70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. domena publiczna

Mapa ma moc

Mapy oferują nie tylko informacje, ale także sugestie, jak powinno być. To dlatego klasyczne wersje prezentowały Europę jako środek świata. Parę lat temu pojawiła się jednak mapa, określana przez wielu jako wzorcowa, na której centralnym punktem jest basen Pacyfiku – środek ciężkości ekonomicznej współczesnego świata.

Mapa to jest…

Narracja interpretacyjna otaczającego nas świata. Z taką definicją zetknąłem się kiedyś w opracowaniu naukowym.

Henryk Waniek w eseju Mappa mundi z książki Opis podróży mistycznej z Oświęcimia do Zgorzelca: 1257–1957 pisze coś przeciwnego: „Mapa to ostatni z istniejących gatunków obrazu – także artystycznego – który bez fałszywego wstydu chce opisać świat. Jest to obraz, który (uwzględniając jego proporcjonalność, czyli skalę) przedstawia ziemską rzeczywistość w formie obiektywnej, w minimalnym stopniu zniekształconą przez interpretację”.

Nie użyłbym słowa „obiektywny”. Jeżeli tak myślimy o mapach, jest to prawdopodobnie efekt złudzenia, które każe nam wierzyć, że wiedza pozyskiwana za pomocą metod nauk ścisłych czy przyrodniczych bardziej zasługuje na zaufanie niż wiedza humanistyczna.

Na czymś jednak musimy się oprzeć, jeśli mapa, przynajmniej z grubsza, ma nam pomagać poruszać się po świecie. Skąd wiedzę o nim czerpali twórcy najstarszych zachowanych map?

W Austriackiej Bibliotece Narodowej w Wiedniu jest przechowywana Tabula Peutingeriana – średniowieczna kopia antycznej mapy, prezentująca połączenia drogowe z czasów Imperium Rzymskiego. Obejmuje basen Morza Śródziemnego i część Bliskiego Wschodu. Mapa Europy jest tak przekształcona, że z punktu widzenia dzisiejszej wiedzy zgadza się niewiele, ale co innego wciąż w niej intryguje. Otóż Tabula… jest graficznym komentarzem do itinerarium – opisu przebiegu podróży, z szeregiem praktycznych wskazówek: miejsca zmiany koni, bezpiecznego noclegu czy zaopatrzenia się w żywność oraz z uwzględnieniem charakterystycznych cech mijanych miejscowości. Funkcjonalnie była zbliżona do dzisiejszej nawigacji samochodowej.

„Za pięć minut będzie przeprawa przez rzekę”.

Nieomal. Nazywam ją analogową wersją nawigacji satelitarnej,  bo nie odbija świata jak mapa, a jedynie pokazuje to, co jest istotne w podróży. Ale w starożytności sporządzano też mapy naukowe. Jedna z pierwszych znajduje się w syntezie Geografia autorstwa Ptolemeusza z Aleksandrii, powstałej ok. 160–180 r. n.e. Przedstawia cały znany ówcześnie świat: basen Morza Śródziemnego, wyspę Cejlon, Ocean Indyjski ze wszystkich stron otoczony lądem i duży półwysep, położony w miejscu Półwyspu Malajskiego oraz wysp Borneo i Sumatra.

Ważną dla swojego czasu mapą naukową była Tabula Rogeriana, powstała w 1154 r. na zlecenie króla Sycylii Rogera II. Jej twórca Muhammad al-Idrisi, arabski kartograf i podróżnik, pracował 15 lat nad stworzeniem opisu świata, który zawierałby dostępną wówczas wiedzę o położeniu krajów, miast i dróg, ale też rzek, gór i innych przeszkód naturalnych. Na mapie znalazły się również informacje o Bulunii (z łac. Polonii) i jej ważniejszych miastach: Krakowie, Gnieźnie, Wrocławiu, Sieradzu, Łęczycy.

Al-Idrisi nie poznał zapewne Sieradza czy Wrocławia osobiście. Jakie znaczenie miały cudze opisy albo nawet własne wyobrażenia?

Spore, dlatego dawne mapy pełne są nieścisłości, a nawet wymysłów. Można powiedzieć, że były nie tyle narzędziem ułatwiającym poruszanie się po świecie, ile odbiciem stanu ówczesnej wiedzy. W jej zdobyciu na pewno pomagały podróże. Bez nich trudno sobie wyobrazić powstanie np. morskiego atlasu nawigacyjnego – nieodzownej pomocy dla sternika czy kapitana. Na oko, przynajmniej szczura lądowego, mapa morska wygląda jak mapa niczego – pustka, z liniami zbiegającymi się w przypadkowy sposób… Ale tak właśnie oznaczano drogi morskie. Atlas zawierał  mapy z zarysem linii brzegowej i opisami jej profilu, by patrząc z morza na brzeg, łatwiej było sprawdzić, czy nawigacja jest prawidłowa i jest się we właściwym miejscu.

Twórcy map polegali na opinii tych, którzy widzieli, jak jest: podróżników, żeglarzy, kupców czy wojskowych. Jeżeli więc dwie, a może nawet trzy, osoby utrzymywały, że istnieje dogodne połączenie morskie między Europą a Indiami, trzeba jedynie płynąć na zachód, dlaczego kartografowie nie mieli oddać tego na mapie? Popatrzmy na najstarszy globus – sporządził go Martin Behaim, norymberczyk, mieszkający w Lizbonie, w 1492 r.

12 października Krzysztof Kolumb zobaczył ląd przekonany, że dopłynął do Indii Wschodnich. Na globusie Behaima Europa jest trochę koślawa, ale zbliżona kształtem do tego, co znamy. Za niezbyt odległym Atlantykiem jest… Azja. Jako tako znana dzięki XIII-wiecznym wyprawom Marco Polo. Na wysokości Afryki znajduje się Cipangu (ówczesna nazwa Japonii). Dziwne wrażenie nieobecności Ameryk na globie. Jakby ktoś je połknął…

Jest Hispaniola, czyli dzisiejsza Kuba. Kolumb prawdopodobnie nigdy się nie dowiedział, że przetarł szlak na nowy kontynent, a nie do wschodnich rubieży Azji. Zwracam też uwagę na informacje etnograficzne, np. o ubiorach mieszkańców poszczególnych krajów albo sceny z życia fauny syberyjskiej.

Nie wierzę, że Behaim mógł cokolwiek pewnego o tym wiedzieć.

Może i nie wiedział.

Na mapach rysowano też statki, które spadały z krawędzi świata – w otchłań. Albo potwory morskie, które porywały nieostrożnych żeglarzy. Wszystko dlatego że „białe plamy” na mapie traktowano przez wieki jako porażkę autora – pokazywały, że nie zdołał dotrzeć do jakichkolwiek informacji na temat danego miejsca na Ziemi.

Naturalnie, doskonali kartografowie swoich epok zawsze byli uczciwi i zaznaczali obszary niewiedzy. Mamy więc mapy XVI- i XVII-wieczne, na których tylko część lądu Ameryki jest zaznaczona, mniej więcej do Kalifornii. Potem pojawiają się niepokojące nieciągłości, np. urywa się linia brzegowa.

Podejście do mapy zmieniło się w Oświeceniu, kiedy rozwój nauki, w tym matematyki, zapewnił jej autorom nowe narzędzia pomocne przy tworzeniu map. Pojawiła się np. triangulacja – metoda określania kształtu i obliczania wymiarów Ziemi. I wtedy dopiero mapy zaczęły stawać się miarodajnym źródłem wiedzy geograficznej.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter