70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

W drodze

Zdaniem ojców synodu Kościół, chcąc naśladować Mistrza z Nazaretu, wezwany jest do tego, by młodych ludzi naprawdę słuchać, nawet wtedy – a może zwłaszcza wtedy – gdy mówią rzeczy mało dla niego przyjemne.

W październiku 2018 r. obradował w Rzymie synod biskupów poświęcony ludziom młodym w kontekście ich wiary i powołania. Tematyka, poruszana w trakcie tego długiego – trwającego blisko miesiąc – spotkania biskupów z całego świata, zostanie w przyszłości omówiona w papieskiej adhortacji. Zanim to nastąpi, warto już teraz sięgnąć po dokument końcowy przyjęty przez ojców synodu – tym bardziej że został on pomyślany jako „mapa drogowa” albo raczej kompas wskazujący kierunek, w którym powinien podążać dziś Kościół.

Motywem przewodnim tego, podzielonego na trzy części, tekstu jest ewangeliczna opowieść o wędrówce uczniów Jezusa do Emaus. Jak pisze św. Łukasz: „Rozmawiali oni ze sobą o (…) wszystkim, co się wydarzyło” (Łk 24, 14). Część I (Szedł z nimi) to zatem zwięzła prezentacja problemów, z jakimi mierzy się dziś młodzież w różnych regionach świata. Pojawia się tu również pytanie o miejsce i rolę Kościoła. Zdaniem autorów dokumentu wspólnota eklezjalna, chcąc naśladować Mistrza z Nazaretu, wezwana jest do tego, by młodych ludzi naprawdę słuchać, nawet jeśli mówią rzeczy mało dla niej przyjemne. Na przykład wtedy gdy deklarują, że „nie oczekują niczego od Kościoła, ponieważ nie uważają go za znaczący dla swego życia”, czy wtedy gdy „proszą o pozostawienie ich w spokoju, ponieważ odczuwają jego obecność jako niewygodną, a nawet irytującą”.

Przejmujące jest wezwanie synodu, aby każdy młody człowiek był przez Kościół traktowany podmiotowo, a nie tylko jako „przedmiot działalności duszpasterskiej”. I dalej: młodzi są nie tylko „przyszłością Kościoła”. Oni są także (a może raczej: przede wszystkim) jego „teraźniejszością”!

Jak pamiętamy: Jezus, wysłuchawszy uczniów idących do Emaus, sam do nich przemówił, a potem „połamał chleb i dawał im” (por. Łk 24, 25–27. 30). Z obrazem tym łączy się część II dokumentu (Oczy im się otworzyły), będąca próbą spojrzenia na młodość i jej wyzwania przez pryzmat Ewangelii. Szczególnie ważne wydaje mi się tutaj ukazanie znaczenia wolności w przeżywaniu wiary (jeden z podrozdziałów nosi nawet tytuł: Ewangelia wolności). Dużo miejsca poświęca się powołaniu, dotyczącemu każdego człowieka jako powołanie do świętości, a nie tylko odnoszącemu się do niektórych (księży lub zakonników). Podkreśla się, że rolą Kościoła – matki „rodzącej dzieci Boże do wolności” – jest towarzyszenie młodym w ich życiowych wyborach poprzez „serdeczną obecność”, „pełną miłości bliskość” i „bezgraniczną czułość”. Oczywiście oprócz posługi sakramentalnej bardzo potrzebne jest również tzw. kierownictwo duchowe; warto przy tym pamiętać, że „także błąd, klęska i kryzys to doświadczenia, które mogą umocnić człowieczeństwo” drugiego.

Kościół, który poważnie traktuje słowa papieża Jana Pawła II o tym, że jego drogą jest człowiek, musi nieraz – wzorem Filipa, diakona znanego nam z Dziejów Apostolskich (por. Dz 8, 26–40) – „opuścić mury Jerozolimy, symbolizującej wspólnotę chrześcijańską, aby udać się na miejsce pustynne i niegościnne, być może niebezpieczne”, by nawiązać dialog z cudzoziemcem, człowiekiem obcym.

Kiedy uczniowie idący do Emaus rozpoznali wreszcie Jezusa, natychmiast wrócili do Jerozolimy – powiada Pismo (Łk 24, 33). W tej sytuacji część III dokumentu (W tej samej chwili wybrali się i wrócili) to – skierowane do całego Kościoła – wezwanie do „nawrócenia serc i odnowienia struktur”, tak aby ów Kościół (poczynając od samego „dołu”: od parafii) stał się „domem dla młodych”.

Warto zauważyć, że nie wszystkie punkty dokumentu spotkały się z pełną aprobatą ojców synodu. Najwięcej kontrowersji wywołał nr 150, mówiący o seksualności (178 głosów za, 65 – przeciw). Sporo zastrzeżeń wzbudziły także paragrafy dotyczące synodalności. Jak się okazało, niektórzy obawiali się, że akceptacja „synodalnego kształtu Kościoła” umożliwi poszczególnym konferencjom episkopatu wprowadzanie poważnych zmian w nauczaniu Kościoła. Jednak – jak mówił KAI abp Grzegorz Ryś – biskupom, biorącym udział w obradach, udało się doprecyzować, że synodalność oznacza przede wszystkim współ-odpowiedzialność za Kościół (syn-hodos to po grecku „wspólna droga”) i nikomu nie wolno „mylić synodalności z demokracją, która na przykład mogłaby dopuszczać głosowanie nad dogmatami czy zasadami moralnymi”.

Świetnym podsumowaniem obrad synodu (i omawianego tu dokumentu) była piesza pielgrzymka jego uczestników z rzymskiej dzielnicy Monte Mario do grobu św. Piotra (ok. 6 km). Być może także dzięki niej wielu biskupów ujrzało w synodzie swą własną wędrówkę do Emaus oraz przeżyło „doświadczenie bliskości Chrystusa, który towarzyszy w drodze swojemu Kościołowi” (bp Emmanuel Gobilliard).

Właśnie tak: w drodze… Taka bowiem jest kondycja Kościoła.


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter