70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

CC-BY

Strefa radioaktywnego zapomnienia

Kiedy ludzie odeszli ze strefy, w stosunkowo niedługim czasie na te tereny wróciły nie tylko pospolite drapieżniki, ale też zwierzęta, które potrzebują do życia wielkich przestrzeni, porośniętych absolutnie dziewiczym lasem. Powrót niedźwiedzia dobitnie świadczy o wyjątkowości ekosystemu czarnobylskiej strefy wykluczenia i o tym, że jej wartość rośnie z każdym rokiem.

Rok 2016 jest dla czarnobylskiej strefy wykluczenia symboliczny. I nie chodzi o okrągłą rocznicę powstania radioaktywnej enklawy. To rok pierwszego połowicznego rozpadu najważniejszych czarnobylskich izotopów: cezu-137 i strontu-90, które skaziły środowisko w wyniku awarii reaktora atomowego w 1986 r. Okres połowicznego rozpadu tych izotopów wynosi ok. 30 lat i obecnie ich aktywność zmniejszyła się równo o połowę. Takie są niewzruszone prawa fizyki, nieubłagane prawa przyrody. Dziś niemal na całej powierzchni 2600 km2 porzuconej ziemi rządzą prawa przyrody; człowiek musi porzucić ambicje podporządkowywania ich sobie i z dystansu obserwować ogromną pracę – naturalne odrodzenie terenów podbitych kiedyś przez ludzi.
Ludzka aktywność w strefie wykluczenia koncentruje się na malutkiej wyspie pośród porzuconych ziem – terenie przemysłowym czarnobylskiej elektrowni i w kilku zakładach w centrum strefy, pracujących z odpadami radioaktywnymi. Ośrodkiem administracyjnym strefy wykluczenia pozostaje miasto Czarnobyl, położone 17 km na południe od elektrowni. Pracownicy spędzają tam cztery dni w tygodniu, a niektóre służby działają na zmiany 15/15 – 15 dni w terenie i 15 przerwy.
Dziś w strefie czarnobylskiej pracuje najmniej ludzi w całej historii strefy – ok. 5 tys. Połowa z nich zatrudniona jest na terenie elektrowni. Ich głównym zadaniem jest wyłączenie z eksploatacji bloków energetycznych elektrowni, monitorowanie poziomu promieniowania i budowa struktury ochronnej w postaci łuku nad pierwotnym sarkofagiem bloku nr 4 – tzw. NBK, Nowego Bezpiecznego Sarkofagu, New Safe Confinement. To epokowe przedsięwzięcie również powinno zakończyć się w 2016 r. Potężna konstrukcja kosztowała ok. 1,5 mld dolarów i na najbliższych 100 lat zasłoni żelbetowy sarkofag, zbudowany w okresie najwyższej radioaktywności w zaledwie siedem miesięcy po wybuchu reaktora atomowego.
Druga połowa personelu rejonu wykluczenia pracuje przy porządkowaniu, ochronie i monitorowaniu poziomu promieniowania na całej pozostałej części strefy czarnobylskiej. Konieczność porządkowania terenów skażonych wynika przede wszystkim z zagrożenia, jakie stanowią one dla mieszkających poza granicą strefy. Pożary i podtopienia czarnobylskich lasów i łąk powodują przenoszenie skażenia na tereny poza strefą, gdzie na co dzień mieszkają i pracują ludzie. Żeby nie dopuścić do takich katastroficznych zjawisk, personel porządkuje lasy – usuwa suche drzewa, zalesia bardzo podatne na pożary łąki, wykonuje przecinki przeciwpożarowe, zabezpiecza zbiorniki wodne w lasach na wypadek akcji gaśniczych. Strefa zamknięta wokół elektrowni pokryta jest siecią czujników, stale monitorujących poziom skażenia radioaktywnego powietrza, wody w rzekach, gleby i roślin.

Tak więc obecnie działalność człowieka w strefie czarnobylskiej sprowadza się głównie do kontrolowania stanu ekosystemów i zapobiegania przedostawaniu się izotopów promieniotwórczych poza granicę strefy wykluczenia.

Dawno już nikt nie próbuje przywrócić skażonych terenów do życia, podejmować prac rolnych, sprowadzać z powrotem ewakuowanej ludności. Państwo nie planuje obecnie oczyszczenia terenu i jego tradycyjnej eksploatacji. Władze przez pierwsze lata po awarii zamierzały wyszorować, zmyć, zeskrobać promieniowanie z porzuconych wiosek i miast, podawały nawet przybliżone terminy powrotu mieszkańców. Trochę to trwało, zanim zrozumiano, że nie da się usunąć radioaktywnego skażenia z dróg, ziemi ornej i domów. Szorowano je, a po jakimś czasie znów robiły się radioaktywne. Wiatr przenosił kurz ze skażonej ziemi na oczyszczony teren. Na przykład trawniki i alejki w mieście Prypeć dekontaminowano, ale już przeprowadzone trzy do pięciu lat później powtórne pomiary wykazały skażenie identyczne jak na terenie niezdekontaminowanym. Dopiero wtedy wszyscy zrozumieli, że czarnobylska strefa pozostanie wykluczona na bardzo długie lata.

*
Nowej wiedzy o strefie skażenia promieniotwórczego nie zaakceptowała jedynie cześć ewakuowanych mieszkańców okolic Czarnobyla. Starsi ludzie nigdy nie pogodzili się z ewakuacją, nie zdołali zaadaptować się w nowych miejscach, w których ich osiedlono. Spędzili całe życie pośród poleskich lasów, gdzie od wieków panowały szczególny styl życia, swoista mentalność. Specjalnie dla ewakuowanych – setki kilometrów od ich rodzinnych stron – zbudowano nowe wsie. Musieli przystosować się do nowych warunków życia, do nowej pracy, zbudować nowe relacje społeczne w obcym sobie środowisku. Nie wszyscy dali radę i część wróciła do porzuconych domów na skażonych promieniowaniem terenach. Masowy powrót miejscowych do strefy wykluczenia zaczął się w 1987 r. Wróciło wówczas ok. 1200 osób, „samosiołów”, czyli samowolnych osadników. „Samosioły” wrócili nie tylko do miasta Czarnobyl, ale też do opuszczonych wiosek w południowej i południowo-zachodniej części strefy czarnobylskiej – ogółem do 13 wsi i do samego miasta Czarnobyla. Przez blisko 30 lat w odległości zaledwie pięciu km od zniszczonego reaktora atomowego we wsi Nowoszepielicze mieszkała rodzina „samosiołów”. Mimo groźnego sąsiedztwa elektrowni i wysokiego poziomu skażenia rodzina ta świetnie radziła sobie z brakiem udogodnień cywilizacyjnych – gazu, telefonu, sklepu itd.
Dziś, na początku 2016 r., w strefie czarnobylskiej mieszka 158 „samosiołów”. Część z nich z czasem musiała wyjechać z powodu stanu zdrowia do krewnych, poza strefę. Jednak główną przyczyną spadku ich liczby jest wiek. Większość ma ponad 70 lat. Mimo podeszłego wieku „samosioły” prowadzą własne malutkie gospodarstwa: uprawiają warzywa w ogrodzie, hodują drób. Niektórzy mają krowy. Nie zawsze starcza im sił na doglądanie bydła. Smutny obrazek z okolic wioski Łubianka: krążą tam w poszukiwaniu paszy byk i trzy krowy z cielakiem. Na dawno porzuconych i nieskoszonych łąkach znajdują suchą zeszłoroczną trawę. Ich gospodarz nie może już samodzielnie chodzić, bydło nie jest nikomu potrzebne. To, że zwierzęta nie padły dotąd ofiarą stada wilków, również żyjących w okolicach tej wsi, pozostaje jednym z wielu zadziwiających, nielogicznych dla postronnego obserwatora realiów strefy czarnobylskiej.

Paradoksalność świata współczesnej strefy czarnobylskiej wiąże się ze współistnieniem dominujących procesów naturalnego odrodzenia natury na ogromnych przestrzeniach porzuconych terenów z wysepkami ludzkiej obecności.

Pojęcie normy działa w specyficzny sposób. Zupełnie normalna jest wizyta dzika na ulicy miasta Czarnobyla albo stada wilków czy koni Przewalskiego na terenie elektrowni. Personel obsługujący zbiornik wodny, służący do chłodzenia elektrowni, karmi codziennie sumy i może pogłaskać po brzuchu swojego wąsatego ulubieńca – suma Goszę.
Wszystko to skutki działania naturalnych mechanizmów funkcjonowania ekosystemów na terenie, gdzie człowiek od wieków zmieniał szatę roślinną, osuszał bagna, a nawet – dzięki budowie wielkiego zbiornika wodnego – nieco zmodyfikował mikroklimat. Po odejściu ludności dawne pola i łąki zarastają młodym lasem. Tereny osuszone dzięki kanałom melioracyjnym znowu się zabagniają, co sprzyja wegetacji wielu gatunków roślin, w tym rzadkich, wpisanych do ukraińskiej Czerwonej Księgi. Są wśród nich unikalne paprocie i lilie.
Nieobecność człowieka na 90% porzuconych terenów i towarzyszący temu zanik czynnika zagrożenia stały się bodźcem do zasiedlenia strefy wykluczenia przez dzikie zwierzęta. Zagrożenie to jest jednym z głównych czynników wpływających na życie tutejszych zwierząt. Promieniowanie – mimo stosunkowo wysokiego poziomu skażenia środkowej części strefy – praktycznie nie wpływa na populację zwierząt w rejonie. Nawet w obszarze Czerwonego Lasu, położonego kilometr na zachód od elektrowni, gdzie z powodu ogromnej dawki promieniowania w 1986 r. uległ zniszczeniu sosnowy las, na życie zwierząt wpływa dziś nie promieniowanie, ale naturalne warunki środowiska – typ roślinności, dostęp do wody, paszy itp.

*
Oczywiście obecność zwierząt w najbardziej skażonej części strefy wykluczenia, w Czerwonym Lesie, niesie poważne skutki. Dostrzec je można na poziomie struktur komórkowych. Uczeni, badający geny myszy polnych, znajdują przekonujące dowody wpływu skażenia radioaktywnego – zmiany w strukturze chromosomów. Liczba takich zmian zależy od dawki napromieniowania. Jednak naturalne mechanizmy odbudowy (reparacji), jakimi dysponuje komórka, dość skutecznie radzą sobie ze skutkami tutejszych dawek promieniowania. Żywe organizmy funkcjonują jak zwykle, a na ich życie w strefie skażonej wpływa przede wszystkim nie promieniowanie, ale środowisko.
Czarnobylska strefa wykluczenia praktycznie stała się rezerwatem; nic dziwnego, że ostatnio tutejsze organy administracyjne mówią o konieczności nadania tym terenom statusu rezerwatu biosfery. W ciągu 30 lat zasiedliły ją gatunki zwierząt, które zniknęły z tych okolic już na początku ubiegłego wieku, np. jeleń europejski, nieobecny w okolicach Czarnobyla od ponad 100 lat, dziś występuje tutaj powszechnie. Przed awarią elektrowni stwierdzono w okolicy zaledwie kilka egzemplarzy łosia. Obecnie łosie można spotkać wszędzie – przy leśnych wodopojach, w wierzbowych zaroślach na polderach nad rzekami albo na leśnych drogach. Czasami widuje się samice łosia z dwojgiem łosiątek, co świadczy, że gatunek ten ma tu znakomite warunki rozwoju.
Podobnie ma się sytuacja z dzikami. Nie są rzadkością stada tych zwierząt, liczące 20–30 sztuk. Liczebność populacji błyskawicznie wzrosła do maksymalnej w danych warunkach (poziom dostępności karmy i warunki środowiska). Już w pierwszych latach istnienia strefy wykluczenia dzików nie dało się nie zauważyć – wielkie połacie porzuconych pół były przez nie dosłownie przeorane. Dzik lubi bulwy, korzonki i larwy owadów i robaków; szukając ich, ryje w piaszczystej glebie i rozrywa poszycie. Ma to skutki w aspekcie radiologicznym. Dzik jest jednym z najbardziej skażonych izotopami zwierząt strefy wykluczenia. Ryjąc, połyka grudki radioaktywnej gleby, przez co w jego organizmie kumulują się cez-137 i stront-90.
Ale dziki nie zawsze jedzą to, co wykopią. Jesienią buszują w sadach opuszczonych czarnobylskich wsi. Ich podstawowym pożywieniem są wówczas dojrzałe jabłka i gruszki. Dzięki tej stosunkowo czystej paszy ich organizm również się oczyszcza, poziom cezu-137 w tkankach takich dzików spada.
Ostatnio populacja dzika w strefie wykluczenia nieco się zmniejszyła. Naukowcy podejrzewają epidemię jakiejś choroby. Mimo to np. fotopułapka zainstalowana zalewie kilometr od elektrowni stale filmuje niewielkie stado dzików wędrujących z niewielkiego zagajnika do pobliskiego wodopoju. Zwierzęta przychodzą tu przeważnie o zmierzchu i w nocy, chociaż wiosną fotopułapki w Czerwonym Lesie rejestrowały dziki również za dnia.
Kiedy w czarnobylskiej strefie wykluczenia pojawiły się stabilne populacje kopytnych, w tym łosia, jelenia europejskiego, dzika i sarny, w ślad za nimi przyszły stojące oczko wyżej w łańcuchu pokarmowym wilki. Strefa zapewnia drapieżnikom znakomitą bazę żywieniową, opartą na wyżej wymienionych gatunkach. W ciągu 30 lat istnienia strefy wilki zaczęły występować tu powszechnie. Ludzie sądzą wręcz, że są ich setki i że stada co jakiś czas wychodzą poza granice strefy i polują w pobliskich wsiach. Nie jest to prawda.

Wilki są zwierzętami społecznymi i żyją w dobrze zorganizowanych grupach (stadach) z surową hierarchią. Obecnie posiadamy dowody na istnienie siedmiu stad wilków, które wyraźnie i dokładnie podzieliły pomiędzy siebie czarnobylską strefę wykluczenia.

Powierzchnia terenów łowieckich każdego stada wynosi ok. 300 km2. Stado składa się z pary alfa (wadery i basiora), które jako jedyne mają prawo się rozmnażać. Pozostali członkowie rodziny to ich dzieci i dojrzałe płciowo młode wilki, niemające prawa się rozmnażać. Liczebność stada jest niewielka, wynosi od pięciu do siedmiu wilków, rzadko ponad dziesięć. Kiedy dojrzały płciowo wilk postanawia założyć własną rodzinę, odchodzi ze stada, ale ponieważ cała okolica jest już podzielona pomiędzy wilcze klany, może wyjść poza granice strefy i trafić w okolice innej wsi. Są to jednostkowe przypadki, nie zaś „rozwydrzone” stada, występujące w opowieściach mieszkańców pogranicza strefy.
Naukowcy odnotowują, że zachowanie wilków w czarnobylskiej strefie wykluczenia różni się nieco od zachowania tych zwierząt w innych rejonach Ukrainy. Wilki polują zazwyczaj wieczorem i wykazują największą aktywność po zachodzie słońca; w okolicach Czarnobyla są aktywne również za dnia. Wyjaśnić to można niemal zupełnym brakiem zagrożenia ze strony człowieka. Czarnobylskie wilki korzystają też w dużej mierze z dróg, mostów i innej porzuconej przez ludzi infrastruktury, którą traktują jak element swoich tras łowieckich. Wszystko to udało się stwierdzić dzięki zdjęciom z fotopułapek, które ukazały badaczom prawdziwy świat dzikiej przyrody Czarnobyla. Teraz nie tylko wiemy już, jakie zwierzęta zamieszkują strefę, ale też poznajemy ich losy i obyczaje.
Najbardziej fascynującym rezultatem wykorzystania fotopułapki w badaniu życia wilków stał się zapis polowania na jelenia. Rejestrowała ona beznamiętnie tragiczne wydarzenia z życia zwierząt kopytnych strefy czarnobylskiej – wilki przez pięć dni próbowały upolować jelenia; zapędziły go na porzucony most, gdzie rozpaczliwie usiłował uwolnić się od prześladowców. Fotopułapka w ciągu tych pięciu dni walki wykonała kilka tysięcy fotografii i w końcu wyłączyła się z powodu przeciążenia baterii. Zakończenie historii jelenia poznaliśmy dopiero
kilka miesięcy później, kiedy znaleźliśmy ogryzione resztki szkieletu w pobliżu fotopułapki… Dzięki automatycznemu aparatowi staliśmy się przypadkowymi świadkami dramatu, jednego z wielu, jakie codziennie rozgrywają się w lasach strefy czarnobylskiej.
Poznaliśmy też innego wielkiego i pięknego drapieżnika, zamieszkującego lasy czarnobylskiej strefy wykluczenia – rysia. Przed awarią i utworzeniem strefy ryś nie występował na tych terenach. Zniknął w latach 20. ubiegłego wieku, ale dzisiaj, 30 lat po tym jak człowiek opuścił te okolice, odbudował swoją populację i, jak widać na zdjęciu, czuje się tu całkiem nieźle. Fotopułapki rejestrują rysia niemal na całym terenie strefy wykluczenia. Odnotowano zarówno pojedyncze osobniki, jak i samice z kociakiem, a nawet z dwoma. Ryś – podobnie jak wilk – stał się w strefie gatunkiem całkiem pospolitym.
Zdarzają się też kuriozalne historie z życia zwierząt w strefie czarnobylskiej. Zadziwił nas jenot sfotografowany w pobliżu jednej z ewakuowanych wsi. Długo nie wiedzieliśmy, co mu się stało – jest chory czy może ranny? Dopiero po dokładnym zbadaniu zdjęcia zrozumieliśmy: na szyi zwierzęcia wisi górna część rozbitego szklanego słoika. Jenot wszedł do opuszczonego domu i znalazł w piwnicy coś, co go zaciekawiło; włożył głowę do słoja, ale wyciągnąć już nie dał rady… I właśnie tak – z resztkami słoika na głowie – trafił w kadr aparatu.

*
Jednym z głównych sukcesów w badaniu fauny w ostatnich latach jest udokumentowanie obecności niedźwiedzia brunatnego w czarnobylskiej strefie wykluczenia. Przez wiele lat uczeni spierali się, czy to możliwe, że to rzadkie zwierzę zamieszkało w pobliżu Czarnobyla. W 2014 r. badacze z Centrum Czarnobylskiego w mieście Sławutycz za pomocą fotopułapki otrzymali kilka fotografii jednego z osobników. Większość z nich to zdjęcia nocne, ale ubiegłej jesieni w centralnej części strefy udało się też wykonać fotografię kolorową. Niedźwiedź brunatny był w tej okolicy zwierzęciem rzadkim już pod koniec XIX w., a na początku wieku XX zniknął całkowicie. Kiedy ludzie odeszli ze strefy, w stosunkowo niedługim czasie na te tereny wróciły nie tylko pospolite drapieżniki, ale też zwierzęta, które potrzebują do życia wielkich przestrzeni, porośniętych absolutnie dziewiczym lasem. Powrót niedźwiedzia dobitnie świadczy o wyjątkowości ekosystemu czarnobylskiej strefy wykluczenia i o tym, że jej wartość rośnie z każdym rokiem.
W strefie wykluczenia żyje też wiele innych rzadkich zwierząt: wydra, koń Przewalskiego, ponad dziesięć unikalnych gatunków nietoperza. Po raz pierwszy od 60 lat odnotowano obecność borowca olbrzymiego – bardzo rzadkiego gatunku nietoperza. Również rzadkie gatunki ptaków upodobały sobie strefę wykluczenia. Żuraw zwyczajny, bocian czarny, bielik zwyczajny i jeszcze 32 inne gatunki ptaków wpisane do ukraińskiej Czerwonej Księgi zamieszkują dziś strefę czarnobylską.
Czarnobylska strefa wykluczenia ma już własną burzliwą historię. Powstała w wyniku jednej z najpotężniejszych awarii w energetyce jądrowej i jeszcze przez wiele wieków pozostanie terenem skażonym promieniotwórczo. W obecnych warunkach dla człowieka istotny jest nie tyle powrót na ten teren, ile zachowanie i ochrona nowego świata dzikiej przyrody Czarnobyla. To jedyne mądre działania, jakie powinien podejmować człowiek wobec tych wykluczonych z cywilizacji terytoriów.

_

Tłumaczyła Małgorzata Buchalik

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata