70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Uobecniona Zagłada

W kontekście kształtowania pamięci o żydowskiej społeczności warto rozpoznać sprawstwo materialności – jej wpływ na ludzkie reakcje – i dostrzec potencjał tego, co pozostaje schowane, niewidoczne, o czym w danym momencie niewiele wiemy oraz wobec czego nie podejmujemy działań.

Okrągła, haftowana, niewielkich rozmiarów serweta wygląda na niedokończoną. Z lewej strony brakuje lwa podtrzymującego umiejscowioną u góry koronę na Torę. Czy ktoś, najprawdopodobniej żydowska kobieta, zrezygnował z jej wyszywania, bo nie miał czasu i zapomniał ją dokończyć, czy może w trakcie pracy zastała go likwidacja miejscowego getta? O serwecie dowiedziałam się od pewnego mieszkańca Bobowej – naj­prawdopodobniej pochodzi z domu Holzerów, do dziś sto­jącego przy bobowskim rynku; przechowana przez matkę mężczyzny, należy do jego prywatnej kolekcji judaików. Przedmiot ten może przywodzić na myśl wiele znaczeń – od świadectwa brutalnie przerwanego zwykłego życia, przez symbol końca kultury i historii żydowskiej, po przypomnienie obecności Żydów w niewielkiej miejscowości, gdzie – choć dziś nie ma tam żadnych żydowskich mieszkańców – ślady tej obecności wciąż można dostrzec w odrestaurowanej i rededykowanej synagodze czy znajdującym się na wzgórzu cmentarzu. Serweta może służyć upamiętnieniu. To dzięki jej czytelnej symbolice i powojennej historii przekazanej następnemu pokoleniu jesteśmy w stanie rozszyfrować niektóre jej znaczenia. Nie wszystkie informacje pozostają jednak dostępne – nie wiemy, kim była osoba, która serwetę wyszywała, i z jakiego powodu matka bobowskiego miesz­kańca zachowała ją w nienaruszonym stanie, dlaczego np. nie dokończyła jej lub nie spruła żydowskich motywów. Michał Głowiński w opowiadaniu Carska filiżanka zastanawia się nad wyjątkowym statusem rzeczy odkrywanych po zamordowa­nych w Zagładzie przodkach: „Czy skromnie się prezentująca, wyprodukowana w Rosji filiżanka do nich należała, czy też znalazła się w tym pełnym szpargałów zakątku przez przy­padek? (…). Wydobywane z zakamarków na strychu przed­mioty najpierw są, a dopiero potem znaczą. Na pytanie: »Co znaczą?«, nie zawsze można odpowiedzieć, bo nie jest jasne, co mówią, jakim przekazem są ich dzieje”. W przypadku rzeczy żydowskich pewne jest samo ich bycie, trwanie po Zagładzie. Wiąże się z tym moim zdaniem niezwykle ważny w przypadku Polski potencjał wyzwalania różnego rodzaju działań pamięci, pozostających często w niezgodzie z domi­nującymi w danej zbiorowości regułami pamiętania i zapomi­­nania. Dlaczego zatem i dla kogo trwanie materii jest ważne? Dla następnych pokoleń? Ocalałych? Tych, którzy znaleźli się blisko Zagłady? Jaka jest rola przedmiotów w kształtowaniu pamięci? Do kogo dziś należą?

Odpowiedzi na te pytania stają się jeszcze trudniejsze w przypadku rzeczy znalezionych na terenie byłych nazistowskich niemieckich obozów zagłady, znajdujących się w gra­nicach Polski. W konflikt wchodzą tu ich różne role, zwykle trudne do pogodzenia – dowodu zbrodni, eksponatu lub oso­bistej (w przeszłości? współcześnie?) pamiątki rozpoznanej przez ocalałego lub kogoś z rodziny. Pokazują to losy mosiężnej płytki odnalezionej przez polsko-izraelski zespół archeologów w trakcie wykopalisk w 2013 r. na terenie byłego obozu zagłady w Sobiborze. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter