70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Jacob Maris, Obcięty wiatrak, 1872 r., Rijksmuseum, Amsterdam

Pod skrzydłami wiatraków

Wietrzny młyn ma status nieomal metafizyczny, łączy ziemię i zaświaty, dlatego interpretowany jest jako znak boskiego ładu, przymierza pomiędzy Bogiem i człowiekiem. Ale jest również symbolem świeckiego porządku świata, sprawnie działającego państwa, dobrobytu, wreszcie potęgi ludzkiego rozumu, który zaprzęga do pracy żywioły.

Moja licealna polonistka miała pewną teorię: większość ludzi rozpoczyna swoje fascynacje sztuką od impresjonistów (i zatrzymuje się na tym etapie), część z nich dochodzi potem do secesji, a prawdziwi koneserzy kończą na rokoku. Miała chyba rację, choć dodałbym, że jest jeszcze kolejny stopień estetycznego wtajemniczenia: pozornie nudny klasycyzm. Ja sam od początku utknąłem w baroku i nigdy impresjonistów nie zaliczyłem; bynajmniej nie za sprawą jakiegoś szczególnego wyrafinowania, tylko z wrodzonej zachowawczości i miłości do mimesis. Kiedy na szkolnej wycieczce koleżanki i koledzy w zachwycie rozbiegli się po paryskim Musée d’Orsay, usiadłem na sofie i wyciągnąłem książkę z plecaka. Nie miałem ochoty na oglądanie tego krzykliwego paskudztwa. Dopiero po wielu latach pojawił się w moim życiu szary duński odmieniec, Vilhelm Hammershøi – zapatrzony zresztą w XVII-wiecznych Holendrów. Znacznie więcej czasu zajęło mi polubienie szkoły haskiej.

To nazwa grupy kilkudziesięciu malarzy tworzących w Hadze w II poł. XIX w. Inspirowali się oni francuskimi pejzażystami z Barbizon, od których wzięli zwyczaj malowania w plenerze oraz zamiłowanie do rodzimych, intymnych krajobrazów wiejskich. Tak samo jak barbizończycy, zerwali też z tradycją romantycznych, wyidealizowanych landszaftów. Naśladowali za to warsztat holenderskich wielkich mistrzów z XVII stulecia, w podobny sposób wykorzystując światło i spiętrzając chmury nad horyzontem. Artyści z Hagi (przynajmniej w pierwszym okresie) stosowali kolory niemal wyłącznie ciemne i zgaszone, przez co szybko zaczęto mówić o szkole szarej, grijze school, lub wręcz o „malarstwie złej pogody”. Tak lubiane przez nich mżawka, szarówka i mgła oraz stalowe niebo potęgowały nostalgiczny północny ton pejzaży.

W amsterdamskim Rijksmuseum wisi Obcięty wiatrak Jacoba Marisa, twórcy należącego do najważniejszych przedstawicieli haskiej grupy. Obraz jest całkiem spory (45 × 112,5 cm), datowany na 1872 r. Widzimy na nim kanał, kobiecą postać zmierzającą błotnistą drogą w stronę mostu, kilka ceglanych domków i wiatrak stojący niegdyś przy haskim Noord-West-Buitensingel, który Maris przedstawiał zresztą wielokrotnie. Tu jednak młyn został dramatycznie wykadrowany i okaleczony – pozbawiony skrzydeł. Od razu przyszły mi do głowy dziesiątki symbolicznych kulturowych interpretacji (cóż, takie skrzywienie zawodowe), ale wyjaśnienie okazało się, jak zwykle w takich przypadkach, banalne. Artysta namalował to, co akurat widział z okna; mieszkał przecież nieopodal.

Wypada mi uczynić tutaj pewne wyznanie: na punkcie wiatraków mam poważną obsesję. Wspinam się na nie, fotografuję, gromadzę o nich książki. Kiedy dowiedziałem się, że pewna pani profesor z Lublina w wiatraku urządziła sobie letnią siedzibę, raz po raz (zresztą bez większych nadziei na zakup) przeglądam internetowe oferty zabytkowych nieruchomości.

Ściany mojej kuchni od podłogi po sufit pokrywają półki, na których rzędami stoją dawne fajansowe pojemniki na produkty i przyprawy – na każdym z nich widnieje błękitny wietrzny młyn. Nie bez powodu: kiedy w XIX w. Holandia zaczęła się kojarzyć z iście mieszczańskimi cnotami, gospodarnością i czystością, motyw ten stał się w Europie szczególnie popularny. Niewykluczone, że zdeprawowała mnie tak jedna z ukochanych książek z dzieciństwa, Marcin spod Dzikiej Jabłoni Eleanor Farjeon, w której znalazła się senna wizja wiatraka obmywanego słonymi morskimi falami i marzenie o miłości, na jaką córka młynarza czekała całe życie. A może był to evergreen The Windmills of Your Mind w wykonaniu Petuli Clark?— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter