70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Wydawnictwo Format

Nie potrzeba skrzydeł

Bruno. Chłopiec, który nauczył się latać to książka, która stwarza doskonałą okazję, by mając na uwadze wrażliwość i wyobraźnię najmłodszych czytelników, pokazać im twórczość Schulza zdecydowanie wcześniej niż na etapie licealnych lektur.

W 2001 r. podczas kręcenia filmu w Drohobyczu niemiecki reżyser Benjamin Geissler odkrył uznawany za zaginiony pokój dziecięcy, w którym pod wierzchnią warstwą tynku znajdowały się niezwykłe freski autorstwa Brunona Schulza. To wydarzenie zainspirowało włoską pisarkę i tłumaczkę Nadię Terranovę do przyjrzenia się postaci autora Sklepów cynamonowych.

Jej książka Bruno. Chłopiec, który nauczył się latać zilustrowana przez izraelską artystkę Ofrę Amit w 2012 r. zdobyła jedną z najbardziej prestiżowych nagród włoskich Premio Napoli. Przetłumaczona na język polski przez Joannę Wajs i opublikowana w 2016 r. w Wydawnictwie Format, na naszym rynku wydawniczym spełnia inną funkcję niż na włoskim: przedstawia pisarza uznanego za ważnego i wybitnego. Dzięki odświeżającej, zdystansowanej pozycji, jaką Terranova jako Włoszka zajmuje wobec polskiej kultury, udaje się jej pokazać Schulza w sposób, który uwalnia go z szufladki utrwalającej przekonanie o trudnościach w odbiorze czy wręcz niezrozumiałości jego prozy.

 

Walka z kompleksami

Najważniejsza, przyciągająca uwagę jest postać małego chłopca Brunona. Już ukazana na okładce sylwetka dziecka o wielkiej głowie, w której mieszczą się tajemnicze sylwetki dorosłych, sugeruje, że będziemy mieć do czynienia z bohaterem wyjątkowym. Terranova do opowieści o niezwykłym chłopcu i jego relacji z dziwnym, nieobecnym ojcem w umiejętny sposób wplata wątki z prozy Schulza, a tym samym także jego biografii, budując bardzo istotne tło opowiadanej historii. Czyni to tak, by nie utrudniać odbioru oraz by pozwolić równie mocno przemówić towarzyszącym słowu ilustracjom. Jednak zarówno tekst, jak i obraz pozostawiają najwięcej miejsca dla wyobraźni czytelnika, który, ucząc się uważniej i dogłębniej czytać oraz oglądać, niespostrzeżenie wchodzi w Schulzowski świat.

Mały Bruno żyje w przestrzeni, gdzie dwa znaczące bieguny wyznaczają postaci służącej Adeli i ojca Jakuba. Za postawą Adeli kryje się uporządkowana według ustalonych zasad codzienność, natomiast ojciec jest tym, który burzy ten skrupulatnie budowany ład, wprowadzając do niego wszystko, co dziwne i niezrozumiałe. Jakub podlega znanym ze Sklepów cynamonowych i Sanatorium pod Klepsydrą przemianom w ptaka, kara kona czy strażaka, a jego syn, choć nie zdaje sobie z tego sprawy, za każdym razem ratuje go z opresji. Dla małego chłopca wpuszczanie do domu egzotycznego ptaka czy latającego strażaka w mundurze nie jest niczym nadzwyczajnym – tymczasem czyniąc to, pomaga umknąć Jakubowi przed każącą ręką Adeli. Zachowanie ojca uczy Brunona, że możemy nieustannie formować materię i tym samym wykraczać poza zastaną rzeczywistość. Chłopiec bardzo chce podążać śladami rodzica, lecz wydaje mu się, że uniemożliwia mu to przysparzająca mu mnóstwa zmartwień duża głowa. Dopiero całkowite zniknięcie Jakuba, czyli śmierć, o której Terranova poetycko pisze: „(…) znów zakpił z rzeczywistości – tym razem najzuchwalej”, wyzwala w dziecku nieznaną mu wcześniej wiarę we własną siłę. Okazuje się, że w jego dużej głowie kryje się mnóstwo pomysłów, które mogą pomóc wykreować alternatywny świat i poradzić sobie ze stratą. Dzięki bujnej wyobraźni, mocy wspomnień i talentowi postać ojca „przybrała kształt obrazu i słowa”. Tak mały chłopiec zostaje pisarzem i rysownikiem. Swoją pasją dzieli się także z uczniami, szkoląc ich w rysunku i tym samym pokazując im, jak przezwyciężyć własne niedoskonałości czy pokonać pustkę. W ten sposób dotychczasowy kompleks staje się dla Brunona źródłem wyjątkowości.

 

„Daremnie. Bez powodzenia. Na próżno”

Jednak wszystko zmienia się, gdy do Drohobycza – rodzinnego miasta chłopca – wkracza wojna. Wówczas okazuje się, że podczas gdy z własnym wyobrażonym poczuciem odmienności można sobie poradzić, przemieniając je w zaletę i następnie czerpiąc z niego siłę, to obcość narzucona nam przez kogoś innego, zwłaszcza dysponującego władzą i narzędziami przemocy, może być prawdziwą przeszkodą. Takim problemem staje się dla Brunona żydowskie pochodzenie. Sugestywne ilustracje pokazujące czarne nazistowskie buty, wszędzie tropiące zostawiane przez chłopca ślady, wzmagają nastrój niepokoju. Niczym refren powracają trzy sformułowania: „Daremnie. Bez powodzenia. Na próżno”. Ich dopełnieniem jest padające tylko raz słowo: „Paf ”. Zarówno Terranova, jak i Amit nie pokazują śmierci, pozostawiają ją niedopowiedzianą. Poświęcają natomiast uwagę temu, co wydarzy się tuż po wojnie, czyli odnalezieniu zapisków i szkiców artysty. Gdy w 1945 r. do domu Brunona wprowadza się nowa rodzina, najmłodsza córka odkrywa na strychu niezwykłe rysunki przedstawiające Jakuba ze skrzydłami ptaka i towarzyszącego mu chłopca z wielką głową. W dziecięcych myślach dzięki mocy wyobraźni znów zwycięża życie. Dziewczynka odkrywa bowiem, że aby przetrwać i latać wysoko, nie potrzeba skrzydeł. Materię, jak mawiał Jakub, można przecież formować według naszej woli.

Bruno. Chłopiec, który nauczył się latać to książka, która stwarza doskonałą okazję, by mając na uwadze wrażliwość i wyobraźnię najmłodszych czytelników, pokazać im ważnego pisarza zdecydowanie wcześniej niż na etapie licealnych lektur. Wydaje się bowiem, że na pytanie: „Czemuż nie dał wreszcie za wygraną, czemuż nie uznał się w końcu za pokonanego, gdy już naprawdę miał wszelkie powody do tego i los nie mógł już pójść dalej w doszczętnym pognębieniu go?”[1], które stawia narrator w końcowych fragmentach Sanatorium pod Klepsydrą, zastanawiając się nad zachowaniem ojca, znacznie łatwiej znaleźć odpowiedź temu, kto widzi więcej i ufniej. Tak widzą autorki – Terrnaova i Amit. Tak postrzegają też dzieci. Być może więc, wbrew temu, co mogłoby się wydawać, to właśnie dzięki temu zafascynują się nawet trudnym Schulzowskim niedopowiedzeniem.

 

[1] B. Schulz, Sanatorium pod Klepsydrą, Kraków 1992, s. 301.

_

Nadia Terranova

Bruno. Chłopiec, który nauczył się latać

il. Ofra Amit, tłum. Joanna Wajs,

Wydawnictwo Format, Wrocław 2016, s. 44

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata