70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Niebezpieczna perfekcja

Jünger uprawia konserwatywną krytykę technicznego rozwoju – wyraźnie przeciwstawia technikę naturze oraz zwraca uwagę na zagrożenia ze strony postępu technicznego i potrzebę przeciwdziałania im zawczasu.

Mędrzec z Wilflingen to postać niezwykła, niejednoznaczna. Duchowy arystokrata, żołnierz, ostatni żyjący kawaler Orderu Pour le Mérite, świadek minionego stulecia. Wielbiony i jednocześnie nierozumiany przez prawicę, czytany, choć wybiórczo, przez lewicę. Tymczasem aby w pełni zrozumieć jego twórczość i życie, trzeba wyjść poza ideologiczne podziały: tylko wtedy jego przenikliwość, zdolność analizy rzeczywistości, a momentami profetyczność ujawnia się w całej swej mocy.

Widać to wyraźnie w Szklanych pszczołach, które ukazały się na polskim rynku dokładnie 60 lat po pierwszym niemieckim wydaniu. Powieść uderza swoją aktualnością, ale nade wszystko ogromne wrażenie wywiera na czytelniku fakt, iż Jünger zdołał tak wiele zjawisk trafnie przewidzieć, dostrzec zawczasu, niczym w szklanej kuli.

Szklane pszczoły to opowieść o rotmistrzu Richardzie, zdemobilizowanym życiowym rozbitku, który poszukując pracy, a w zasadzie ratunku od ostatecznego upadku, trafia do imperium Zapparoniego. Richard to mężczyzna słaby, przegrany, anachroniczny – przynależny do starego europejskiego porządku, którego już nie ma. Zapparoni zaś to człowiek przyszłości, demoniczna persona – na wpół szarlatan, na wpół zbawca ludzkości; wizjoner, przedsiębiorca, władca ludzkich umysłów, sprzedający marzenia za cenę kontroli.

Zapparoni tworzy w swej fabryce wynalazki należące do sfery nanotechnologii: np. miniaturowe żółwie, zwane selektorami, zdolne eliminować fałszywe banknoty i neutralizować materiały wybuchowe czy substancje radioaktywne. Roboty te – zależnie od specjalizacji – potrafią także gasić w zalążkach pożary, naprawiać uszkodzenia w przewodach, żywić się brudem (co przydaje się np. na sali operacyjnej) czy pochłaniać zanieczyszczenia i pyłki wywołujące alergie.

Wszystko, co zostaje wymyślone w fabryce Zapparoniego, ułatwia życie, ale jednocześnie stwarza zagrożenie, i to podwójne: z jednej strony pozbawia wolności, z drugiej zaś – poszerza wachlarz możliwości unicestwienia ludzkości. Zakłady Zapparoniego są więc niczym świątynia Janusa, a ostateczny wynik gry o losy świata pozostaje nieznany. Wszak technika nieodwracalnie zmienia rzeczywistość, zagraża naturze, narusza równowagę świata i go (nadmiernie) eksploatuje. „Odkąd istnieli święci tacy jak Zapparoni, ziemia była zagrożona. Spokój lasów, otchłań morskiej głębiny, najodleglejsza warstwa ziemskiej atmosfery znajdowały się w niebezpieczeństwie” (s. 78).

Nie znaczy to jednak, że Jünger technikę kontestuje – wprost przeciwnie, uważa, że sprzeciw nie ma sensu, bo pozostawia nas, niczym głównego bohatera, rotmistrza Richarda, w poprzedniej epoce. Autor uprawia jednak konserwatywną krytykę technicznego rozwoju – wyraźnie przeciwstawia technikę naturze oraz zwraca uwagę na zagrożenia ze strony postępu technicznego i potrzebę przeciwdziałania im zawczasu.

Rozwój techniki sprawia, że podstawowe obszary życia ulegają mniej lub bardziej metaforycznemu skażeniu: od codziennej pracy i żywienia, przez język po moralność. Nie nadąża za nim również prawo. Obowiązki co prawda stały się lżejsze, ale mniej zdrowe; praca zapewnia więcej pieniędzy i wolnego czasu, ale odbiera dawny rytm, porządek, wartość siły rąk.

Symbolicznie wyraża to Jünger w scenie, w której rotmistrz Richard obserwuje pracę tytułowych szklanych pszczół. Pszczoły, symbol pracowitości, ale i kruchości, gwarant naszej obecności w świecie, zostają zastąpione przez miniaturowe roboty. Wyposażone w udoskonalone niby-narządy maleńkie urządzenia są w stanie pracować bez przerw. Siła robocza zyskuje swój dodatkowy atut: brak zmęczenia. Cel zostaje osiągnięty; szklane pszczoły stają się hiperproduktywne, pracowitość podniesiona zostaje do sześcianu. „Zapparoni nie pozbawił ich jednak żądła, wręcz przeciwnie” – zauważa Richard.

Naturalnym kierunkiem eksploracji możliwości techniki jest bowiem niezmiennie broń. Postęp brutalnie okalecza, tworzy potwory.  „Od zarania dziejów ludzie prowadzą wojny, lecz z całej Iliady nie przypominam sobie ani jednego fragmentu, w którym byłaby mowa o utracie ramienia lub nogi” (s. 125) – mówi ustami Richarda Jünger, który sam obserwował niezliczone okrucieństwa II wojny światowej. Ale są i bardziej subtelne metody okaleczenia ciała i ducha: skażone krajobrazy, zatruta chemią żywność, powszechna inwigilacja to cena, jaką przychodzi nam płacić za postęp.

„Chleb nie jest już chlebem, a wino nie jest już winem. Są to podejrzane chemikalia. Trzeba być niezwykle bogatym, jeśli chce się dzisiaj uniknąć zatrucia” (s. 49). Jak refren powraca w całej powieści fraza, że słowa się zmieniły, straciły swoje znaczenie – a wraz z nimi rzeczywistość wokół. Wojna nie jest już wojną, a żołnierz żołnierzem – odkąd jeźdźców zastąpiły czołgi, a indywidualne umiejętności przestały być tak ważne. Nawet honor i ojczyzna nie są już tym, czym były kiedyś. Postęp sprawił, że również dom przestał być domem. „Otóż od dawna stał się on czymś w rodzaju namiotu, z tą różnicą, że jego mieszkaniec nie cieszy się wolnością nomady. Domy równie szybko się wznosi, jak i tysiącami zmiata z powierzchni ziemi. Nie byłoby to jeszcze najgorsze, gdyby człowiek mógł przynajmniej na chwilę mieć uczucie, że znajduje się w czymś własnym i nienaruszalnym. Jest wręcz odwrotnie. Człowiek, który ma dzisiaj odwagę budować dom, tworzy miejsce spotkań dla ludzi nawiedzających go pieszo, samochodem lub przez telefon” (s. 46).

Jünger nie daje w Szklanych pszczołach odpowiedzi, ale stawia pytania, które choć były ważne 60 lat temu, to dopiero dziś nabierają charakteru palących. Dotyka spraw, z którymi nie zdołaliśmy sobie przez minione lata poradzić, które musimy na nowo przemyśleć i rozwiązać. Stawka zaś jest niezwykle wysoka, idzie tu bowiem o naszą wspólną przyszłość, o bezpieczeństwo i o wolność. „Ludzka doskonałość i techniczna perfekcja są nie do pogodzenia. Jeśli chcemy osiągnąć jedną, musimy złożyć w ofierze drugą” (s. 126) – pisze Jünger. Rzecz w tym, by na ołtarzu postępu nie poświęcać bezmyślnie wszystkiego, co mamy wokół siebie.

Ernst Jünger

Szklane pszczoły

tłum. Lech Czyżewski, Korporacja Ha!art, Kraków 2017, s. 200


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter