70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Yiming Chen/moment/Getty

Mędrzec i świat

Utylitarne spojrzenie na świat, które uruchamiamy w życiu codziennym, przesłania nam w istocie świat jako świat. Zarówno postrzeżenia estetyczne, jak i filozoficzne są możliwe tylko dzięki całkowitej przemianie naszego odniesienia do świata: rzecz w tym, by postrzegać go dla niego samego, a nie dla nas.

Określenie zagadnienia

Nikt lepiej niż Bernard Groethuysen nie opisał stosunku antycznego mędrca do świata: „Świadomość świata, którą odznacza się mędrzec, jest czymś szczególnym. Tylko mędrzec utrzymuje wszystko nieustannie obecne w duchu, nie zapomina nigdy o świecie, myśli i działa w odniesieniu do Kosmosu (…). Mędrzec jest częścią świata, jest kosmiczny. Nie pozwala odwrócić się od świata, oderwać od kosmicznej całości (…). Typ mędrca i przedstawienie świata tworzą, w jakiś sposób, nierozerwalną całość”[1]. Ta cecha sprawdza się szczególnie w przypadku mędrca stoickiego, którego zasadnicza postawa zasadza się na radosnym przyzwoleniu, na nieustannym „tak” dla ruchu świata, którym kieruje powszechny Rozum. Znana jest słynna modlitwa Marka Aureliusza: „Na wszystko się godzę, co jest zgodne z tobą, o wszechświecie!”[2]. Być może słabiej znana jest teoria estetyczna, którą rozwija w tym samym kontekście: „(…) jeżeli ktoś odczuwa i ma głębsze zrozumienie tego, co się dzieje we wszechświecie, temu prawie wszystkie objawy wtórne będą się wydawały jakieś miłe i zharmonizowane. Ten będzie z nie mniejszą przyjemnością patrzył na rzeczywiste paszcze dzikich zwierząt, jak na te, które – naśladując – pokazują malarze i rzeźbiarze. (…) I inne liczne podobne zjawiska nie każdemu będą miłe, lecz tylko temu, kto się naprawdę zżyje z naturą i jej dziełami”[3]. Można by też rzec, że stoicki mędrzec, świadomy tego, że stanowi część świata, zatapia się w jego całości: „Toto se inserens mundo[4].

Zjawisko to zachodzi także u mędrca epikurejskiego, nawet jeśli fizyka, którą głosi, zakłada, że świat jest wynikiem przypadku, powstał bez boskiej interwencji. Ale to właśnie taka wizja świata przynosi pokój duszy i czystą przyjemność, gdyż wyzwala z nierozumnego lęku przed bogami i sprawia, że epikurejczyk upatruje w każdym momencie niespodziewanego cudu. Jak słusznie zauważył E. Hoffmann, to właśnie dlatego, że epikurejczyk uznaje istnienie za dzieło czystego przypadku, nieubłaganie jedyne, przyjmuje życie jako rodzaj cudu, jako coś boskiego, z ogromną wdzięcznością[5]. Przyjemność mędrca zasadza się zatem na oglądaniu świata ze spokojem i pogodą, tak jak czynią to bogowie, niebiorący żadnego udziału w obrotach rzeczy tego świata, ponieważ zakłóciłoby to ich wieczny odpoczynek. Lukrecjusz, opisując tę kontemplację uprawianą przez mędrca, analogiczną do boskiej kontemplacji, woła: „I wszystkiego hojnie użycza natura, i nic ani na chwilę nie mąci pokoju ducha. Nigdzie natomiast nie widać przybytków żałości, ziemia zaś na przeszkodzie nie stoi, by nie przejrzeć wszystkiego, co tylko pod naszymi stopami dzieje się dołem w próżni. Zaczym mnie wówczas jakaś rozkosz niebiańska przejmuje i groza, iż za twoją sprawą, o mocarzu, natura ze wszelkich tajemnic wyzuta tak namacalnie się jawi”[6].

Ten wymiar kosmiczny jest zasadniczy dla postaci mędrca. Wydaje mi się więc, że Michel Foucault, sprowadzając zarówno „praktyki” filozoficzne starożytności, jak też proponowaną przez siebie samego „estetykę egzystencji” do pewnej kultury siebie, grzeszy i brakiem historycznej precyzji, i zbyt ograniczonym oraz niewystarczającym projektem „etycznym”. To prawda, że mądrość starożytna polega częściowo na „trosce o siebie”, na zwróceniu się ku sobie[7]. Atoli uprawiając to ćwiczenie, starożytny mędrzec nie znajduje przyjemności w sobie – w swym „ja” indywidualnym, jak mniema Foucault, lecz usiłuje owo „ja” przekroczyć, by usytuować się na poziomie uniwersalnym, znaleźć dla siebie miejsce w całości świata, której jest częścią, czy to rozumową, czy też materialną. Dlatego też wydaje mi się, że zaproponowany przez Foucaulta współczesnemu człowiekowi projekt etyczny, projekt jakiejś „estetyki egzystencji”, zainspirowany tym, co w jego mniemaniu jest „troską o siebie starożytnych filozofów”, jest zbytnio zawężony, nie zdaje wystarczająco sprawy z wymiaru kosmicznego, nieodłącznego od mądrości, i nie przynosi z sobą wiele więcej niż jakąś nową wersję dandyzmu.

Oczywiście powie ktoś: starożytna mądrość – platońska, arystotelesowska, stoicka czy epikurejska – była głęboko powiązana ze światem. Czy jednak ta starożytna wizja świata nie zdezaktualizowała się? Ilościowe uniwersum nowożytnej nauki jest całkowicie niewyobrażalne, a jednostka czuje się w nim odtąd wyizolowana, zagubiona. Natura to dla nas nic więcej niż „otoczenie” człowieka, stała się ona czysto ludzkim zagadnieniem, zagadnieniem industrialnej schludności. Idea powszechnego rozumu nie ma już wielkiego sensu. Czy zatem projekt Foucaulta nie jest jedyną szansą dla moralności?: „ja, traktując siebie jako rzecz do zrobienia, podtrzymuję moralność, której nie wspiera już ani tradycja, ani rozum; twórca samego siebie cieszyłby się tą wolnością, bez której współczesność nie umie już się obejść. »Wszystko zniknęło – mówi Medea – zostało mi tylko jedno: ja«”[8].

Co do mnie, wierzę, że człowiek nowoczesny ma możliwość życia nie samą mądrością (już starożytni uważali ją przeważnie za niedosięgły ideał, kierujący działaniami, a nie za stan osiągnięty), ale ćwiczeniem się w mądrości, zawsze ułomnym, wciąż na nowo podejmowanym. Sądzę też, że to ćwiczenie się w mądrości może i powinno mieć na celu ponowne osadzenie człowieka w świecie i tym, co uniwersalne.

Świat wiedzy oraz świat postrzegania codziennego i zwyczajowego

Do banału należy zaliczyć stwierdzenie, że świat taki, jakim go postrzegamy w naszym życiu, różni się zdecydowanie od niewyobrażalnego świata, który konstruuje uczony. Prawdę mówiąc, przez swoje liczne zastosowania techniczne świat nauki radykalnie przekształca pewne aspekty naszego codziennego życia. Bardzo ważne jest jednak podkreślenie tego, że w życiu codziennym nasze postrzeganie świata nie jest głęboko naznaczone koncepcjami naukowymi. Dla nas wszystkich, nawet dla astronoma, gdy wróci do swego domu, Słońce wstaje i zachodzi, a Ziemia jest nieruchoma.

Maurice Merleau-Ponty, idąc tropem Edmunda Husserla, przedstawił głębokie refleksje na temat opozycji świata nauki i świata postrzegania: „Cały świat nauki jest zbudowany na świecie przeżywanym i jeżeli chcemy przemyśleć w ścisły sposób samą naukę, dokładnie ocenić jej sens i zasięg, musimy najpierw rozbudzić to doświadczenie świata, którego jest ona wtórnym wyrazem”[9]. Dla doświadczenia przeżywanego i egzystencjalnego Ziemia to właśnie nieruchomy grunt, w stosunku do którego poruszam się ja i który jest podstawowym punktem odniesienia dla naszej egzystencji[10]. Nawet astronauta, i nawet wtedy gdy widzi z przestworzy Ziemię jako małą niebieską kulę, orientuje się na tę Ziemię, nieruchomą w odniesieniu do przeżywanych poruszeń. Wspominane analizy dokonane przez Husserla i Merleau-Ponty’ego pozwalają nam zrozumieć, że tylekroć wspominana w książkach filozoficznych rewolucja kopernikańska wstrząsa tylko dyskursem teoretycznym, który uczeni i filozofowie rozwijają na temat świata, natomiast nie zmienia ona zgoła niczego w naszym zwyczajowym i codziennym postrzeganiu owego świata.

Wypada uszczegółowić tę opozycję świata nauki i świata codziennego postrzegania. W rzeczy samej, jeśli Husserl i Merleau-Ponty na powrót sprowadzają nas do tego świata postrzegania przeżywanego – czy raczej do tego postrzegania jako świata – to czynią to po to, by zmusić nas do uświadomienia go sobie. Samo  zaś to uświadomienie ma radykalnie zmienić postrzeganie świata, gdyż nie będzie to już więcej postrzeganie oddzielnych przedmiotów, lecz postrzeganie świata jako świata, a nade wszystko – według Merleau-Ponty’ego – postrzeganie jedności świata percepcji. W ich oczach filozofia nie będzie niczym innym niż ruchem, dzięki któremu próbujemy „na nowo nauczyć się widzieć świat”[11].

Można rzec, że w jakimś sensie światy nauki i filozofii przeciwstawiają się, każdy na swój sposób, światowi zwyczajowego postrzegania. Nauka czyni to poprzez eliminowanie postrzegania i otwiera przed nami świat sprowadzony do swych wymiarów ilościowych, przez zabiegi zarówno matematyczne, jak i techniczne. Filozofia ze swej strony ustawia się w opozycji do świata zwyczajowego postrzegania przez tegoż postrzegania pogłębienie i przekształcenie, gdyż każe nam zdać sobie sprawę z tego właśnie, że świat postrzegamy i że jest on tym, co postrzegamy.

Rozróżnienie na postrzeganie zwyczajowe i filozoficzne znajdujemy również u Henriego Bergsona; oto, jak jest ono przeprowadzone: „(…) życie domaga się, byśmy założyli klapy na oczy, nie patrzyli w lewo ani w prawo, ale prosto przed siebie, w kierunku, w którym mamy zdążać”; „To samo dałoby się powiedzieć o postrzeganiu – kontynuuje Bergson. – Będąc pomocnikiem działania, izoluje ono w całości rzeczywistości to, co nas obchodzi”[12]. Są jednak ludzie, którzy rodzą się oderwani; to artyści. „Gdy patrzą na jakąś rzecz, widzą ją dla niej samej, a nie dla siebie. Nie postrzegają po prostu, by działać, postrzegają dla postrzegania – dla niczego, dla przyjemności”[13]. „Czyżby więc filozofia nie mogła także spowodować, aby to, co natura od czasu do czasu przez roztargnienie sprawia dla kilku uprzywilejowanych, stało się w podobnych sprawach, choć w innym sensie i w inny sposób, udziałem wszystkich? Czyż filozof nie powinien doprowadzić nas do pełniejszego postrzegania rzeczywistości dzięki pewnemu przestawieniu naszej uwagi?”[14].

To „przestawienie naszej uwagi”, o którym mówi Bergson, podobnie jak „redukcja fenomenologiczna” w wydaniu Merleau-Ponty’ego, to w istocie nawrócenie, radykalne zerwanie ze stanem nieświadomości, w którym zwyczajowo żyje człowiek. Utylitarne postrzeganie świata, które uruchamiamy w życiu codziennym, przesłania nam w istocie świat jako świat. Tak postrzeżenia estetyczne, jak i filozoficzne są możliwe tylko dzięki całkowitej przemianie naszego odniesienia do świata: rzecz w tym, by postrzegać go dla niego samego, a nie dla nas.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter