70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

il. Iwona Chmielewska / dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wolno

Ukłucia, odcięcia, złamania, pęknięcia

W Obu obrazy i słowa prowadzą dialog, pozostając wobec siebie równe. Cierpliwie słuchają i wzajemnie się sobie przypatrują, nie konkurują ani nie kłócą się, wykorzystując odmienne symbole opisywanej tu więzi matki z córką.

Nie jest to pierwsza współpraca ilustratorki Iwony Chmielewskiej z pisarką Justyną Bargielską. Jej obrazy pojawiły się już w tomach Bach for my baby, Szybko przez wszystko i Nudelman, jednak głos Chmielewskiej był tam formalnie skromniejszy niż w autorskich picturebookach (m.in. Królestwie dziewczynki, o którym Bargielska pisała: „pomaga pamiętać o podwójnej magii kobiecości”). Nie snuł ten głos żadnej własnej opowieści. Był trochę jak plakat – pomysłowym podsumowaniem, akompaniamentem. Innego rodzaju zaangażowanie widać w ilustracjach, którymi Chmielewska opatrzyła wiersz Kazimiery Iłłakowiczówny (publikacja Czarownica), Krystyny Miłobędzkiej (Na wysokiej górze) oraz poezje Józefa Czechowicza (Dopóki niebo nie płacze). Własne odczytania wierszy przedstawiła tam w pełnowymiarowych narracjach – odrębnych światach konstruowanych z ilustracji. W ostatniej z wymienionych jej obrazy „rozmawiają” nie tylko z wierszami poety międzywojnia, ale również z przedwojennymi fotografiami z kolekcji szklanych negatywów odnalezionych w 2010 r. w jednej z lubelskich kamienic. W każdej z wymienionych publikacji Chmielewska tworzy osobną opowieść, dla której wybiera nieco inne materiały i technikę plastyczną, a także koncept wykorzystujący architekturę książki (np. przeźroczystość papieru w Czarownicy umożliwiała oglądanie ilustracji pod światło, tak by przebijający z odwrotnej strony obraz uzupełniał ten, na który patrzymy).

W Na wysokiej górze, podobnie jak w Obu, całość tekstu umieszczono już na pierwszej stronie książki – czytelnik nie odczytywał więc wiersza strona po stronie (jak to zwykle bywa w książkach czy książeczkach dla dzieci), ale poznał (miał poznać) go przed ujrzeniem ilustracji. Kiedy więc na kolejnych stronach czyta powtórzone wersy – może nie tylko zastanowić się nad sensem pojedynczych fraz, ale również konfrontować je z umieszczonym tam obrazem. „Konfrontować”, ponieważ ilustracje Chmielewskiej nie są tautologicznym przełożeniem słów na obrazy, ale raczej esencją skojarzeń, które podczas lektury podpowiedziała autorce wyobraźnia.

 

Światy równoległe

W Obu obrazy i słowa prowadzą dialog, pozostając wobec siebie równe. Cierpliwie słuchają i wzajemnie się sobie przypatrują, nie konkurują ani nie kłócą się, wykorzystując jednak odmienne symbole opisywanej tu więzi matki z córką. Najpierw więc pisze Bargielska: o tym, że jej serce zaczęło pękać, kiedy w wieku ośmiu lat, w głębi lasu, chciała rozmawiać z elfami, ale – zamiast nich – „zauważyła dzika, i siebie w jego oku”; o tym, że później jej serce „pękło tysiąc razy”, ale tylko raz „zostało złamane z przemieszczeniem”: wtedy kiedy urodziła córkę. Córka za to – pisze Bargielska – „teraz z nim (sercem) łazi, nawet nie wiem gdzie”. Ta proza poetycka przywołuje sytuacje, w których pisarka chroni albo chce chronić swoje dziecko, choć jednocześnie wie, że i jemu pęknie (a wręcz powinno) pęknąć serce. Kiedy więc córka ucieka z domu, mama „robi (jej) kanapki na drogę, choć one przecież nie zadowolą tego, co czyha w ciemności”.

Pojawiające się na kolejnych stronach ilustracje Chmielewskiej śledzą tekst Bargielskiej: idą tropem symboli, podejmują nierozwinięte wątki, przywołują nowe – zaskakujące być może również dla autorki tekstu – skojarzenia. Z wiekiem ośmiolatki wiąże Chmielewska komunię świętą, wypełniając strony ilustracją przedstawiającą białą serwetę z wyhaftowaną hostią (po której chodzi czarna wielka mucha).

Kiedy Bargielska mówi o rozmowie z elfami, z którymi chciała połączyć się telefonem zrobionym – za pomocą wykałaczek – z kubeczków i sznurka, Chmielewska rysuje wyłącznie dziurawiącą kartkę wykałaczkę. Przez te otwory, pojawiające się później na innych obrazach, przepleciona zostanie narysowana czerwona nitka: raz będzie się na niej bujała dziewczynka rozhuśtana przez mamę, raz jej koniec chwyci chłopiec spoglądający w kierunku… kozy, która ma zawiązaną na szyi czerwoną pętelkę i je… kanapkę.

Autentyczną, intensywnie czerwoną nitką jest też zresztą ta książka zszyta, co widać np. w ilustracji, na której narysowana dziewczynka przecina – narysowanymi nożyczkami – nić scalającą kartki.

Ta nić to zresztą znów symbol – wygląda przecież jak strużka krwi (w tym kolorze na jednej z ilustracji jest niebo, na którym narysowane zostały fazy cyklu księżyca) albo kropla soku z maliny. Obraz, na którym idealny, nienaruszony jeszcze owoc leży na ubrudzonym już widelczyku, wybrano zresztą na okładkę Obu. Ta dojrzała malina za chwilę zniknie w bladoróżowych ustach.

 

Ciało jak róża

Obie to książka w wielu miejscach subtelnie opowiadająca również o kobiecej seksualności, jako nieodłącznym składniku więzi matki z córką. Prócz wspomnianej miesięcznej wędrówki księżyca po niebie (której nb. przygląda się przejęty Mikołaj Kopernik z Rozmowy z bogiem Matejki) pojawia się tu także blada róża i siedząca w środku jej pąka pszczoła. Zaraz później kosz tych kwiatów niesie na głowie kobieta, która na chwilę zniknie za szarą, drukowaną w karciane piki, zasłoną. Kiedy zza niej wyjdzie – będzie w ciąży, w jej koszu zabraknie kilku pąków, a te, które zostały, będą już ciemniejsze. Bargielska nie napisała ani o różach, pszczołach i hostii, ani o muchach czy księżycu, a przecież opowiedziała o tej samej więzi, mocnej jak nić zszywająca książkę. Nić, której narysowane nożyczki nie przetną. One są od tego – żeby pomóc córce, na której opalonych plecach odbiły się jasne ślady po biustonoszu, stopniowo uwalniać ze splotu zależności, które wiążą dziecko z matką. Ta, oddając mu kawałek swojego serca, musi za to godzić się z jego utratą, choć za każdym razem kiedy kolejna z tych nitek zostanie przecięta, czuje ukłucie – wykałaczki, kolca róży, ząbków widelca.

_

Justyna Bargielska, Iwona Chmielewska

Obie

Wydawnictwo Wolno, Lusowo 2016, s. 40

 

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter