70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Przekroczyć mgłę pamięci

Ma 19 lat, gdy trafia do Auschwitz. Dorosłość to kolejne obozy koncentracyjne. W sumie będzie ich trzy: Auschwitz, Ravensbruck, Neüstadt-Glewe. Przeżyła marsz śmierci oraz eksperymenty paramedyczne. Zofia Posmysz, wtedy numer obozowy 7566, dziś dziennikarka Polskiego Radia, promieniująca życiową energią, autorka kilku książek.

Książki Zofii Posmysz na tle licznej i różnorodnej literatury obozowej prezentują nowe spojrzenie. Autorka ubiera Auschwitz w szaty bajki. Za siedmioma górami i siedmioma morzami znajduje się Królestwo, które należy do Imperium Rycerzy Trupiej Czaszki. Do Królestwa jedzie się pociągiem – bez okien i bez przystanków. Mimo tych niedogodności pasażerów jest zawsze bez liku. Ten, kto trafia do Królestwa, już w nim pozostaje. Wtedy zaczynają działać czary: wszystkim zaczynają znikać twarze i stają się podobni do siebie. Żeby ich rozróżniać, pojawiają się numery. Królestwo zaś nie ma murów, jego granice wyznaczają mgła i druty, a strzegą go rycerki i psy-rycerze. I nie ma czasu, bo wczoraj i jutro nie istnieje. Jest tylko muzyka: tyleż piękna, co mordercza. W pierwszym odczuciu baśniowy opis obozowej rzeczywistości wydaje się zupełnie nie na miejscu. Czy można tak mówić o przedsiębiorstwie śmierci? Posmysz udowadnia, że tak – opis jest wiarygodny, ponieważ udziela go świadek i uczestnik wydarzeń. Każda relacja z rzeczywistości obozowej, zarówno ta poważna i poparta danymi liczbowymi, jak również stylizowana na baśń, nie daje odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”. Stajemy bezradni wobec zła Auschwitz. Kolejne książki i filmy, choć coraz lepsze i doskonalsze, wciąż nie przybliżają do zrozumienia, jak to możliwe, że człowiek był w stanie przygotować drugiemu człowiekowi takie piekło. Baśniowy język nie likwiduje grozy. Wręcz przeciwnie: potęguje ją.

 

Crusoe i Piętaszek

Przeżyła dzięki temu, że esesmanka Anneliese Franz nieoczekiwanie wybrała ją na swoją sekretarkę. Pomiędzy dwiema kobietami toczyła się przedziwna gra. Z czasem esesmanka zaczęła dostrzegać wyższe wykształcenie więźniarki, zapraszała ją do własnego mieszkania. Dopytywała o rodzinę, o jej wychowanie, o przyczynę trafienia do obozu. Relacja pomiędzy więźniarką a esesmanką wykracza poza zwykły schemat kat–ofiara. „Oczywiście w Birkenau byłam ofiarą. Ona zaś, już z samego tytułu, że była nadzorcą w mundurze SS, była katem. Ale ten nasz układ taki nie był. (…). Przez lata myślałam o nim jako o grze. Pojedynku nawet. (…). W jakimś sensie z Annelise Franz też grałam”, mówi Posmysz. Swoją pozycję Polka wykorzystuje do pomocy innym więźniom – przemyca grypsy, dostarcza leki, żywność. Ale też konfliktuje SS-manów.

W tym pojedynku pomiędzy więźniem a oprawcą Posmysz jest w opozycji do systemu, żadna współpraca tu nie istnieje. Zastanawia jednak rola Niemki. Czy chroniąc Posmysz, ratowała pośrednio własne człowieczeństwo?

Takich niełatwych pytań w trakcie lektury Królestwa za mgłą będzie wiele. Nie otrzymujemy na nie jednoznacznych odpowiedzi. Wydaje się, że Franz chciała mieć Posmysz żywą, bo była jej własnością. Że uda się jej zgermanizować więźniarkę, aby po wojnie została jej – służącą, opiekunką, sekretarką? Chce uczynić z ofiary swoje dzieło. Człowiek stworzy człowieka – na własne podobieństwo. Gdy czytam relację Posmysz o tej przedziwnej relacji, przychodzi mi na myśl wcześniejszy opis z literatury powszechnej. Franz gra rolę Robinsona Crusoe, który próbuje ucywilizować słowiańskiego Piętaszka.

 

Wyjść z obozu

Franz nigdy nie stanęła przed trybunałem sprawiedliwości. Zniknęła w momencie zakończenia wojny. Jej ślad odnajduje się tylko kilka razy w tych ulotnych chwilach, gdy dokumenty potwierdzają urodzenie kolejnych dzieci lub gdy wychodzi za mąż. Umiera w niewyjaśnionych okolicznościach w wieku 42 lat. Z krótkich informacji wynika, że oprawcy udało się ułożyć życie po obozie. Nie każdy z byłych więźniów Auschwitz może to samo powiedzieć o sobie. Życie więźniów dzieli się wyraźnie na to „z” obozem i to „po” obozie. Życie rozdarte i w żaden sposób niemożliwe do sklejenia. Już zawsze życie „z” obozem, jak natrętnym cieniem, którego ciemność wchłania wszystko, co napotka. Zarówno ciało, jak i rozum pamiętają obóz. Auschwitz się śni; umysł reaguje na muzykę słyszaną niegdyś w obozie. Podświadomie chowa się chleb – w ubraniach, w szafkach. Na później, na wszelki wypadek, na głód. Zofia Posmysz opowiada o cenie życia „po” obozie bardzo szczerze, a jednocześnie nie ma w jej słowach ekshibicjonizmu. Nie wszystko jest do opowiedzenia. Rozgranicza wyraźnie to, co jest świadectwem, a co jej osobistym, intymnym światem. To postawienie granicy jest na kartach Królestwa… bardzo subtelne, ale i bardzo jednoznaczne. „Zrozumiałam, że te obozowe przeżycia może interesują nas, członków, a już niekoniecznie innych, zwykłych ludzi, a także że my, więźniowie, też nie bardzo umiemy słuchać się nawzajem. Nasze przeżycia są moim zdaniem nie do opisania”.

 

Wejść w mgłę

Posmysz opisała Auschwitz m.in w Wakacjach nad Adriatykiem i Pasażerce. Ta ostatnia została pomyślana najpierw jako słuchowisko, później powstał z tego scenariusz, do niego film, aż wreszcie książka. Na jej kanwie napisano i wystawiono nawet operę. Mnogość prób ujęcia Auschwitz pokazuje, że za każdym razem jedynie zbliżamy się do prawdy. Przypomina to błądzenie we mgle. Nie bez powodu właśnie temat mgły co pewien czas pojawia się w wywiadzie przeprowadzonym przez Michała Wójcika. W Auschwitz mgła była dodatkowym strażnikiem – tak realnym, jak i baśniowym. Posmysz wspomina: „W Brzezince i w tych okolicach panował specyficzny klimat. Albo było gorąco, albo zimno. Ale było też niezwykle wilgotno. I ta wilgoć działała na dym z krematorium jak utrwalacz. Taki dodatek, który powodował, że dym w swojej postaci utrzymywał się dłużej. Wżerał się w tę wilgoć i wisiał. Zupełnie jak mgła. (…) To była ciężka zawiesina. O prawie stałej konsystencji”. W gęstej mgle, która dosłownie łączy śmierć i życie, każdy, kto w nią wejdzie, musi zostawić po sobie ślad. Ciężka kotara oparów rozrywa się, by przepuścić osobę, następnie bezszelestnie zasklepia się na nowo. Wdycha się śmierć, oddaje się życie. Posmysz weszła w te opary i odcisnęła na nich swój ślad życia. Jej liczne spotkania z młodzieżą, jej twórczość, wreszcie ten wywiad rzeka pokazują, że ostatnie słowo nie należy do Auschwitz.

_

Zofia Posmysz, Michał Wójcik

Królestwo za mgłą

Znak Literanova, Kraków 2017, s. 416

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata