70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Tag: felieton

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo Coraz mniej

To samo wkraczanie komercji znać na wielu cmentarzach. Coraz bardziej kontrastują ze sobą mogiły przyznawane komunalnie i okazałe marmury na dużych przestrzeniach wykupionych na własność, gdzie nieraz kamień na grobie ściga się wspaniałością z innymi marmurami, a napis o zgonie nie posiada jeszcze daty.

Justyna Bargielska

Jak podbiliśmy

Może państwo pamiętają moją wakacyjną przygodę z redaktorem Bonowiczem, która była zaszła i dobiegła nostalgicznego końca jeszcze w poprzednim cyklu felietonów, pod zgoła innym tytułem, w innym layoucie i w całkiem innej rzeczywistości geopolitycznej, niż nas teraz otacza (piszę ten felieton przed wyborami, ale ukaże się on już po nich i na razie jeszcze czuję na przemian radosne podniecenie i grozę związane z ich przewidywanym wynikiem). Dzisiaj natomiast chcę opowiedzieć naszą z Bonowiczem zupełnie niedawną przygodę czeską.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Staram się, przynajmniej dzwoniąc do ciebie, rozmawiać o przeszłości, którą żyjemy obie. Odnajdujemy się na ścieżce naszych dawnych i bardzo dawnych wspólnych wspomnień. Drugą ścieżkę odkrył niedawno proboszcz, uruchamiając także na twoje potrzeby domowego szafarza Eucharystii. Na resztę odpowiedzi: „Kiedy dojdziemy?”, pozostaje nam czekać, tak samo tobie jak mnie.

Justyna Bargielska

Znaki zastane

Człowiek zaczyna się rozglądać za ukrytymi kamerami, gdy w kolejnym wynajmowanym pokoju znajduje książkę o okładce utrzymanej w granacie i bieli lub, przeciwnie, smolistej czerni, z charakterystycznymi trójkątnymi kształtami mającymi nasuwać na myśl a to zdradzieckie skały, a to kły potwora czającego się w ciemnościach, a to XIX-wieczne okręty.

Justyna Bargielska

„La vie en rose”, czyli kwestia interpretacji

Postanowiłam zastosować w moim współżyciu ze znakami zasadę ograniczonego zaufania podobną do tej, jaką pewien czas temu wypracowałam sobie wobec doktryn religijnych: nie interpretować znaku w czasie rzeczywistym, od ręki i ad hoc, tylko zostawić sobie furtkę, która pewnego dnia nieoczekiwanie otworzy się na nowe, do tej pory niebrane pod uwagę interpretacje 

Justyna Bargielska

Jak zaczynają się święta

„Tomku – mówię – jeśli chodzi o dziury, o które pytałeś na początku, zdarza się, że kiedy bardzo się zdenerwuję, rzucam o ścianę tym, co mam pod ręką. Najczęściej jest to ta oto żaba. To malachit. Ona jest z Chin. Przepłynęła taki kawał, żeby być ze mną, a ja rzucam nią o ścianę. Jak widzisz, nietrudno mnie zdenerwować”.

Justyna Bargielska

Moja noc u Maud

Rozpaczam bowiem z powodu przemijania jak mężczyzna, jak król, jak posiadacz większościowego pakietu akcji w większości światowych firm, jakby przemijanie było ostateczne – tak rozpaczam. To jeśli chodzi o formę. Jeśli chodzi o treść, rozpaczam z powodu przemijania rzeczy, które powinnam przyjmować do wiadomości jako przeminięte z godnością bądź w ogóle tego przemijania nie odnotowywać.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Podtrzymywanie życia za wszelką cenę staje się coraz bardziej możliwe, i to do tego stopnia, że zaczyna niepokoić i odtrącać.

Justyna Bargielska

Prawdziwa, tylko dwa razy starsza Jennifer Lawrence polskiej poezji lirycznej

Kultura prefiguratywna, w której dzieci uczą rodziców obsługi tabletu, dobije moją próżność, by nigdy nie pozwolić jej się odrodzić i dzięki temu równie nigdy nie będzie mogła ona już ucierpieć. Metoda radykalna i trochę à la Angelina Jolie, ale czemu nie

Justyna Bargielska

Marta, nie Maria

Nie miał Chrystus racji i brzydko dziewczynę potraktował. Marta nie miała obowiązku formułować swoich wątpliwości precyzyjnie, ostatecznie mogła się po Bogu spodziewać ponadstandardowej empatii. Natomiast Jezus musiał już wtedy wiedzieć, że taki na przykład Napoleon trafi na karty podręczników do historii głównie dzięki cesze dla płci męskiej nietypowej, a będącej ewolucyjnie udowodnioną domeną kobiet: podzielności uwagi.

Justyna Bargielska

Dlaczego depresja jest grzechem

Jakkolwiek bym wypełniała test na narcyzm, daje on jedną, seropozytywną, odpowiedź. Jeśli komuś w takim teście wyszło, że nie jest narcyzem, proszę o podanie w redakcji adresu, bym mogła wysłać kosz delikatesowy i kwietny.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Troska o duszpasterski przekaz nauki Karola Wojtyły i o pieczołowitość w zachowywaniu wszystkich świadectw wydają mi się bez porównania ważniejsze niż upamiętnianie świętego przez sam tylko kult, w którym wielką rolę odgrywają pamiątki lub prywatne zwierzenia ludzi.

Justyna Bargielska

Zwierzęta estradowe, ale i te prawdziwe

Czysta fizjologia jest pouczająca i potrzebna, to dopiero nieudolne tłumaczenie fizjologii sprawia, że dzieci mają koszmary. Ale na fizjologię nie trzeba zabijać tak dużego zwierzęcia jak zdrowa żyrafa.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Dlaczego więc nie mielibyśmy po tamtej stronie pomagać w jakiś nieznany nam teraz sposób w tym wszystkim, co na ziemi próbuje się zrealizować tak, jak chcemy najlepiej?

Justyna Bargielska

Trutnie na wycieraczce

Przedsiębiorcy mówią, że oskładkowanie umów śmieciowych pozwoli nam na własnej skórze przekonać się, czym naprawdę jest bezrobocie. Jest to dla mnie argument przeciwko oskładkowaniu równie rozsądny i przekonujący jak ten, że takiego słowa – „oskładkowanie” – po prostu nie ma.

Justyna Bargielska

Kierunki i kąty, i pola kapusty

Z demokracją jest taki problem, iż nagle okazuje się, że kąt prosty pomiędzy kierunkiem północnym a kierunkiem, dajmy na to, wschodnim zawiera w przybliżeniu nieskończoną ilość kierunków północno-wschodnich. I w każdym z nich można by pociągnąć metro.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Przed grozą musimy się bronić, albo przynajmniej pocieszać, prognozami.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Przez moment zdaję sobie sprawę, jak strasznie zubażam siebie, narzekając na biedy widoczne gołym okiem, tak łatwo wyolbrzymiane, jeśli się o niczym innym nie potrafi pamiętać.

Justyna Bargielska

Prośba o więcej pułapek codzienności

Ktoś zadał sobie trud wycięcia – z książki i z kontekstu – zdigitalizowania i rozdystrybuowania w sieci fragmentu, który miał spory potencjał konfliktogenny. Ostrze hejtu skierowano w kierunku tradycyjnym, wypróbowanym, co więcej – statystycznie dość często na ten hejt zasługującym. Aczkolwiek nie tym razem.

Józefa Hennelowa

Coraz bliżej albo coraz mniej

Tylko świat cieszący się pokojem jest w stanie zachować cmentarze. Zbyt wiele jest miejsc, gdzie ludzie umierają tragicznie i nie ma najmniejszych szans na uczczenie tych, którzy zginęli. Chciałoby się więc, aby przynajmniej tutaj nie zagrażały zniszczenia, które sami spowodujemy.

Halina Bortnowska

***

13 grudnia wieczorem, na rogu Alei Niepodległości i Domaniewskiej, minęła mnie kolumna pędzących na sygnale wozów opancerzonych, migających niebieskim światłem. Sam kształt tych antyludzkich łodzi na kołach budzi grozę.

Małgorzata Łukasiewicz

O tym

Idziemy, idziemy, a tu nagle utarty szlak się kończy i nie wiadomo, co dalej. Dwa pokolenia Żydów niemieckich – przynajmniej w części – czyniły wysiłki w kierunku asymilacji, trzecie pokolenie – przynajmniej w części – uznało, że ta droga prowadzi donikąd. W książce Żydzi i Niemcy Scholem na różne sposoby pokazuje dylematy owego „postasymilacyjnego” pokolenia, do którego sam należy.


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter