70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Nagi Jezus

Bezwstydni byli Adam i Ewa w raju, zanim skosztowali owocu z drzewa poznania dobrego i złego. Rajskie doświadczenie ukazuje bezwstydność na dwa sposoby: jako niewinność sprzed narodzin moralności i jako nagość. Tylko to drugie znaczenie jest żywe w naszych czasach. Bezwstydny jest ten, kto obnaża to, co powinno pozostać zakryte.

A norm określających, co może być odkryte, szukać trzeba w kulturze, religii, prawach i obyczajach. Barbara Skarga w głośnym eseju o bezwstydzie pisała, że jest on kategorią społeczną, natomiast wstyd – egzystencjalną. Nikt nie ma mocy nakazać drugiemu wstydu. „Społeczność może mnie oskarżyć o winę, to jej prawo. Może też, w następstwie tej winy, zawstydzić mnie, starać się wywołać wstyd. Gdy mimo jej nacisku wstydu nie czuję, nazywa mnie bezwstydnikiem. To jej ocena”.

Podczas zeszłorocznej debaty Ciało – granice wstydu organizowanej przez miesięcznik „Znak” i Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie ks. Grzegorz Strzelczyk przypominał, że Jezus na krzyżu był zupełnie nagi. Wczesne wizerunki oddawały pełną prawdę o człowieczeństwie Chrystusa. Z czasem jednak na przedstawieniach pojawiła się przepaska, osłaniająca intymne okolice. Czy odsłonięte w swej cielesności cierpienie Boga-człowieka jest tak trudne do przyjęcia?

Z kolei Zygmunt Bauman w eseju Imiona cierpienia, imiona wstydu, opublikowanym na łamach „Tygodnika Powszechnego” we wrześniu 2001 r., po zamachach na World Trade Center, pisał: „krzywda uczyniona człowiekowi przez człowieka wszystkich nas, bośmy przecież ludzie, okrywa hańbą. Wspólna to wina i wspólny wstyd, jak wspólne jest nasze człowieczeństwo”. Filozof zwraca uwagę, że wraz z wygnaniem człowieka z raju świat ludzki stał się miejscem ujawniania się kolejnego, bardziej radykalnego, wymiaru bezwstydności, nazwanego ekshibcjonizmem zła i cyniczną przemocą. Tak rozumiane zło we współczesnej kulturze spektaklu, epoce rozwoju nowoczesnych technologii, pozwalających podglądać drugiego człowieka, nabiera nowego wymiaru: w przestrzeni publicznej cyniczna bezwstydność sąsiaduje dziś ze wstydem tak głębokim, że prowadzącym aż do samobójstwa. Znane do niedawna jedynie z amerykańskich serwisów zjawisko online public shaming – publicznego zawstydzania w Internecie, zbiera żniwo także i w Polsce, wśród młodzieży.

Podwójność wstydu rozumianego jako najgłębsze, intymne doświadczenie podmiotowe i aksjologiczne oraz wydarzenie, którego początkiem jest spotkanie z drugim, opisywane jest przez ks. Józefa Tischnera w Filozofii dramatu: „Wstyd nie byłby możliwy, gdyby nie inny człowiek”. To punkt wyjścia do lutowego Tematu Miesiąca, który warto czytać w szerszym kluczu prowadzonych na łamach „Znaku” poszukiwań pozwalających zrozumieć sprzeczności trapiące naszą kulturę.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter