SIW Znak
O nas
Prenumerata
Numery w sprzedaży
Zapowiedzi
Rocznik 1999
Rocznik 2000
Rocznik 2001
Rocznik 2002
Rocznik 2003
styczeń, nr 572
luty, nr 573
marzec, nr 574
kwiecień, nr 575
maj, nr 576
czerwiec, nr 577
lipiec, nr 578
sierpień, nr 579
Konkurs na esej
Księga gości
Fundacja
|
"Bądźcie świadkami miłosierdzia!", wezwał Ojciec Święty na zakończenie swojej homilii - zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu, w krakowskich Łagiewnikach a.D. 2002.
Takim "świadkiem miłosierdzia" był dla mnie Janusz Starczewski. Poznałam go w 1984 roku, na jednym ze spotkań (zakonspirowanych, oczywiście!) formującego się wówczas w Krakowie - z inspiracji Anny i Stanisława Pruszyńskich - Ruchu "ku Cywilizacji Miłości".
Spotykali się tam ludzie, którzy bez względu na polityczne okoliczności nie chcieli bezczynnie patrzeć na pogrążanie się społeczeństwa w apatii i chaosie, szukali sposobów, by pomagać. Podstawą działania miało być apostolstwo świeckich. Pomysły (chodziło o to, żeby coś robić, a nie tylko konspirować) były różne; Janusz Starczewski wyróżniał się zdecydowanymi sądami, praktycznością i pewną nawet namolnością w forsowaniu swoich pomysłów, mówiło się, nawet czasem z niecierpliwością: "Ach, ten Janusz i jego miłosierdzie zobowiązane!".
Janusz chciał bowiem, aby w czasie licznie i różnymi drogami napływających do Polski "darów" wyczulić ludzi na potrzeby innych.
"Korzystający z darów ludzi świata (...) niech rozważą we własnym sumieniu, w jaki sposób mogą spłacić ten dług moralny potrzebującym w parafii...
Oprócz modlitwy za ofiarodawców proponujemy następujące formy spłaty długu moralnego: pielęgnowanie niedołężnych, odwiedzanie samotnych, (...) korepetycje, (...) porady administracyjno-prawne, (...) naprawianie instalacji..." itp. - to fragment z napisanej, wydrukowanej i rozdawanej przez Janusza ulotki z charakterystycznym sercem i napisanym "solidarycą" słowem: DAR.
Rozdawał te ulotki wszędzie i wszystkim, jeździł na przykład do Częstochowy, gdzie stale odbywały się spotkania takich czy innych grup pielgrzymów i prosił organizatorów o 5 minut przy mikrofonie, chodził po parafiach, objechał wszystkie kurie biskupie w Polsce (oczywiście wszystko ze swojej kieszeni rencisty). Nie było łatwo: apostolat świeckich nie był ani dobrze rozumiany, ani mile widziany przez większość proboszczów, a tu jakiś inżynier z Krakowa chce, żeby coś robić w parafii...
Nie wiedziało się wtedy wiele o nowych znajomych. O Januszu wiedziałam tylko, że był wykładowcą AGH, pasjonował się - pragmatyk! - surowcami wtórnymi; wiedziałam też, że przez kilka tygodni leżał na kardiologii i tam uświadomił sobie, że ma różne "zadłużenia moralne", być może dane mu było dotknąć tajemnicy Bożego Miłosierdzia. Jak wyszedł, przyjaciele zaprowadzili go do Pruszyńskich.
Pochodził z Wołynia (ostatni raz widziałam go w 1997 r., opowiadając stowarzyszeniu Wołyniaków o swoim pobycie w Łucku), w latach 90. aktywnie działał we Wspólnocie Polskiej, założył też stowarzyszenie kardiologiczne (nazwy nie pamiętam, na szczęście nie należałam. Słyszałam, że Janusz, spotykając na ulicy nieznajomego, nadmiernie tęgiego przechodnia, mówił: "niech się Pan zapisze, na pewno kiedyś zachoruje Pan na serce!").
Nie znajdując odpowiedniego wsparcia dla swojej akcji wśród polskich proboszczów, pojechał z ulotkami i plakatami do Watykanu. Opowiadał potem: "Gadam i gadam, Ojciec Święty słucha cierpliwie, wreszcie pyta: no a cóż to jest to miłosierdzie zobowiązane, czym się różni od tego zwykłego miłosierdzia? - Wyobraźnią, Ojcze Święty, WYOBRAŹNIĄ!"
Janusza nie ma już między nami. A ja myślę sobie, jak bardzo by się ucieszył, gdyby przeczytał papieski list Novo millennio ineunte: "Potrzebna jest dziś nowa ťwyobraźnia miłosierdziaŤ, której przejawem będzie nie tyle i nie tylko skuteczność pomocy, ale zdolność bycia bliźnim dla cierpiącego człowieka, solidaryzowania się z nim, tak aby gest pomocy nie był odczuwany jako poniżająca jałmużna, ale jako świadectwo braterskiej wspólnoty dóbr".
MARIA OSTERWA-CZEKAJ, absolwentka Wydziału Form Przemysłowych ASP w Krakowie, w latach 1991-2000 dziennikarka TVP, obecnie niezależna reporterka.
W tym miesiącu polecamy uwadze Państwa następujące inicjatywy:
Ogólnopolski bank informacji
o noclegowniach i jadłodajniach dla bezdomnych
(041) 366-48-47; e-mail: bezdomni@caritas.pl
www.caritas.pl
www.bezdomni.pl
Ogólnopolski informator dotyczący punktów pomocy bezdomnym opublikowała kielecka Caritas. Zawiera on spis kilkuset schronisk, noclegowni i jadłodajni - placówek, do których można w dzień roboczy skierować bezdomnego i w których otrzyma on pomoc (przynajmniej gorący posiłek). Informator można zamawiać pod adresem: ul. Urzędnicza 7 B, 25-729 Kielce.
Jednocześnie kielecka Caritas uruchomiła całodobowy telefoniczny bank informacji: (041) 366-48-47; e-mail: bezdomni@caritas.pl (trwają starania o uruchomienie bezpłatnej infolinii umożliwiającej kontakt telefoniczny z bankiem).
Informacje o punktach pomocy dla bezdomnych są również dostępne w Internecie: www.caritas.pl (należy kliknąć ikonkę - Pomoc bezdomnym: bank informacji) i www.bezdomni.pl
|