70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

il. Joanna Wiszniewska-Domanska

Otworzyć walizkę

Przychodzi taki moment, że pragnie się odejść z dotychczasowego świata, wziąć do ręki małą walizkę i, nie odwracając się za siebie, ruszyć ku temu, co nieznane. Taka zmiana, o czym przekonuje się bohater Papierowych miast, nie zawsze staje się spełnieniem marzeń.

Najpierw były wystawy prac oraz krótkometrażowy film Dobro, piękno i prawda (2011) wyprodukowany przez wytwórnię Se-ma-for. Teraz historia stworzona przez Joannę Wiszniewską-Domańską trafia także do rąk czytelników w postaci niewielkiej książeczki. Papierowe miasta to drugi (po Podróżnym z Łodzi) samodzielny książkowy projekt łódzkiej artystki, która odpowiada nie tylko za ilustracje, ale również za tekst. Wcześniej Wiszniewska-Domańska wzbogaciła swoimi pracami także tomy poetyckie: Słownik łódzki Tiny Stroheker oraz Spamy miłosne Agnieszki Wolny-Hamkało.

 

Dziecięce zdziwienie

Bohaterem Papierowych miast jest charakterystyczna dla twórczości graficzki postać ubranego w czarny garnitur, odwróconego mężczyzny, który trzyma ręce wzdłuż tułowia i spokojnie spogląda przed siebie. Po zobaczeniu spektaklu teatralnego postanawia on wyruszyć w świat, by bronić dobra, piękna i prawdy. Trafia do miasta rządzącego się zupełnie innymi prawami niż to, z którego przybył: odnosi wrażenie, że w nowym miejscu ludzie nie szanują innych. Rozczarowany, postanawia stworzyć sobie zgodne z jego własnymi wartościami papierowe miasto, które zamyka w czarnej walizce, by „mógł z nim podróżować i mieć zawsze przy sobie”. To punkt oparcia pozwalający mu przetrwać, zachować w nowym i obcym miejscu cząstkę dotychczasowego świata. Papierowe miasto zaczyna stopniowo ożywać i otwierać przed mężczyzną nieznane perspektywy: zobaczenie teatru, który niegdyś obudził w nim chęć podróży, podsuwa pomysł, by zaproponować wystawienie tutejszym instytucjom podobnej sztuki. Jednak dyrektorzy lokalnych teatrów zgodnie odmawiają, twierdząc, że dzisiaj ludzi interesuje jedynie zło. Gdy zrozpaczony mężczyzna rezygnuje z dalszych poszukiwań, właśnie w tym najbardziej krytycznym momencie pojawia się nadzieja, jaką dają przyglądające się jego walizkowemu spektaklowi dzieci. Dzieci, które „nigdy nie słyszały o tym, że można bronić dobra, piękna i prawdy”.

Wiszniewska-Domańska projektuje książkę w taki sposób, że wchodzeniu w nową przestrzeń, a także dojrzewaniu myśli o wykreowaniu własnego świata towarzyszy przewracanie innych niż pozostałe, pergaminowych kartek, stanowiących pewien rodzaj przesłony. Za pierwszą warstwą kryją się początkowe rozczarowania: poczucie samotności i obcości ukazane za pomocą kolażowej, zniekształconej wizji miasta. Druga natomiast pozwala odsłonić nadzieję związaną z wykreowaniem walizkowej przestrzeni. Znamienne jest to, że stworzony przez bohatera świat przypomina miejsce, w którym się znalazł: spokojne, wykonane w kolorach szarości grafiki wzbogacają fragmentaryczne kolorowe elementy, mające wskazywać na to, co obce, burzące utrwalony porządek. Uwagę przyciągają szczególnie pełne emocji twarze: zamyślone, zasmucone lub rozgniewane, zawsze sprawiające wrażenie nieobecnych.

 

Moc słowa

Ruch, który zdecydował się wykonać bohater, opuszczając rodzinne strony, miał doprowadzić go do spełnienia marzeń, lecz okazał się ryzykowny: wrzucił go w obcą, rozczarowującą przestrzeń. To z kolei spowodowało powrót do świata wyobrażeń. Sposób kreowania przez artystkę przestrzeni sugeruje, że tak naprawdę mamy do czynienia z dwoma papierowymi miastami: tym, do którego przybył mężczyzna, i tym stworzonym w jego myślach. Te obrazy nakładają się na siebie, gdyż bohater w tym, co nieznane, próbuje doszukiwać się tego, co swojskie, co ostatecznie prowadzi do spotęgowania odczucia obcości.

Tymczasem okazuje się, że kluczem do rozumienia jest mała czarna walizka. Nie chodzi bowiem o to, by za jej pomocą próbować patrzeć na nowe otoczenie, lecz by pozwolić jej przemówić w tych najprostszych sytuacjach, takich jak spotkanie z dziećmi. W tej ostatniej scenie zostaje odsłonięta moc literatury, czy szerzej: opowieści, która pozwala oderwać nas od dotychczasowego punktu widzenia, skierować myślenie na inne tory. Mężczyzna przestaje z nostalgią powracać w rodzinne strony, a także nie usiłuje prosić innych, by opowiedzieli o tym, co jest dla niego najważniejsze. Po prostu otwiera walizkę i sam rozpoczyna opowieść o istotnych dla niego sprawach. I przekonuje się, że jego punkt widzenia też może być dla kogoś ważny, odsłaniający coś istotnego.

Nie chodzi jednak o to, że dobro, piękno i prawda są tutaj pisanymi wielką literą, jednoznacznie rozumianymi wartościami. Mają one raczej symbolizować otwarcie i ludzką życzliwość, których opowiadający mężczyzna nauczył się niegdyś od bliskich, a teraz pragnie podzielić się tym z innymi. Tak rozszczelnione zostają granice: bohater otwiera się na czyjąś inność, ale nie obawia się opowiadać również o swojej. Daje tym samym życie obydwu papierowym miastom: temu rzeczywistemu oraz zbudowanemu w wyobraźni, i przekonuje, że przetrwa nie tyle ten, kto stworzył swój świat, ile ten, kto potrafi go ofiarować innym.

_

Joanna Wiszniewska-Domańska

Papierowe miasto

Łódź 2015, s. 40

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata