70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Pragniemy stanąć po stronie słabych

Akt pokuty Kościoła w Polsce uważam za wydarzenie wielkiej wagi, choć zdaję sobie sprawę, iż niektórzy mają co do tego pewne wątpliwości. Wierzę – chcę wierzyć! – iż stanie się on dla ludzi tego Kościoła bodźcem do przejrzenia na oczy, zerwania z zakłamaniem, przerwania milczenia.

Poruszające są rozważania drogi krzyżowej, przygotowane przez ks. Józefa Augustyna na specjalny Dzień Modlitwy i Postu za grzechy wykorzystywania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne. Zorganizowano go w odpowiedzi na apel papieża Franciszka, a obchodzono – jak mniemam – we wszystkich polskich diecezjach w pierwszy piątek Wielkiego Postu (3 marca br.). W archidiecezji krakowskiej natomiast postanowiono połączyć ów Dzień z zapowiedzianą na 18 marca pielgrzymką pokutną duchowieństwa do Kalwarii Zebrzydowskiej; jednocześnie jednak, aby pozostać w łączności z całym Kościołem w Polsce, wszyscy księża z tej archidiecezji zostali zobowiązani do tego, by – właśnie w piątek, 3 marca – indywidualnie odprawić wspomnianą drogę krzyżową. Chodziło o to – wyjaśniał bp Grzegorz Ryś – „by każdy z nas znalazł moment na samotne spotkanie przed Panem, żeby się zderzyć z tym grzechem, wobec którego momentami jesteśmy bezradni”.

Tekst nabożeństwa uważam za poruszający, bo – w moim przekonaniu – dotyka on prawdy o Kościele instytucjonalnym, zwłaszcza o zadomowionej w nim hipokryzji. Autor mówi wprost o „faryzejskim zakłamaniu” sprawiającym, że – jako ludzie Kościoła właśnie – „chcemy służyć Bogu i mamonie; oddawać chwałę Panu i sobie; służyć bliźnim i wykorzystywać ich dla własnych celów; żyć w czystości i hołdować zmysłowości; żyć w ubóstwie i chciwie oglądać się za zyskiem. (…) Ono [to zakłamanie] jest źródłem zgorszenia. Ono niszczy Kościół”.

Pierwszopiątkowa droga krzyżowa miała być aktem ekspiacji za grzechy ludzi Kościoła, szczególnie za ten „najcięższy”: „wykorzystywanie seksualne dzieci przez niektórych z naszych współbraci i współsióstr”. Mowa jest zatem – wprost, „bez znieczulenia” – o „bezgranicznym cierpieniu, bólu i rozpaczy ofiar”, o „piętnie ich poniżenia” i o tym, że Kościół musi „przestać lekceważyć grzechy i banalizować cierpienie ofiar. (…) Nasze przewrotne tłumaczenie choćby jednego grzechu wykorzystania seksualnego dzieci przez ludzi Kościoła jest znakiem zepsucia (…). Zrzucanie odpowiedzialności na innych, a tym bardziej na same dzieci, to znak przewrotności i pychy, która czyni nas współwinnymi »czynów diabła«”, zaś „krycie i usprawiedliwianie nieprawości kapłanów przez ich przełożonych jest tak samo wielkim grzechem, jak ten, który usiłują ukryć”. I jeszcze: „To pycha każe nam bronić własnego grzechu i grzechów innych kapłanów”. I choć „jesteśmy świadomi, że nasze pokutne akty nie uczynią wyrządzonej krzywdy niebyłą ani nie uśmierzą bólu zranionych zgorszeniem sumień (…), pragniemy stanąć po stronie małych i słabych”.

Ich molestowanie – mówi dalej (za papieżem Franciszkiem) jezuita Józef Augustyn – „to coś więcej niż czyny niegodziwe. To świętokradczy kult, bo te dziewczynki i ci chłopcy zostali powierzeni charyzmatowi kapłańskiemu, aby byli prowadzeni do Boga, a oni [osoby duchowne] złożyli ich w ofierze bożkowi swojej żądzy”.

Akt pokuty Kościoła w Polsce – i to, że w ogóle do niego doszło – uważam za wydarzenie wielkiej wagi, choć zdaję sobie sprawę, iż niektórzy mają co do tego pewne wątpliwości. To nie przypadek, że na stronach internetowych kilku polskich diecezji próżno szukać informacji o tym Dniu; inne zdecydowały się nie nagłaśniać, iż chodzi tu o molestowanie nieletnich przez osoby duchowne. Cóż, przykład szedł z góry, bo nawet Katolicka Agencja Informacyjna – będąca przecież źródłem informacji dla katolickich portali i mediów – w tytułach swoich depesz pisała jedynie o „grzechu pedofilii”, nie precyzując, kto miałby być jego sprawcą.

Dobrze, że ideę Dnia swym autorytetem wsparło wielu polskich biskupów, na czele z abp. Stanisławem Gądeckim, przewodniczącym KEP, i abp. Wojciechem Polakiem, prymasem Polski (którzy wydali w tej sprawie specjalne komunikaty). Wierzę, chcę wierzyć, że ich zaangażowanie – i bezkompromisowość, cechująca rozważania ks. Augustyna – staną się dla Kościoła w Polsce bodźcem do przejrzenia na oczy, zerwania z zakłamaniem, przerwania milczenia. I do nawrócenia.

Tego domaga się Ewangelia. Tego domaga się nasza odpowiedzialność za Kościół, który nie jest przecież (nie powinien być) korporacją, ale Ciałem Chrystusa zranionym przez grzech jego członków.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter