywanie. Oblizywanie warg musi być zatem do szpiku Einsteinowskie.

Geoffrey Rush udowodnił, że potrafi się wcielać w postaci historyczne. Mało tego, że dostał Oscara za rolę pianisty Davida Helfgotta (po prawdzie sporo roboty odwalił w Blasku Noah Taylor jako młody muzyk), to jeszcze zdeklasował konkurencję, odgrywając nie tylko samego Petera Sellersa, ale też wszystkie jego sceniczne i życiowe kreacje. Po takim treningu Einstein to pestka. Dlatego nie zdziwiłbym się, gdyby Rush zagrał wielkiego fizyka od czasów gimnazjalnych. Wierzę, że nikt nie zagrałby lepiej Albercika niemowlęcia lepiej niż sam Rush. Mimo to rolę młodego Einsteina realizatorzy powierzyli Johnny’emu Flynnowi, który wywiązał się z tego zadania znakomicie.

Przejście pomiędzy tymi dwiema rolami rozegrano bardzo interesująco. Flynn, lekko postarzony, rozpoczyna publiczny spektakl przeprowadzenia dowodu na ogólną teorię względności. Słania się, zapisuje kolejne tablice, błądzi i odnajduje drogę. Kiedy kończy, na granicy wycieńczenia, na widownię, śledzącą w napięciu ten naukowy performance, spogląda dobrotliwie zmęczony Rush. Fabuła, podyktowana biografią, wprowadza też wyraźną cezurę w życiu Einsteina, przez co każdy z aktorów musi zagrać zupełnie inną postać. Flynn gra młodego i ambitnego naukowca, lekceważonego i zabiegającego o uznanie. Widać ten wysiłek, frustrację, nerwowość. Zarazem Flynn gra Einsteina najbardziej twórczego, geniusza, który kilkakrotnie odmienia oblicze nauki. To Einstein niedościgły dla przyjaciół i krytyków. Einstein Rusha to uznany autorytet, noblista, światowa sława i naukowy celebryta, ale też emeryt. Jednocześnie właśnie w tym okresie swego życia musiał się zmagać z najtrudniejszymi chyba wyzwaniami: żydowski uczony w hitlerowskich Niemczech, wykluczany z kolejnych kręgów i marginalizowany, w końcu decyduje się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych.

Pozornie te postaci niewiele łączy, każda z nich zmaga się z innymi problemami. Można byłoby nakręcić dwa niezależne seriale, gdyż każda z tych ról jest kompletna i domknięta. Ale właśnie ich zestawienie i ciągłość, którą nadaje działaniom Flynna i Rusha sam Einstein, przynoszą najciekawszy w serialu efekt. Widzimy dwóch ludzi, którzy są jednym człowiekiem.

I wreszcie zadanie najtrudniejsze: jak zagrać geniusza? Jak zagrać geniusza, nie będąc geniuszem? Wybitność Rusha jest przecież zupełnie innego rodzaju niż wielkość umysłu Einsteina, gotowego zdefiniować na nowo świat i opisujące go kategorie. Jak zatem zagrać geniusza, nie popadając w śmieszność? Jak pokazać proces twórczy, który jest niedostępny dla większości widzów, gdzie wyobraźnia i umysł przełamują wszelkie granice i wypływają na bezkres, który zachwyca i przeraża? Serial opowiada przecież o fizyku, a nie artyście, którego obrazy można pokazać, a muzykę zagrać. Piękno, ukryte w równaniach, jest w nich zarazem głęboko zaszyfrowane.

Na korzyść realizatorów przemawiała udokumentowana złożoność samego Einsteina. Ten wybitny umysł był nieporadny życiowo aż do granic komizmu. A jako wzorzec mędrca Einstein dokonał tylu głupich wyborów, że mieszanina jego wielkości i małości zwyczajnie zadziwia. Kochliwy, bezradny wobec kobiet, ale jednocześnie zaborczy i niszczący – to wszystko naraz mieściło się w tym człowieku i tworzyło zastanawiająco spójną osobowość. Świetne role żon Einsteina: Milevy Marić (Samantha Colley) i Elsy (Emily Watson), pokazują całą tę złożoność. Choćby dla nich warto zobaczyć Geniusza.

_

Geniusz

Twórcy: Brian Grazer, Ron Howard

National Geographic Channel 2017


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter