70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Kocie psoty

Kocia książka nie tylko pokazuje Jarosława Iwaszkiewicza, który potrafi tworzyć dla dzieci i razem z nimi, ale jest też zaproszeniem do wspólnej zabawy w opowiadanie historii o naszych najwierniejszych przyjaciołach, czyli zwierzętach

Badaczka życia i twórczości Jarosława Iwaszkiewicza Anna Król od kilku lat odkrywa mniej znane i nieoczywiste oblicze pisarza. Pierwszymi owocami tej pracy były wydane we współprowadzonym przez nią wydawnictwie Wilk&Król książki: Spotkać Iwaszkiewicza. Nie-biografia, zawierająca eseje napisane przez przyjaciół, krewnych i znawców, a także niepublikowaną dotąd korespondencję (m.in. z prywatnym sekretarzem Szymonem Piotrowskim) oraz Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie – osobista opowieść Król o twórcy, której punktem wyjścia są odnalezione w jego archiwach fotografie i przedmioty: guziki, mundur, bilety kolejowe. Poszukiwania na Stawisku pozwoliły także odkryć teczkę podpisaną „Kocia książka”, w której znajdował się zeszyt będący jednoegzemplarzowym wydaniem literackiej i edytorskiej zabawy Iwaszkiewicza z córkami: Marią oraz Teresą. To jedyna książka pisarza przygotowana dla dzieci i jednocześnie przy współpracy z nimi.

Główną bohaterką Kociej książki jest kotka Bukasia od 1932 r. mieszkająca z Iwaszkiewiczami w Kopenhadze (na potrzeby wydawniczej zabawy nazwanej „Kocienhagą”). Gdy rodzina musiała przenieść się do Brukseli, czworonożna towarzyszka pozostała z ich duńskimi przyjaciółmi. Jeszcze przed powrotem do Polski Jarosław wraz z córkami zainspirowani niezwykłą kotką wspólnie przygotowali poświęconą jej książkę, w której umieścili wierszyki i ilustracje. Kocia opowieść składa się z ballady o Bukasi, zbioru rodzinnych powiedzonek i słownych gier oraz wycinków z gazet dotyczących zabawnych historii.

„Co to z kotem jest kłopotu”

Kocia książka oraz okoliczności towarzyszące jej powstaniu odsłaniają innego Iwaszkiewicza – troskliwego, czułego ojca i partnera dobrej zabawy. Pisarz nie tylko wymyślał rymowanki, ale i wcielał się w rolę kotki, w imieniu której pisywał z Kocienhagi listy do córek (podczas trzyletniego kontraktu twórcy w Danii rodzina wielokrotnie się rozdzielała, dziewczynki wyjeżdżały do polskiego domu). W tworzonej w latach 1933–1934 opowieści dominują humor i absurdalne sytuacje. Powtarzane w balladzie zdanie: „Co to kotu, co to kotu / Co to z kotem jest kłopotu”, nie ma charakteru westchnienia, lecz żartu, który, jak wspomina córka Maria, był jednym z rodzinnych powiedzonek powtarzanym nie tylko, by skomentować zachowanie Bukasi, ale także innych kotów. Zdanie miało więc wyrażać nie tyle zakłopotanie kocimi psotami, ile wielką miłość, jaką mimo wszystko darzyło się zwierzaki.

Ilustracja z „Kociej książki”

Ilustracja z „Kociej książki”

Świadectwem zamiłowania do słownych zabaw są przede wszystkim części: Wszyscy się pytają?, Wszyscy się pytają! oraz Czy koty są głupie?. Te dwie pierwsze stanowią zbiór prostych pytań: „Czy to lis?”, „Czy to lama?”, uzupełnionych rysunkami obrazującymi postaci, o które w danym momencie się zapytuje. To rodzaj gry z oczywistościami, która z jednej strony może sugerować bezsensowność stawianych pytań, z drugiej zaś – wskazywać na ich niewystarczalność. Nagromadzenie zabawnych wątpliwości kończy się przedstawieniem w obydwóch częściach zwierząt, które panują nad tą opowieścią, czyli kotów: najpierw burego, a następnie białego, określonego „umytym”. Sens zapytywania zostaje więc ostatecznie ośmieszony. W duchu podobnego żartu poprowadzony jest fragment Czy koty są głupie?, który dzięki przywołaniu wyrazów funkcjonujących w języku (perfumy „Cote” czy antrykoty) ma wskazać na wyższość kotów nad psami (bo przecież nikt nie widział perfum „Piesy” czy „antrypsów”). Opowieść zamyka natomiast śmieszna wycinana gazetowa historyka o psie Jensenie, któremu zaszkodziło to, że był zanadto podobny do kota.

Kocia książka została skomponowana tak, by nie tylko pokazać proces zabawy między Iwaszkiewiczem i córkami, ale i zapraszać do dalszego tworzenia. Pierwszy krok wykonały już wydawczynie, prosząc o współpracę rysowniczkę Alicję Rosé, która wprowadziła do opowieści intensywne kolory i dodała także część swoich rysunków. Dzięki temu historia otrzymuje nowe życie i staje się zaproszeniem dla małych czytelników i ich opiekunów, by razem stworzyć „kocią, psią lub kanarkową książkę”.

Oddani przyjaciele

Znalezisko ze Stawiska pełni jednak również inną istotną funkcję: jest kolejnym dowodem na to, jak ważne były zwierzęta w życiu Iwaszkiewiczów. Traktowano je nie jako istoty mające pomóc w upilnowaniu domostwa i usprawnieniu pracy, lecz jako pełnoprawnych członków rodziny.

Anna Iwaszkiewiczowa poświęciła nawet mieszkającym w Stawisku kotom, psom, koniom oraz ptakom opowieść Nasze zwierzęta, we wstępnie do której mąż zaznaczał: „Mało jest oddanych przyjaciół na świecie. (…) najwierniejszych liczymy wśród tych istot, które żyjąc o tyle krócej od nas, całe to przelotne istnienie spędzają niejako w promieniu naszego bytu. (…) istnieniem swoim przypominają o ogólnej wspólnocie wszystkiego, co istnieje”[1] . Tak patrzący na rzeczywistość Iwaszkiewicz wyłania się też przede wszystkim z Dzienników, gdzie sporo miejsca poświęca analizie relacji ze zwierzętami, Listów do córek oraz książki Ludwiki Włodek Pra. O rodzinie Iwaszkiewiczów, w której prawnuczka podkreśla, że opowieść o jej rodzinie byłaby niekompletna bez historii zwierząt. Kocia książka dołącza do grupy tych intymnych portretów pisarza oraz przekonuje, że zakurzone archiwa, wydawałoby się, dobrze przeczytanych twórców, ciągle mogą zaskakiwać i zapraszać nie tylko do ciężkiej pracy, ale i świetnej zabawy.

_

Jarosław Iwaszkiewicz

Kocia książka

Wilk&Król Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2015, s. 100

[1] A. Iwaszkiewiczowa, Nasze zwierzęta, Warszawa 1978, s. 9.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata