fbpx
fot. The Yomiuri Simbun / AFP / East News
Patrycja Pendrakowska luty 2020

Podróż tysiąca mil zaczyna się od pierwszego kroku

Od pamiętnych wydarzeń na pl. Niebiańskiego Spokoju minęło już ponad 30 lat. Rocznica jest niewątpliwie okazją do podsumowań i refleksji nad stanem obecnych Chin zarządzanych przez Komunistyczną Partię Chin, a także nad alternatywnymi scenariuszami rozwoju Państwa Środka.

Artykuł z numeru

My, rodzice osób LGBT+

My, rodzice osób LGBT+

Na obraz dzisiejszych Chin składa się szereg czynników politycznych, gospodarczych, społecznych i kulturowych, a także różnorodne możliwości prowadzenia narracji na ich temat w zależności od reprezentowanych interesów i przyświecających nam wartości czy celów. Jedno jest pewne: o Chinach trudno jest pisać obiektywnie, bo jednych Chin po prostu nie ma. Można snuć opowieść o fantastycznym rozwoju gospodarczym przypieczętowanym nowoczesnymi metropoliami i rozbudowaną infrastrukturą czy analizować zastosowanie nowych technologii do kontroli społecznej. Można również skoncentrować się na pluralistycznej polityce prowadzonej wobec różnych mniejszości etnicznych (w Chinach jest ich ponad 50), z których najbardziej kontrowersyjna dotyczy Ujgurów w prowincji Xinjiang, czy na różnicach w rozumieniu praw człowieka i partycypacji politycznej.

Warto zwrócić uwagę, że od 2013 r. eksponowanym elementem polityki zagranicznej i wewnętrznej Pekinu jest opowieść o przywróceniu do życia Jedwabnego Szlaku, czyli tzw. Inicjatywy Pasa i Szlaku. Ta romantyczna wizja wskrzeszenia Azji Centralnej, ożywienia zachodnich rubieży Chin, a także rozbudowy szlaków komunikacyjnych na całym świecie (włączone w obręb inicjatywy są również Ameryka Południowa i Afryka) spotyka się z szeroką krytyką ze względu na połączenie wpływów gospodarczych, w tym udzielanie wysokich kredytów państwom trzecim, z interesami politycznymi Państwa Środka. Pisanie o Chinach przypomina dzisiaj bardziej spacer po polu minowym niż pole do refleksji. Cenzura i ograniczona możliwość prowadzenia badań społecznych w samych Chinach sprawiają, że sinolodzy pozostają z szeregiem domysłów i niedopowiedzeń. Stałym elementem jest również obawa, że ich opowieść o Chinach spotka się z silną dezaprobatą, cenzurą lub sprzeciwem partii od 70 lat rządzącej Państwem Środka lub deprymującą krytyką Zachodu ze względu na za mało konfrontacyjny stosunek do polityki prowadzonej przez Pekin. W realiach polskiej polityki zagranicznej państwem zza Wielkiego Muru trzeba się jednak zajmować, diagnozować wyzwania i współtworzyć strategie z innymi europejskimi państwami. W końcu jesteśmy jednym z krajów partycypujących w powołanej przez Pekin inicjatywie 16+1 zrzeszającej kraje Europy Środkowo-Wschodniej, Bałkany i Grecję, a polskie władze co roku podpisują porozumienia mające na celu pogłębienie współpracy. Przyjrzyjmy się więc chińskiej problematyce, rozpoczynając od powstania Chińskiej Republiki Ludowej, biorąc pod uwagę szczególnie te aspekty, które wciąż są obecne w chińskim dyskursie politycznym.

 

Wschód jest czerwony

Nowe Chiny powstały w 1949 r. po okresie długoletnich i wyniszczających wojen, przynosząc ze sobą zakrojoną na szeroką skalę reformę rolną, a także nacjonalizację poszczególnych sektorów gospodarczych, wywłaszczając własności niemieckie, japońskie i koreańskie. Nie był to jednak koniec dominacji logiki wojennej i koszarowego komunizmu Mao Zedonga. Na początku lat 50. Chiny zawarły długoletni układ o przyjaźni z ZSRR, włączyły się do wojny koreańskiej, wkroczyły do Tybetu i odseparowały od Zachodu. Nadrzędnym celem Mao było przeprowadzenie rewolucji na kilku poziomach. Po pierwsze, w obrębie systemu zarządzania państwem, po drugie, w zmianie modelu produkcji i promocji myśli społecznej wywodzącej się z doktryny marksistowskiej i leninizmu, a także w zbudowaniu nowego porządku społecznego opartego na gospodarce centralnie sterowanej. Wypracowana przez niego szczególna forma komunizmu miała nie tylko współgrać z chińskimi uwarunkowaniami, ale również być atrakcyjna dla innych systemów państw rozwijających się w Azji, Afryce i Ameryce Południowej. Nie należy jednak zapominać, że maoizm to nie monolit, ale ewoluująca w czasie koncepcja. Do jednej z jej faz można zaliczyć choćby odejście od modelu sowieckiej industrializacji w 1957 r. i przejście do polityki „chodzenia na dwóch nogach” (symultaniczny rozwój rolnictwa i przemysłu) czy stworzenie koncepcji kontynuowania rewolucji aż do powstania idealnego społeczeństwa (postulat ten został zaprezentowany w przemowie Mao z 1958 r. zapowiadającej wielki skok naprzód). Wcześniejszą ważną publikacją był tekst z 1941 r. Zreformujmy nasze studia, w którym Mao podkreślił, że marksizm-leninizm powinien zostać wzbogacony o praktyczne wnioski z chińskiej rewolucji. Jedną z podstawowych różnic charakteryzujących sinizację marksizmu jest zwrócenie szczególnej uwagi na chłopstwo jako grupę posiadającą potencjał do wywołania rewolucji. Jeszcze w latach 20. XX w. doszło do polemiki z Li Li-sanem, podczas której Mao podkreślił istotność wsi i chłopstwa dla tego procesu. Li Li-san był zwolennikiem dogmatycznego marksizmu i zwracał uwagę na to, że rewolucja powinna zostać przeprowadzona przez miejską klasę robotniczą, co stanowiło trzon myśli Marksa i Engelsa. Mao uważał zaś, że Chiny nie powinny naśladować i bezkrytycznie wprowadzać marksizmu, ponieważ jest to idea powstała w kulturze zachodniej i należy do zewnętrznego wobec ChRL kręgu kulturowego. Marksizm miał zostać dostosowany do kultury i społeczeństwa chińskiego oraz do lokalnych uwarunkowań politycznych i gospodarczych.

Chcesz przeczytać artykuł do końca?

Zaloguj się, jeden tekst w miesiącu dostępny bezpłatnie.

Zaloguj się