70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

il. Tymoteusz Piotrowski

Miara dojrzałości

„Uważność” jest słowem, które towarzyszy mi przez całe życie. Nie znaczy to, że zawsze byłam uważna, czyli wystarczająco empatyczna, rozumiejąca i dostrzegająca.

Jestem niepełnosprawna od dzieciństwa, więc od kiedy tylko pamiętam, musiałam uważać, gdzie stawiam kule. Czy nie ma jakiejś rozlanej plamy, na której się poślizgnę, krawężnika, dziury czy szczeliny, w którą kula może wpaść? Upadki i zranienia były czymś codziennym, ale uczenie się polegało m.in. na tym, żeby ich unikać. To samo dotyczyło wielu czynności wymagających uważnego przyjrzenia się przestrzeni do pokonania czy miejscu, w którym osoba niepełnosprawna nie mogła w pełni funkcjonować. Zawsze można było znaleźć jakiś sposób, konieczne było jednak uważne rozeznanie sytuacji.

Ale chyba najbardziej mojej uważności wymagały bardziej niepełnosprawne koleżanki ze wspólnej sali lub tego samego sanatorium. Podać picie tej, która ma obie bezwładne ręce, przynieść książkę tej, która nie może się ruszyć z łóżka. Wzajemnie uczyłyśmy się uważności w rozpoznawaniu potrzeb drugiej osoby.

Budowanie w sobie uważności na drugiego człowieka i jego potrzeby, chęć poznania jego indywidualnej historii, a przez nią osobowości, są podstawą naszych relacji. Uczymy się tego od najwcześniejszego dzieciństwa, i ta umiejętność jest miarą dojrzałości. Poprzez nią wyraża się nasze najgłębsze człowieczeństwo. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter