70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Niski polot

Czasem zdarzyć się może, że grzebanie po czyimś archiwum skończy się odkryciem skarbu, ale to rzadko. Zdradzę więc od razu, że przeżylibyśmy, nie znając tekstów z Polotu nad niskimi sferami Białoszewskiego. Aczkolwiek wnikliwy czytelnik i z tej lektury wyciągnie jakieś wnioski o kształtowaniu się osobowości twórczej poety.

Do połowy lat 50. niewiele wskazywało, że Białoszewski objawi taki talent. Dość długo ulegał romantycznej i patriotycznej poetyce, a przemiana nastąpiła dopiero, gdy zrezygnował z obrazowych metafor – przerzucił się na średniowiecze, i tą właśnie drogą powrócił do nowoczesności. Obroty rzeczy redagował Artur Sandauer, potem robił to już sam Białoszewski. Widać wyraźnie, jak eliminował z kolejnych książek wiersze doraźnie realistyczne i miłosne. Zapiski z rzeczywistości znalazły swoje miejsce w prozach, o miłości nie wiemy prawie nic. Białoszewski świadomie zatem pokazywał się publiczności jako poeta ontologiczny, zainteresowany przede wszystkim samym byciem, „ja” i językiem. Szumy były pod kontrolą. Ujawniają one zaś wrażliwość poety na kwestie społeczne, zwłaszcza na życie prostych ludzi, oraz dziwną wrażliwość religijną. Ironiczną i kampową, bo zakochaną w formach i rytuałach katolickich; świecką i epifanijną, gdy chodzi o doświadczenia poetyckie. A jednak na poważnie nostalgiczną, kiedy metafizyka powraca w słuchanej przez poetę muzyce.

Ciekawe jest doświadczenie czytania słabych tekstów wielkiego poety. Niby przypominają te najlepsze, ale coś w nich nie gra. Coś obniżyło lot, a my, spadłszy z nim na ziemię, zostajemy postawieni przed zagadką, kiedy zaczyna się dobry wiersz – czym różni się ziemniak od kamienia.

_

Miron Białoszewski

Polot nad niskimi sferami. Rozproszone i niepublikowane wiersze – przekłady poetyckie – dramaty – 1942–1970

Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2017, s. 390

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata