70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

il. Tymoteusz Piotrowski

Spokojny zachwyt

Termin „uważność” nie wskazuje na to, co najważniejsze w poszukiwaniu prawdziwego siebie i prawdziwego życia. Za mocno kojarzy się bowiem z ostrożnością czy nawet z asekuranctwem.

A życie zaprasza nas przecież do całkowitego zaangażowania, oddania się, zawierzenia, powierzenia – jakby do zatracenia się w miłości. Do tego potrzebujemy raczej determinacji, odwagi, wiary i tzw. odrobiny szaleństwa. Angielski termin mindfulness lepiej oddaje to, o co tutaj chodzi. Mindfulness po polsku znaczy „pełnia umysłu”, czyli umysł całkowicie, bez reszty czymś pochłonięty. Pochłonięty do tego stopnia, że jednoczy się z doświadczeniem tej chwili, przekraczając pozorną barierę oddzielającą podmiot od przedmiotu. Wtedy w spokojnym zachwycie milknie mój uwarunkowany, egocentryczny, dyskursywny umysł i przekraczam odwieczne złudzenie oddzielenia. To samo, które zamknęło przed nami bramy raju, zrodziło dobro i zło, wewnątrz i zewnątrz, mnie i innego, mnie i świat, mnie i życie, mnie i Boga – jako odrębne byty. Wtedy, jak to zwięźle opisuje buddyjska sutra, doświadczam, że „ta chwila powstaje z Umysłu, ta chwila sama jest Umysłem”. Umysłem przez duże „U”, czyli nie tym egocentrycznym, lecz tym wolnym i zjednoczonym, nienależącym do nikogo, radosnym i współodczuwającym ze wszystkimi istotami.

Ponieważ jednak doświadczenie zjednoczonego Umysłu z reguły bywa ulotne, a nawyki umysłu rozróżniającego są bardzo trwałe, pojawia się silna potrzeba codziennego treningu. Polega on na niezwłocznym i całkowitym angażowaniu umysłu we wszystko, co składa się na zwykłe codzienne doświadczenie. Dzięki temu w tym, co z pozoru zwyczajne, znane i powtarzalne, odkrywam świeżość, niepowtarzalność i niezwykłość. Wtedy jasnym się staje, że w istocie nigdy nie wchodzę dwa razy do tej samej rzeki i że to jedynie mój umysł generuje złudzenie powtarzalności, w ramach oszczędności energii odtwarzając mi znaczną część życia z playbacku.

Bardzo się więc staram uwolnić moje istnienie od klątwy „Dnia Świstaka”, angażując swoją uwagę i energię szczególnie w to, co wydaje się znane i powtarzalne – i powoli słowo „znowu” znika z mojego słownika. Gdy czas pozwala, angażuję się na choćby 10 min w doświadczanie oddechu lub bardzo spowolnionego, nienawykowego ruchu. Cóż bardziej „powtarzalnego”? Czasami wracam do jakiegoś fundamentalnego pytania zaczerpniętego ze skarbnicy koanów zen, tj. np.: kim jestem?, kto tego doświadcza? albo: czy to, co słyszane, i to, co widziane, jest wewnątrz czy na zewnątrz? Sporadycznie idę posiedzieć choćby dwa dni na jakimś grupowym odosobnieniu medytacyjnym. Wszystkie te wysiłki korzystnie wpływają na mój poziom energii, koncentrację, osadzenie w rzeczywistości, spokój, sprawność działania i kreatywność – ale jest to jedynie ich produkt uboczny.

Niewątpliwie narzędzi mindfulness można użyć nie tylko do przekraczania egocentrycznego, oddzielonego umysłu, lecz także do wyostrzania swoich zmysłów, optymalizowania swoich działań, emocji i relacji z ludźmi itp. I tak np.: sportowiec będzie dzięki praktyce mindfulness uzyskiwał lepsze wyniki, żołnierz będzie bardziej czujny i sprawniejszy w posługiwaniu się bronią, nauczyciel będzie skuteczniej uczył, uczniowi łatwiej wiedza będzie wchodzić do głowy, pianista zwalczy tremę, kompozytor i malarz będzie bardziej kreatywny, małżonkom łatwiej przyjdzie się porozumieć, chirurg będzie lepiej operował, a w kazaniach księdza pojawi się więcej charyzmy. A wszystko to nie dlatego, że wzmocnili swoje ego, lecz dlatego, że dzięki treningowi mindfulness bardziej koncentrują się na tym, co w danej chwili robią – są w lepszym kontakcie z rzeczywistością, a tym samym mniej zajęci sobą i interpretowaniem swojej sytuacji. Wielu z nich w swoich poszukiwaniach zatrzymuje się z satysfakcją na tym etapie. Ale dla wielu innych jest to jedynie pierwszych parę kroków na drodze do samopoznania. Tak też było w moim przypadku.


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter