70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Ludzie, co wy robicie?!

Podobnie jak starotestamentalni prorocy, Wojciech Smarzowski – poprzez drastyczne sceny – zdaje się przeprowadzać gruntowny rachunek sumienia…

Mówi się, że Kler Wojciecha Smarzowskiego to film antyklerykalny, który może irytować „przeczernieniem, uproszczeniami i schematyzmem” (ks. Andrzej Luter). Rozumiem tych, którzy tak twierdzą (i do pewnego stopnia się z nimi zgadzam, zwłaszcza jeśli chodzi o ów antyklerykalizm), dla mnie jednak w Klerze dużo ważniejsze jest to, że jego twórcy stworzyli obraz w moim przekonaniu głęboko religijny, o czym świadczą choćby liczne odniesienia biblijne. Warto podkreślić, że za motto filmu służy cytat z Ewangelii („Strzeżcie się fałszywych proroków…”), a pierwsza scena – jednocześnie zapowiedź finału – to, moim zdaniem, czytelne odwołanie do kąpieli rytualnej, która w Starym Przymierza poprzedzała złożenie przez kapłana ofiary całopalnej.

 

Rys prorocki
Bliska mi jest postawa, jaką wobec Kleru zajął biskup opolski Andrzej Czaja. W przeciwieństwie do wielu katolików deklarujących, że na Smarzowskiego do kina nie pójdą (niektórzy wezwali nawet do bojkotu), obejrzał ten rzekomo obrazoburczy film, bo – jak oświadczył – nie może wykluczyć, że poprzez ten obraz chce mu coś powiedzieć sam Pan Bóg. A to by znaczyło, że Kler posiada jakiś rys profetyczny. Że zatem (to już mój wniosek, a nie biskupa) można w nim usłyszeć echo oskarżeń, przestróg i zapowiedzi upadku, jakie – w imieniu Boga właśnie – starotestamentalni prorocy (a także Jezus) kierowali do instytucji uznawanych za święte. Podobnie jak oni, Smarzowski – poprzez drastyczne sceny – zdaje się przeprowadzać gruntowny rachunek sumienia „ludziom o bezczelnych twarzach” (por. Ez 2, 4).

Biblijne księgi dowodzą, że dzięki takiemu wstrząsowi mogło przyjść opamiętanie. Dopiero po słowach proroków przedstawiciele instytucji religijnych mogli wyraźnie dostrzec zło, które czynili, i „ogłosić post, oblec się w wory [pokutne] (…), odwrócić się od swojego złego postępowania”

(por. Jon 3, 5.8) i „wydać godny owoc nawrócenia” (por. Mt 3, 8).

Wracając do biskupa Czai, trudno mi nie dostrzec związku pomiędzy decyzją o obejrzeniu filmu a treścią jego listu pasterskiego, odczytanego w październiku w kościołach diecezji opolskiej:

„Jesteśmy pełni bólu, zawstydzeni i bezradni wobec krzywdy, która już się dokonała i której nie da się naprawić. (…) Przepraszamy i prosimy o wybaczenie nam ciężkich grzechów naszych! (…) Bardzo ubolewam nad złem i brudem, które ujaw niają się w naszych szeregach i które na różne sposoby was ranią. Wiem, że nie jest łatwo w takich chwilach nas kochać i darzyć pełnym zaufaniem”.

Darzyć Kościół pełnym zaufaniem po tym, jak obejrzało się Kler? To mocny film, który może wywołać szok i zgorszenie. Ważne, co z tym zgorszeniem swoich wiernych zrobi Kościół hierarchiczny, postawiony wobec dramatycznego pytania: „Ludzie, co wy robicie?!”. Schowa głowę w piasek bądź zaprzeczy oskarżeniom i zamknie się w „oblężonej twierdzy” czy, przeciwnie, uderzy się we własne piersi, uzna swą wielką winę i stanie w „blasku prawdy”?

Świadom takich skutków zgorszenia Klerem, jak utrata zaufania do osób duchownych czy nawet kryzys wiary i odejście od Kościoła, nie uważam go jednak za film antykościelny. Bo czyż pełne gniewu i wyrzutów kazania Jana Chrzciciela, nazywającego swoich rodaków i współwyznawców „plemieniem żmijowym” i ostrzegającego ich przed „ogniem nieugaszonym”, można określić jako „antyizraelickie”?
— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter