70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Wojciech Nekanda Trepka/Agencja Gazeta

Kilka powszechnych tajemnic

Nie da się prawdziwie opowiedzieć uczniom ostatniego i najgorszego rozdziału historii Żydów w Polsce, pilnując kompulsywnie „dobrego imienia Polski” i powtarzając odwieczny „zestaw z drzewkiem” – czyli opowieść o tym, że pomimo kary śmierci, która groziła za pomoc Żydom, Polacy ich ratowali, za co otrzymali najwięcej wśród narodów Europy (6,5 tys.) drzewek Sprawiedliwych w Yad Vaschem.

W marcu 2016 r. zakończył się szeroko zakrojony projekt Antysemityzm nie jest poglądem, którego zadaniem była analiza podręczników szkolnych pod względem tego, jak podchodzą do tematów żydowskich, czy w sposobie opisu widoczny jest antysemityzm (bezpośrednio lub pośrednio), jakich narzędzi z humanistyki się używa, by antysemityzm objaśnić, etc. Projekt zorganizowało Żydowskie Stowarzyszenie Czulent z Krakowa. Na zakończenie wydano książkę Antysemityzm nie jest poglądem. Podręcznik dla edukatorów i edukatorek[1] i dwa zeszyty do zajęć praktycznych. To prawdziwy skarb. Oprócz teoretycznych analiz znaleźć tu można także scenariusze zajęć i warsztatów antydyskryminacyjnych (np. przeciw antysemityzmowi, poszerzających wrażliwość i wiedzę).

W ramach projektu przeczytano 172 podręczniki do historii, polskiego, WOS-u i innych przedmiotów, według dobranych haseł. Następnie zespół przeanalizował ogromną ilość materiałów. Co wynika z pracy przy tym projekcie? Spróbuję podsumować.

Muszę zastrzec, że nie spodziewałam się w podręcznikach szkolnych otwartego, tradycyjnego antysemityzmu. I nie było go tam. Spodziewałam się powielania stereotypów, defensywnej postawy w kontekście Zagłady i polonocentryzmu. Było gorzej. Zacznę chronologicznie. Od I w. n.e., od kraju nazywanego w podręcznikach Palestyną (powinno się raczej nazywać go Judeą).

 

Ewangelie w Torze i bogobójstwo Żydów

Otóż w polskiej szkole (i podejrzewam, że tylko w niej) Ewangelia znów jest traktowana jako źródło czysto historyczne. Znów, ponieważ była nim przez całe średniowiecze do wieku XVIII i dopiero oświecenie oraz rozwój nauki historii spowodowały, że przestano ją tak postrzegać. To nie znaczy, że nie ma wartości historycznej, zwłaszcza zinterpretowana przez historyków, archeologów, biblistów, kulturoznawców etc. Ale do edukacji w Polsce powróciła nie w sieci interpretacji, tylko po prostu jako źródło wiedzy historycznej.

Dobrze więc, może uczniowie dowiadują się czegoś o starożytnych Żydach? Może czegoś o judaizmie, np., kim był / jest Mesjasz w judaizmie, jakie były odłamy judaizmu lub jakie problemy powstawały między Żydami a Rzymianami zajmującymi wtedy Judeę? Niekoniecznie, czasem tym kwestiom poświęcone jest zaledwie jedno zdanie. Dzieci jednak dowiedzą się na pewno, że Żydzi zabili Jezusa. Czasami kontekst historyczny jest naszkicowany, lecz często nie. Jeśli dziecko jakimś przypadkiem nie dowiedziało się na katechezie, że to Żydzi zabili Chrystusa, teraz dowie się tego z podręcznika do historii, w majestacie nauki. Przykładów znajdziemy mnóstwo. Często treść ma wymowę najbardziej katechetyczną, jak tutaj:

„Arcykapłani żydowscy ze Świątyni w Jerozolimie potraktowali Jezusa jak niebezpiecznego odstępcę i bluźniercę próbującego odwieść Żydów od prawdziwej wiary w Jahwe. Z ich poduszczenia rzymski prokurator Judei, Poncjusz Piłat, skazał go na śmierć. Jezus został ukrzyżowany na wzgórzu pod Jerozolimą, dzień przed żydowskim świętem Paschy. (…) W ciągu stu lat od ukrzyżowania Jezusa jego słowa i czyny zostały spisane w Ewangeliach (gr.– Dobra Nowina), z których cztery – wraz z dziejami apostołów, listami apostolskimi i Apokalipsą św. Jana (wizją dotyczącą powtórnego przyjścia Jezusa na końcu czasów) – zostały dołączone do Tory i innych świętych ksiąg żydowskich. Tak powstało Pismo Święte – święta księga chrześcijan. (…) Trzeba też zauważyć, że nowa religia pojawiła się w czasach kryzysu kultów pogańskich. Koncepcja bogów greckich, niedoskonałych i skrojonych na ludzką miarę, wydawała się mniej wiarygodna od biblijnej wizji wszechmogącego Boga – absolutnego dobra i stwórcy świata. Nie bez znaczenia była również silna emocjonalna więź między człowiekiem a kochającym bezwarunkowo Bogiem, nieistniejąca w religiach pogańskich. Wiara chrześcijańska zaczyna się od indywidualnej deklaracji, podjętej w sercu i umyśle wyznawcy, a nie od publicznego rytuału”.

Cztery ewangelie dołączone do Tory – na taką wiadomość każdy rabin powinien paść rażony gromem! Nie obił mi się o uszy kryzys kultów pogańskich (były to religie politeistyczne, nie kulty). Mieszko I także nie z powodu kryzysu kultu Swarożyca przyjął chrześcijaństwo. W praktyce Bóg chrześcijan nie kocha bezwarunkowo, choć miłość jest założeniem, teologiczną formułą. Wstępny zbiór warunków, które stawia wyznawcom, zawarty jest w Dekalogu. Chrześcijaństwo ma ponad 2000 lat, teologowie mieli i mają rożne koncepcje. Może nie wybaczyć grzechów, może skazać na potępienie. Słyszałam również, że chrześcijanie włączają do swojej wspólnoty małe dzieci, chrzczone, zanim mogą podjąć decyzję w umyśle i sercu, i że odbywa się to w publicznym rytuale chrztu.

Cóż, jałowe to uwagi. Faktem jest, że podręczniki do historii cofają się do prawzoru antysemickich wyobrażeń, do wizerunku Żydów jako bogobójców, którzy odtrącili idee i osobę prawdziwego Mesjasza. Nieważne, czy autorzy piszą, że sprawili to „Żydzi” czy „kapłani żydowscy”, czy też „przywódcy żydowscy” – uczeń i tak dostaje informację , że to „Żydzi” doprowadzili do zabicia Boga. Ta treść, notabene, jest podawana w postaci przedsoborowej. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter