70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

To spotkanie trwa nadal

„Cóż to jest prawda?” – zapytał sędzia, przerywając podsądnemu, który, zamiast odpowiadać na stawiane pytania, mówił o swoim nadprzyrodzonym posłannictwie. Czy Piłat rzeczywiście chciał się dowiedzieć, o jakiej prawdzie mówił Jezus? Czy też – jak często pisano – jego pytanie było wyrazem zniecierpliwienia, sarkastyczną reakcją światowca na naiwność prostaczka, który najwyraźniej wierzy w magiczną moc wielkich słów? Według relacji Piłat nie czekał na odpowiedź, nie otrzymał jej, i jako sędzia potępił człowieka, którego jako człowiek nie mógł albo nie chciał zrozumieć.

Kochając, odróżniamy dobro od zła

Wojciech Pszoniak, „Gazeta Wyborcza”, 4 lipca 2015 r.

 

Teologiczne znaczenie procesu Jezusa z Nazaretu – jakiekolwiek by ono było – bez wątpienia wyrasta z jego sensu etycznego. Taka też była zawsze podstawowa interpretacja relacjonujących to wydarzenie tekstów: oto na naszych oczach rozgrywa się dramat związany z konfrontacją pomiędzy absolutnymi racjami moralności, które objawia – a może nawet ustanawia – życie Jezusa, a racjami pragmatycznymi, którymi kieruje się Piłat. Dramat ten kończy się krwawo; ścierające się perspektywy okazują się niemożliwe do pogodzenia. Prawda Jezusa pozostanie na zawsze poza zasięgiem zdolności pojmowania Piłata. Dalszy ciąg biblijnej historii przyznaje ostateczne zwycięstwo temu, kto kierował się racjami moralnymi, a tym samym potępia pragmatystę. Ale ich długa i z ludzkiego punktu widzenia bezowocna rozmowa dopuszcza też inną, bardziej niepokojącą interpretację: królestwo sprawiedliwości doprawdy nie jest z tego świata. Moralne życie jest ideałem niemożliwym do zrealizowania.

Może to zatem nie tylko dramat, ale tragedia? Każda ze stron spotkania pyta przecież o prawdę tej drugiej – prokurator Judei robi to wprost, ale też pośrednio, wystawiając Żydów na kolejne próby. Czyni to także Jezus, jeśli faktycznie, jako Bóg, dobrowolnie staje przed sądem i poddaje się jego rozstrzygnięciu. Dwie wizje postępowania nie tyle się rozmijają, ile wchodzą ze sobą w konflikt, który pozwala podejrzewać, że chodzi o coś więcej niż o konieczność dokonania wyboru pomiędzy moralnością a nakazami zdrowego rozsądku. Jego dramatyczny charakter wskazywałby raczej, że spór dotyczy samej istoty moralności.

 

Spór o fakty moralne

We wstępie do książki The Moral Problem Michael Smith wskazuje jedno z największych wyzwań, jakie w swojej pracy napotyka analitycznie nastawiony filozof moralności: „Zadaniem metaetyka jest wyjaśnienie zwykłej praktyki moralnej. Problem jednak w tym, że ze zwykłej praktyki moralnej wynikałoby, iż sądy moralne mają dwie przeciwstawne cechy. Ich obiektywność sugeruje, że istnieją fakty moralne (…) i że nasze sądy moralne wyrażają nasze przekonania na temat tych faktów. To pozwala zrozumieć, dlaczego o moralność można się sensownie spierać, ale nie wyjaśnia zupełnie, dlaczego posiadanie jakiegoś poglądu moralnego miałoby być jakoś szczególnie związane z motywacją do działania. Z kolei praktyczność sądów tego rodzaju pozwala przypuszczać, wręcz przeciwnie, że są one wyrazem naszych pragnień. Gdy to tłumaczy, dlaczego posiadanie poglądu moralnego motywuje do działania, kompletną tajemnicą czyni przedmiot moralnych sporów i sens, w jakim moralność miałaby być obiektywna”[1]. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter