Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Społeczny Instytut Wydawniczy Znak   
Myśl z nami!
  SIW Znak
 O nas
 Prenumerata
 Numery w sprzedaży
 Zapowiedzi
 Rocznik 1999
 Rocznik 2000
 Rocznik 2001
 Rocznik 2002
 Rocznik 2003
styczeń, nr 572
luty, nr 573
marzec, nr 574
kwiecień, nr 575
maj, nr 576
czerwiec, nr 577
lipiec, nr 578
sierpień, nr 579

 Konkurs na esej

 Księga gości
 Fundacja


Znak, nr 01/2003 (572)
Społeczeństwo nieobojętnych

Lipnica w Unii Europejskiej

Ewa Szkurłat-Adamska



   Lipnica Murowana - wieś nad Uszwicą na Pogórzu Wiśnickim. Stoi w niej 280 domów, ale mieszka tu zaledwie pięćset osób; dla niektórych to typowa sypialnia: wyjeżdżają stąd wcześnie rano do pracy i wracają późnym wieczorem. Obcym Lipnica kojarzy się przede wszystkim z Niedzielą Palmową (konkurs palm), siostrą Urszulą Ledóchowską, starym kościołem oraz ostatkowym obrzędem "cyganów".
   Mały, urokliwy rynek. Wokół niego odnowione budynki. Wąska uliczka biegnie do zabytkowego kościółka św. Leonarda. Przy niej stoi gminny dom kultury. Jego dyrektor Stanisław Paprota ma 36 lat i średnie wykształcenie techniczne; był też słuchaczem Katolickiego Ośrodka Studiów Społecznych w Lipnicy Murowanej.
   Paprota to człowiek aktywny. Razem z fundacją Partnerstwo dla Środowiska realizuje kilka projektów, które mają na celu ochronę dziedzictwa przyrodniczego tej okolicy, współdziała z zarządem parków kraj-obrazowych Pogórza, próbuje zorganizować Ośrodek Edukacji Ekologicznej w Borównej. A cztery lata temu postawił sobie kolejne zadanie: przybliżyć Lipnicy Murowanej... Europę.
   Założone przezeń Centrum Informacji Europejskiej działa w gminnym domu kultury, bo zjednoczenie z Europą to przecież także problem kulturalny. Mieszkańcy dużych miast, w przeciwieństwie do mieszkańców wsi, mają nieograniczony dostęp do informacji o UE - może dlatego nie obawiają się integracji? Dyrektor Paprota postanowił wyrównać szanse. "Niestety" - mówi - "nikt z zewnątrz nie dał nam ani grosza, byśmy mogli przybliżyć Unię naszym mieszkańcom. Za łącza internetowe płaci Rada Gminy i dom kultury, ośrodki edukacji europejskiej dają tylko materiały: płyty CD, broszurki i książki. Gmina kupiła komputer i drukarkę".
   Stanisław Paprota nie ukrywa, że punkt powstał głównie z myślą o ludziach młodych. Do Centrum najczęściej przychodzi młodzież gimnazjalna, która realizuje międzyprzedmiotową ścieżkę edukacyjną. Od czasu do czasu pojawiają się też studenci piszący prace magisterskie o instytucjach i strukturach Unii. Dyrektor bardzo się ucieszył, kiedy zauważył, że po doposażeniu Centrum młodzi ludzie częściej zaczęli odwiedzać dom kultury. Postanowił zatem pójść za ciosem - w listopadzie uruchomiono podobny punkt w Rajbrocie, niespełna 3 kilometry od Lipnicy.
   Regał stojący w pobliżu komputera jest wypełniony różnobarwnymi broszurkami i książkami - każdy może je przejrzeć i zabrać do domu. Materiały te dotyczą rolnictwa, przemysłu, kultury i oświaty w krajach Unii Europejskiej. Są też informacje o organizacjach pozarządowych.
   "Widziałem w domach te unijne książeczki, ale czy ktoś je czyta?" - zastanawia się sołtys Lipnicy Murowanej Bogdan Wojciechowski.
   On sam od 12 lat prowadzi firmę, działającą również w krajach unijnych. Zna realia państw zachodnich i trzeźwo ocenia stan naszego przygotowania do integracji. Wspomina spotkanie sołtysów powiatu bocheńskiego: dyskusja - zresztą bardzo mizerna - ograniczała się do dywagacji na temat środków, jakie możemy otrzymać z Brukseli. "A przecież najpierw trzeba się dobrze przygotować, żeby dostać jakiekolwiek dotacje. Unia nie jest czekającym na rozwiązanie workiem pieniędzy". Lipnicki sołtys narzeka, że na szkoleniach brakuje ludzi naprawdę mających o Unii coś konkretnego do powiedzenia, brak partnerów do dyskusji. Dlatego taki punkt informacji europejskiej może, choć w minimalnym stopniu, zaspokoić potrzeby niedoinformowanych rolników.
   Tutejsi rolnicy zgodnie twierdzą, że chcą wejścia do Unii, ale tylko na takich zasadach jak pozostałe kraje piętnastki. Słyszeli o dopłatach bezpośrednich, ale tak do końca nie wiedzą, o co chodzi... Jednakże lipniccy rolnicy raczej nie przychodzą do Centrum Informacji Europejskiej. Z unijnych materiałów korzysta za to Ośrodek Doradztwa Rolniczego, okazują się bowiem przydatne na szkoleniach.
   Stanisław Paprota mówi że nie lubi i nie chce być bierny. Tego też chciałby nauczyć mieszkańców Lipnicy. Jego zdaniem, dom kultury powinien przygotowywać ludzi do nowej rzeczywistości, powinien pomóc im ją poznać.
   Jolanta Małecka, dyrektor gimnazjum w Lipnicy Murowanej jest zadowolona, że w gminie działa Centrum Informacji Europejskiej. Uczniowie mają możliwość zapoznania się z wszelkimi kwestiami związanymi z naszym wejściem do Unii. Na bieżąco mogą śledzić stanowiska zajmowane na spotkaniach negocjacyjnych. Pani dyrektor nie ukrywa - gimnazjum podsyca zainteresowanie sprawami integracji, organizując konkursy wiedzy o krajach piętnastki. Nauczycielka Zofia Gaura dodaje, że zainteresowanie młodzieży naszym wejściem do Unii wynika z traktowania przez nich integracji jako swojej osobistej szansy życiowej: "Oni myślą już o tym, że będą po krajach Unii podróżować, będą tam studiować, być może pracować". Gimnazjalistki, Paulina Bukowiec -i Katarzyna Przybyłko, często korzystają z materiałów punktu informacji europejskiej, czasem tylko irytują się, czekając w kolejce na dostęp do komputera. Wierzą, że dzięki integracji rozwiną skrzydła i wyjadą w poszukiwaniu szczęścia i pracy.
   Lipniczanie lubią dyrektora Paprotę i szanują jego pracę. Posyłają dzieci do domu kultury na zajęcia i próby, chociażby obrzędu "cyganów", ale do jego europejskiej inicjatywy nie są przekonani. Nieufnie podchodzą do oficjalnych, europejskich informacji w Internecie, bo - jak twierdzą - już przeżyli jeden zmasowany atak propagandy.
   Stanisława Paproty nie zniechęca sceptycyzm mieszkańców Lipnicy. Nie ukrywa: postawił na młodych, a ci go nie zawiedli. A jednak dyrektor czasami czuje się osamotniony w swoich działaniach. Nie ma zbyt wielu instytucji, które wsparłyby oddolne inicjatywy. On sam uczestniczył w wielu szkoleniach. Czasami był rozbawiony, bo szkoleniowcy przedstawiali ambitne plany, zapominając, że tak zwany "dół" nie dysponuje środkami, dzięki którym mógłby te szczytne założenia realizować. "Ich zainteresowanie sprowadza się tylko do przysyłania ankiet - mówi. - Jeśli poważnie myślimy o wejściu do Unii, to przecież powinniśmy mieć dostęp do szerszej informacji. Bez dostępu do niej jesteśmy odcięci od wszystkiego i każdy może nam właściwie wmówić, co chce".
   Na pierwszym piętrze gminnego domu kultury słychać pracującą drukarkę: kolejny młody człowiek korzysta z informacji udostępnionych przez Komitet Integracji Europejskiej. Niecierpliwi sprzeczają się o czas pracy urządzenia.
   "Nasze społeczeństwo jest bardzo emocjonalne - uśmiecha się dyrektor Paprota. - Działamy na zasadzie impulsu. Brakuje nam umiejętności działania opartego na rozumie. Na poznaniu, na wiedzy opiera się przyszłość. Dlatego założyłem ten punkt".
   
EWA SZKURŁAT-ADAMSKA, absolwentka historii i politologii UJ, dziennikarka Radia Kraków.

2003 SIW Znak, Piotr Poniedziałek
Wykonanie baz danych oraz obsługa techniczna Verbanet s.c.