70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Kontrola czy ochrona?

Godne, bo płodne. Seks małżeński w doktrynie Kościoła katolickiego – artykuł opublikowany kilka lat temu w miesięczniku „Znak” obok tekstów dotyczących stosunku Kościoła do osób homoseksualnych do dziś utrzymuje się na pierwszych miejscach zestawienia najczęściej czytanych treści na naszej witrynie internetowej.

Wysokie zainteresowanie tego typu publikacjami może mieć również związek z ożywieniem za sprawą pontyfikatu papieża Franciszka debaty na temat dopuszczenia do komunii osób żyjących w związkach niesakramentalnych czy ewentualnej korekty stanowiska Kościoła wobec antykoncepcji. To pokazuje, że nawet wówczas gdy wśród katolików nie ma jednomyślności w kwestii oficjalnych wypowiedzi magisterium związanych z etyką seksualną, ludzie noszą w sobie przekonanie (a nawet oczekiwanie), że sfera ta powinna być objęta przez refleksję religijną. Przekonanie to, jak sądzę, wynika m.in.  z uznania, utrwalonego niewątpliwie w procesie socjalizacji i podczas katechizacji, że seksualność, jak mało który obszar ludzkiego życia, narażona jest na bolesne, nieraz niemożliwe do uleczenia, zranienia. I dlatego zachowania seksualne powinny być uporządkowane według dobrze przemyślanych zasad i wartości. Z tych właśnie przesłanek powstał zamysł podjęcia w miesięczniku tematu stosunku religii do seksualności.

Rodzimy się jako osoby obdarzone płcią, seksualność rozwija się w nas w toku dojrzewania. Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, jak na kształtowanie się naszego podejścia do seksu oddziałują czynniki biologiczne, a jak społeczno-religijne. Z pewnością jednak te ostatnie wywierają decydujący wpływ na to, czy człowiek osiągnie w erotycznym wymiarze dojrzałość i spełnienie. W kulturze Zachodu, w której tradycyjnie pojęte autorytet i nakazy w coraz mniejszym stopniu regulują zachowania, dojrzałość jest najlepszym sposobem, aby cieszyć się wolnością – również wolnością w przeżywaniu seksualności nie krzywdząc przy tym siebie i innych. Głośna ostatnio dyskusja na temat akcji #MeToo pokazała, że zdobycze roku 1968 związane ze zwiększeniem przestrzeni ludzkiej wolności mogą mieć również swoje ciemne strony. O ile większa swoboda seksualna może iść w parze również z nadużyciami władzy, o tyle nie warto z tego powodu gloryfikować tradycyjnych form relacji między płciami. Systemy oparte na silniejszej kontroli społecznej lub religijnej zachowań związanych z ekspresją ludzkiej seksualności nie tylko nie zwiększają poziomu ochrony jednostki, lecz wręcz nieraz sprzyjają tuszowaniu nadużyć. Stąd rodzą się pytania: czy religie mogą pełnić funkcje ochronne, rezygnując z nadmiernej, drobiazgowej kontroli tej sfery? Czy rozmaite tradycje duchowe w swojej obecnej formie sprzyjają kształtowaniu seksualności dojrzałej, a zatem również wolnej od obciążenia pozornym poczuciem winy i niszczącym wstydem?

Refleksje podjęte w Temacie Miesiąca mają swoją kontynuację na łamach Idei, które w tym miesiącu nawiązują do 50. rocznicy wydarzeń 1968 r. Zdajemy sobie sprawę, że rok ten jest symbolem pewnych dłuższych przemian społecznych i politycznych, które swój początek miały jeszcze przed II wojną światową. Ciekawe jest to, że rozwój kontrkultury i ruchu hippisowskiego, protesty studentów czy kolejna fala feminizmu zbiegły się w czasie z II Soborem Watykańskim, jaki odbywał się w Kościele rzymskokatolickim. W świecie przenikających się kultur i religii nie można dziś podejmować próby bilansu, w jakim miejscu jesteśmy, jeśli chodzi o rozwój społeczeństwa opartego na szacunku, tolerancji, równości i wolności od uprzedzeń, bez uwzględnienia bardziej ogólnej perspektywy. Stąd ważne było dla nas, aby przyjrzeć się, jaką wizję erotyzmu wypracowano na gruncie zarówno chrześcijaństwa, jak i islamu oraz hinduizmu. Czy jest w nich miejsce na radość, fantazję i zabawę, które powinny towarzyszyć Erosowi?


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter