70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. G. Ch. Beresford, Portret Virginii Woolf, CC BY

Pochwała swobody

Woolf rozumie, że nowi czytelnicy – ci zachłanni, podobno zwykli i nieuczeni – są dla niej i dla reszty świata piszących prawdziwym wyzwaniem. To oni stanowią czytającą poważnie, czyli bez ograniczeń i kompromisów, publiczność literacką.

Zbiór Eseje wybrane Virginii Woolf to starannie skomponowana książka do czytania, smakowania, myślenia z nią, nad nią i o niej. Eseje wybrane nie są wcale kolejnym zestawem osobliwości dla badaczy i badaczek twórczości Woolf, książką dla specjalistów i specjalistek. Z tej opasłej książki (a jednak części zaledwie wielotomowego spadku po autorce Do latarni morskiej) wyłania się bardzo żywa i żywo zainteresowana życiem czytelniczka, pisarka, obserwatorka, krytyczka, myślicielka, emancypantka, kobieta, człowiek. Trudno zachować wobec niej obojętność w trakcie lektury tego miejscami wyzywającego, nawołującego do twórczego nieposłuszeństwa wobec literackich ojców założycieli zboru. Owo twórcze nieposłuszeństwo polegać ma nie tyle na burzeniu biblioteki (Woolf jest pełna szacunku dla domu zbudowanego przez Edwardian, ale i pewna, że trzeba go zaludnić po swojemu), ile na poruszaniu się po niej na własnych zasadach, mocowaniu się z zawartością półek oraz z tym, co poza nimi. Woolf zachęca do tego, by robić to, na co ma się ochotę. By stało się to możliwe, trzeba najpierw odzyskać umiejętność podejmowania decyzji intuicyjnie, nie bać się zmieniać zdania, odważnie żyć „po prawdzie” i swobodnie, czyli w nieustającej podróży służącej poszerzaniu pola percepcji, czyli wiedzy.

Otworzyć okno

Autorki wyboru Esejów, Magda Heydel i Roma Sendyka, ułożyły składające się na książkę teksty nie (jak to zwykle bywa) chronologicznie, ale tematycznie. Można dzięki temu podróżować po nieznanej do tej pory twórczości eseistycznej Woolf z poczuciem bezpieczeństwa. Na tę podróż-awanturę składają się następujące przystanki: Czytanie, Pisanie, Recenzowanie, Patrzenie, Podróżowanie, Londyn, Kobiety, Życiopisanie, Nieludzkie, Życie i śmierć oraz znakomite posłowie Romy Sendyki Wolność warta tysiąca papierosów (swoista instrukcja obsługi Esejów). Decyzje Sendyki i Heydel – chcemy tego czy nie – porządkują nasz tryb lektury, podpowiadają kierunki interpretacyjne, stanowią o tym, jak te znakomite eseje brzmią, smakują i znaczą. To ciekawe i jakby trochę wbrew samej Woolf, dla której swoboda, zaglądanie właśnie tam, gdzie obowiązuje zaglądania zakaz, wykraczanie poza ramę obrazu były najważniejsze. Ale i trochę zgodne z jej wyznaniem wiary w literackie dzieło sztuki, na które składać mają się uporządkowane żywioły.

Porządek zaprowadzony przez autorki wyboru (które w związku z tym stają się po trosze współautorkami książki) jest znaczący. Eseje otwiera Czytanie, od którego to czytania zaczyna się krytyczne, czyli samodzielne, życie. Czytanie zdaje się ważniejsze i trudniejsze od pisania, jak wyznaje Woolf w eseju O chorowaniu. Lektura (jako działanie) nie oznacza wcale ucieczki od świata. Czytanie wymaga pełni sił, bo jest świata obejmowaniem wszystkimi zmysłami. Eseje świadczą o zwrocie ku światu, nie przeciw niemu. Sporo miejsca poświęca Woolf bibliotekom – zarówno tym pokojom do czytania, na które składa się dziedzictwo poprzednich pokoleń („Przeszłość naprawdę jest głębokim morzem, falą, która nas przykrywa i zagarnia”), jak i tym publicznym, niezbędnym w procesie emancypacji tych, którym udział i dostęp w bibliotekach prywatnych nie został dany. W otwierającym zbiór eseju pojawia się scena czytania przy otwartym oknie. Na czytaną książkę w związku z tym składa się również i to, co się dzieje za oknem: cienie pracujących człowieka i zwierzęcia, zapachy, temperatura, dźwięki. Woolf nie zamyka okna, by odgrodzić się od świata zewnętrznego szklaną ścianą, przeciwnie – zdaje się łaknąć poszerzenia możliwości percepcyjnych. To ciało w fotelu czyta, nie tylko odcieleśniony intelekt. Tłumaczenie i porządkowanie tego, co „przeczytały” wszystkie zmysły, na język literatury jest następnym zadaniem pisarki. „Jeśli więc zamykam książkę, to dlatego, że nasyciłam już umysł, nie dlatego, że wyczerpałam skarbnicę”, pisze Woolf. Nienasycenie jest głównym motorem działania czytających. Nienasycenie oraz świadomość, że nie da się posiąść całego świata, dlatego trzeba wciąż podejmować działanie. Czytanie we wnętrzu biblioteki, w której znajdują się szafa rzeźbiona w papugi i owoce, to jedna tradycja literacka. Woolf rozumie, że nowi czytelnicy – ci zachłanni, podobno zwykli i nieuczeni – są dla niej i dla reszty świata piszących prawdziwym wyzwaniem. To oni stanowią czytającą poważnie, czyli bez ograniczeń i kompromisów, publiczność literacką. Autorka obnaża słabość wiary w owego zwykłego, czyli niepoważnego, czytelnika, słabszego i mniej ważnego. Dla Woolf czytający zdolni do przekraczania ograniczeń ustalonych przez uznanych krytyków (rodzaj ma znaczenie) są najcenniejszymi rozmówcami. Można z Esejów wyciągać dalej idący wniosek: ten, kto zwykłym, czyli zapalonym, czytelnikiem być przestanie, przestanie czytać w ogóle. Przejście na pozycję zawodowca naukowca oznacza koniec przygody poznania. Mimo podziału (ekonomicznego, klasowego) na biblioteki prywatne i publiczne ostatecznie – podkreśla Woolf – czytamy zawsze oddzielnie, ale rezultaty lektury mają wpływ na całe grupy społeczne. Prywatny wymiar lektury zdaje się tym najbardziej wywrotowym, czytanie bowiem pozwala rozciągać granice wolności osobistej i umacniać się w świecie. Przez system bibliotek publicznych, zdaniem eseistki, Anglia oczekuje od czytelników i czytelniczek, że wypowiedzą się na ich temat. Wypracowywanie umiejętności (oraz odwagi!) samodzielnego, czyli krytycznego, czytania może wpłynąć na pokonywanie przepaści między światami – taką Woolf wyraża nadzieję w Krzywej wieży.

Zamach na oczywistości

„Zatrzymać na moment płynność życia” – to pragnienie wykracza daleko poza ścisłe rozumienie procesu lektury. Jak czytać książki? (Woolf zachowuje znak zapytania, nie przepisuje recept, nie udziela nienaruszalnych porad). Otwierać umysł jak najszerzej, by przyjąć to, co daje autor / autorka, tylko w ten sposób podjąć można pracę rozumienia.

Namysł nad strukturą, namysł teoretyczny to zadania drugiego szeregu. To, co najważniejsze i najtrudniejsze, najodważniejsze, to zamach na oczywistości.

Tylko przekroczenie ramy lektury, stawienie czoła nieznanemu jest po coś. Myśl ta zdaje się przyświecać również pisaniu Woolf. „Życie jest zawsze i nieodwołalnie bogatsze niż my, którzy staramy się je wyrazić”, pisze w Poezji, powieści i przyszłości.

Ale wcale nie jest tak, że Woolf gloryfikuje nieuczonego, niewykształconego czytelnika, który posługuje się wyłącznie uczuciami. Pragnie raczej złożyć obie te sprawy w jedną – czytanie jest awanturniczą, wymagającą szczególnego stanu skupienia czynnością, pochłaniającą jeszcze bardziej niż pisanie. Nie polega na wycofywaniu się ze świata, ale na obejmowaniu go w możliwie najszerszym i nieulegającym dyktaturze ustalonego centrum wpływom. „Literatura nie jest niczyim prywatnym terytorium, literatura jest terytorium wspólnym. Nie jest podzielona na narody, nie ma w niej wojen. Wchodźmy śmiało, gdzie tylko chcemy, i bez strachu wytyczajmy sobie ścieżki. Literatura angielska przetrwa tę wojnę i pokona przepaść tylko pod warunkiem, że zwykli ludzie, przybysze tacy jak my, uznają tę krainę za własną, jeśli nauczymy się, jak czytać i pisać, jak utrwalać i tworzyć”, pisze w Krzywej wieży.

Trudno uznać którykolwiek ze zgromadzonych w Esejach tekstów za mniej istotny, choć wiele je różni: choćby czas powstania czy objętość. Na pewno jednak spaja je motyw poszukiwań sposobów życia na swobodzie. Dział zatytułowany Kobiety należy traktować jak szczególną część większej całości; część, w której znalazły się emancypacja w kulturze i literaturze (tu wymienić trzeba tytuł klasycznego już tekstu Kobiety i proza literacka) jako wypowiedziany wprost temat. Woolf przygląda się historii literatury i zadaje jej pytania, przede wszystkim o to, dlaczego pisarki pojawiły się tak późno oraz dlaczego (gdy już się pojawiły) zabrały się za pisanie prozy, nie poezji. Woolf szuka przyczyn w warunkach ekonomicznych i społecznych (papier stał się wystarczająco tani, kobiety ćwiczyły czytanie i pisanie). Jeśli stawką jest skupienie, jeśli stawką ma być zdolność skupienia uwagi, poezja dla kobiet zaczynających dopiero przygody w nieznanym dotąd kraju literatury okazuje się zwyczajnie nieosiągalna. Prozę, czyli powieści, można pisać w odcinkach, można stopniować pracę. Rozproszona na wiele czynności codziennych, domowych uwaga sprzyja prozie, a wyjątkowo mało przyjazna zostaje w relacji z poezją. Narzędziem, a nawet orężem (poza edukacją, samodoskonaleniem, wychodzeniem poza granice ról społecznych, przede wszystkim opiekunki domowego ogniska) emancypacji jest zdaniem Woolf śmiech. Zarówno zdolność do dostrzegania śmieszności, zdolność do śmiania się, jak i podejmowanie ryzyka ośmieszenia się to jedne z najbardziej wywrotowych strategii życiowych. Kto nabierze odwagi, by śmiać się i ryzykować ośmieszenie, ten wygra pełne życie – co zrobić, że takie kosztowne.

Walka o własny pokój

Eseje zostały napisane „nie po męsku”, zwłaszcza światopoglądowo. Najdobitniejszym przykładem są Rozmyślania o pokoju podczas nalotu bombowego. Woolf, przywołując artykuł lady Astor opublikowany na łamach „Timesa”, rozumie, że wszyscy jesteśmy niewolnikami nieświadomego „hitleryzmu”, który oznacza „pragnienie dominacji i niewolenia”. Kobiety są zniewolone przez ten system (dzisiaj można by powiedzieć: patriarchalny) na równi z mężczyznami. Woolf jest przekonana, że tylko wyzwolone kobiety dają szanse na wyzwolenie mężczyznom. Dopóki za wartość będzie uznawane odbieranie życia, a nie pielęgnowanie go, dopóty nie ma szans na zmianę w świecie. Odpowiedzialne za tę zmianę mają stać się kobiety. Jak mówić prawdę – jak nie owijać w bawełnę, jak nie być zbyt miłą, jak nie wykładać się na cudzych oczekiwaniach, ale odwinąć się z uprzedzeń i uprzejmości.

Tylko przekroczenie kulturowo silnej roli „anioła” (pisze Woolf w Pracy zawodowej kobiet o konieczności zabicia Anioła Domowego Ogniska) da kobietom szansę na podjęcie wysiłku twórczego. Dla urodzonej w 1882 r. autorki to nie teoretyczne rozważania, ale wyraz prywatnego doświadczenia. Procesowi emancypacji Woolf, można podejrzewać, sprzyjało nie tylko posiadanie własnego pokoju i stabilnych dochodów, ale i osierocenie przez oboje rodziców: ojca, który za życia był już legendą humanistyki, i matkę podziwianą za urodę i zdolność do poświęcania się na rzecz innych. W 1931 r. tak zwracała się do sporo młodszych od siebie kobiet: „Zdobyłyście sobie własne pokoje w domu zajętym wyłącznie przez mężczyzn. Możecie, choć nie bez wielkiego trudu i wysiłku, zapłacić czynsz. Zarabiacie swoje pięćset funtów rocznie. Ale ta wolność to dopiero początek: pokój wprawdzie macie własny, ale pusty. Trzeba go umeblować, trzeba go udekorować; trzeba go z kimś dzielić. Jak macie zamiar go umeblować i udekorować? Z kim chcecie go dzielić i na jakich warunkach? Oto, jak sądzę, pytania najwyższej wagi i znaczenia. Po raz pierwszy w historii możecie je zadać; po raz pierwszy w historii możecie same zdecydować, jaka będzie na nie odpowiedź”. Ponad 80 lat później pytania o możliwość zagospodarowania tej wypracowanej wolności ani trochę nie zblakły i nie zanosi się, niestety, na to, by miało tak się stać.

_

Virginia Woolf

Eseje wybrane

przekład: Magda Heydel, wybór i oprac.: Magda Heydel, Roma Sendyka, posłowie: Roma Sendyka Wydawnictwo Karakter, Kraków 2015, s.492

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata