70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Opowieść o formach i treści

Przypominanie o niezwykłej brutalności XX w., a zwłaszcza fatalnym losie społeczeństw Europy Środkowej, które stały się ofiarami zarówno nazizmu, jak i radzieckiego komunizmu, wydaje się obecnie wręcz banalne. Niemniej w tych kwestiach historia Rumunii wciąż odkrywa nieznane karty. Kraj ten przeszedł przez to stulecie jeszcze bardziej intensywnie i brutalnie.

W latach 30. XX w. ogromną popularność w Rumunii zyskał tzw. ruch legionowy o skrajnie nacjonalistycznym, mistyczno-religijnym i antysemickim charakterze. Zwolenników znalazł wśród „mas” oraz w intelektualnej elicie kraju. By ograniczyć terror, jakiemu ruch ten poddawał elitę polityczną i ludność żydowską, król Karol II wprowadził dyktaturę. Lider legionistów Corneliu Zelea Codreanu został zamordowany, jednak już wkrótce legioniści przyczynili się do odsunięcia króla od władzy i wprowadzenia rządów marszałka Iona Antonescu. Ten zaś związał Rumunię bliskim sojuszem z III Rzeszą. Następnie w obliczu puczu zorganizowanego przez ruch legionowy sam Antonescu był zmuszony rozwiązać go siłą. Rumunia utrzymywała sojusz z Niemcami, a władze tego kraju częściowo włączyły się w Holokaust (częściowo, ponieważ Zagłada nie dotknęła Żydów, którzy przed wojną zamieszkiwali Rumunię). W 1944 r. młody król Michał zdołał odsunąć marszałka od władzy, a Bukareszt zmienił sojusze.

Nowa władza, zainstalowana tam przez Moskwę, dość szybko pozbyła się króla, a cała przedwojenna elita polityczna kraju została poddana represjom. Rumuński komunizm przybrał formę niezwykle brutalną, co odczuły wszystkie grupy społeczne. Równie straszny i nietypowy dla tej części Europy był koniec tej epoki: dyktatora Nicolae Ceausescu i jego małżonkę rozstrzelano, jednak władzę w kraju przez kilka lat utrzymali ludzie komunistycznego aparatu, serwując opowieść o „oryginalnej demokracji”.

Tej niezwykłej karuzeli społecznej, politycznej i ideologicznej przyglądamy się z bliska dzięki książce Łacińska wyspa. Antologia rumuńskiej literatury faktu wydanej w 2018 r. przez Ośrodek Karta. Nie znajdziemy tu klasycznych reportaży czy prac biograficznych. Dominują wspomnienia, listy, wywiady, a nawet fragmenty akt bezpieki. Dzięki temu historię widzimy z bardzo różnych perspektyw. Słyszymy głos elit w postaci fragmentów dziennika księżnej Marty Bibescu czy wspomnień królowej Anny Burbon-Parmeńskiej, małżonki króla Michała. Widzimy też perspektywę bohaterów drugoplanowych, którzy z bliska obserwowali wielką historię: Dana Bratianu, krewnego liderów politycznych z lat 30., pracownika Spółki Telefonicznej oraz współpracownika brytyjskiego wywiadu w czasie II wojny światowej, czy Gheorghe Florescu, właściciela słynnego w całym Bukareszcie sklepu z kawą i słodyczami. Na wydarzenia patrzymy z perspektywy największych ofiar systemu komunistycznego, czyli więźniów z Pitesti, poddawanych brutalnym torturom i eksperymentom psychologicznym, a także pracowników Securitate, którzy tkają misterną sieć wokół grupy ostatnich antykomunistycznych partyzantów. To oczywiście tylko wybrane przykłady, bo antologia składa się z 18 tekstów źródłowych. Całość uzupełniają niezwykle precyzyjne i wyważone komentarze Bogumiła Lufta, które przybliżają kontekst historyczny oraz wybór fotografii.

Historia Rumunii każe zadać sobie pytanie: jak to możliwe, by w tak krótkim czasie w jednym społeczeństwie dochodziły do głosu tak skrajne, przeciwstawne, a przy tym tak okrutne ruchy społeczne i ideologie? Rumuńscy historycy lubią wskazywać na rolę „czynników zewnętrznych” w kształtowaniu się tych reżimów. Pisze się o tym, że dla Antonescu sojusz z Hitlerem był w zasadzie jedyną drogą do zachowania rumuńskiego państwa oraz że komunistyczna władza została zainstalowana przez Moskwę wbrew woli narodu. Nie da się jednak ukryć, że zarówno ofiarami, jak i katami we wszystkich konfiguracjach byli przede wszystkim „swoi”.

Lektura Łacińskiej wyspy sugeruje odpowiedź na te pytania. Po pierwsze, jasno widzimy, że radykalizm rodzi radykalizm. Po drugie, wspomniana wielość perspektyw pozwala zobaczyć, że pod zmieniającym się płaszczem ideologicznym za czynione zło często byli odpowiedzialni ci sami ludzie. Dawni członkowie ruchu legionowego stawali się oprawcami w komunistycznych więzieniach. Niedawni funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa byli odpowiedzialni za budowę „oryginalnej demokracji” na przełomie lat 80. i 90. Tak jak rozstrzelali dyktatorską parę, tak brutalnie – bijąc i strzelając – potraktowali ludzi domagających się realnych przemian. Jednak ta smutna konstatacja ma też drugie oblicze. W każdym z systemów znajdowały się osoby heroicznie wierzące w sprawiedliwość i wolność. Byli to zarówno intelektualiści, duchowni, ukrywający się w górach partyzanci, jak i zwykli ludzie, którzy żyjąc, starali się zachowywać po prostu porządnie oraz wyciągać rękę do drugiego człowieka.

W Rumunii od końca XIX w. dyskutowana jest głośna i kontrowersyjna teoria „formy bez treści” autorstwa historyka Titu Maiorescu. Głosił on, że jego rodacy z ogromnym zapałem przyjmują nowe formy kulturowe i polityczne, zapał ten jest jednak tylko pozorny, gdyż w rzeczywistości Rumunii nie zmieniają swych postaw. Łacińska wyspa doskonale obrazuje ten fenomen. Nowe reżimy i ideologie bardzo szybko nabierają rozpędu, lecz każda nowa forma wkrótce musi zmierzyć się z niezmienną treścią, ze wszystkimi jej pozytywnymi i negatywnymi aspektami. Dlatego w kierownictwie wywiadu w czasach Antonescu znajdziemy współpracowników wywiadu brytyjskiego, którzy wierzyli w inną Rumunię, a zarówno w faszystowskim, jak i komunistycznym terrorze znajdziemy tych samych oprawców.

Ta antologia jest więc nie tylko historią Rumunii. Teksty zostały zresztą dobrane z myślą o polskim czytelniku (słowa wielkiego uznania dla Bogumiła Lufta za dobór!). I tak historia Rumunii staje się zwierciadłem, w którym momentami odbijają się również nasze losy. Już na samym początku znajdziemy fragmenty wspomnień Magdaleny Samozwaniec, siostry Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, która w dwudziestoleciu międzywojennym przebywała w Bukareszcie. W jej trafnych i ironicznych obserwacjach wybrzmiewa jednak czasem wyższość, którą okazujemy naszym sąsiadom. Niezwykły polski akcent widoczny jest też w tekście księżnej Marty Bibescu, która tak oto wspominała wrzesień 1939 r.: „Po przybyciu na granicę rumuńską Rydz-Śmigły zapytał: – Gdzie jest kompania honorowa? / Oczywiście nikt na niego nie czekał. / – Ale gdzie jest kompania honorowa na moją cześć? / Rydz-Śmigły posunął się do tego, że poskarżył się samemu królowi. Karol II odpowiedział mu bardzo dowcipnie: – Ależ Panie Marszałku, nie spodziewaliśmy się Pana tak wcześnie”.

Łacińska wyspa jest lekturą porywającą, zaskakującą i pouczającą.

_

Łacińska wyspa. Antologia rumuńskiej literatury faktu

wybór: Bogumił Luft Ośrodek Karta,

Warszawa 2018, s. 304

 

 


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter