70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. L'Osservatore Romano/EPA/PAP

Papież Franciszek i jego wrogowie

Ataki skierowane przeciw papieżowi to przejaw starcia pomiędzy zwolennikami dwóch wizji Kościoła: tymi, którzy marzą o Kościele II Soboru Watykańskiego i tymi, którzy go odrzucają.

Przenieśmy się do nie tak odległej przeszłości. Trwają Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, papież Franciszek wędruje po polskiej ziemi. Choć nie jest to tradycyjna pielgrzymka, lecz spotkanie z młodzieżą z całego świata, to ze świecą szukać osób, którym nie udziela się podniosła atmosfera. Ludzie biegają po ulicach z flagami, gromadzą się co wieczór pod oknem kurii na Franciszkańskiej w oczekiwaniu na błogosławieństwo Ojca Świętego. Otwierają drzwi dla obcych przybyszów i z dumą prezentują legendarną polską gościnność. Pamiętam to jak dziś, choć czasem zastanawiam się, czy nie śniłem.

Pamiętam coś jeszcze. Stoję wśród rzesz pielgrzymów na Błoniach podczas powitania papieża. Przesuwam się między sektorami, w końcu ląduję za rodziną z Polski. „Fajny ten papież” – mówi żona do męża. „A ja wiem, czy fajny, jakiś taki smutny. Nasz to się więcej uśmiechał”. To przypadkowo usłyszane zdanie, które wybrzmiało trzy lata po wyborze papieża Franciszka, jest ciągle intrygującym podsumowaniem recepcji jego pontyfikatu nad Wisłą.

My już mieliśmy papieża

W połowie września na internetowych łamach amerykańskiego katolickiego portalu „Crux” pojawiła się niewielka analiza cenionego watykanisty Johna L. Allena, którego polski czytelnik może znać z takich książek jak Konklawe albo Globalna wojna z chrześcijanami. Allen nawiązuje w tekście do wypowiedzi papieża Franciszka, który podczas jednej z konferencji prasowych powiedział, że mierzy się z krytyką napływającą z wielu różnych stron. Komentator „Cruxa” pokusił się o własną interpretację tej wypowiedzi i wyróżnił pięć krajów, w których obecny papież spotyka się z niezrozumieniem albo wręcz otwartym sprzeciwem. Co ciekawe, zaraz za podium (pierwsze miejsce zajął… Watykan, a kolejne Argentyna i Włochy) ulokował właśnie Polskę i wsparł swój wybór trzema argumentami.

„W Polsce każdy papież startuje z deficytem zaufania tylko dlatego, że nie jest Janem Pawłem II, a niektórzy Polacy postrzegają Franciszka jako tego, który w niektórych aspektach zwija dziedzictwo poprzednika” – pisze Allen i zwraca uwagę na fakt, że polscy biskupi wykazują wyjątkową potrzebę do podkreślania ciągłości nauczania Franciszka z Janem Pawłem II.

Franciszek nie jest Janem Pawłem II – to pierwszy powód nieufności Polaków względem papieża z Argentyny.

Drugi argument Allena wiąże się ze sprzeciwem niektórych Polaków, a zwłaszcza polskich polityków, wobec ekologicznego przesłania obecnego pontyfikatu, przede wszystkim w zakresie podejścia do paliw kopalnych. Trzecim elementem, na który zwraca uwagę komentator „Cruxa”, jest opór względem przyjmowania uchodźców. Allen wiąże go z obecnością takich duszpasterskich akcji jak Różaniec do granic, które zdaniem publicysty budują obraz Polski jako zamkniętej katolickiej enklawy. Amerykański watykanista ma sporo racji, pokazując, że krytyka papieża ma charakter międzynarodowy, ale w Polsce zyskuje szczególny, lokalny koloryt.

Koniec karnawału

Na pytanie o przyczyny nieufności niektórych wiernych względem Franciszka nie ma jednej prostej odpowiedzi. Łatwo natomiast wskazać moment, w którym zaczęły zapalać się ostrzegawcze lampki w głowach krytyków obecnego pontyfikatu. Miał on miejsce tuż po wyborze, gdy w loggi bazyliki św. Piotra ukazała się sylwetka nowego papieża nieodzianego w tradycyjną czerwoną pelerynę.

„Niech ksiądz sam to włoży. Skończył się karnawał” – miał powiedzieć papież do ceremoniarza ks. Guido Mariniego, o czym informowały wiarygodne włoskie dzienniki, na czele z „Corriere della Sera”. Nie wiadomo, ile jest prawdy w tej historii, ale nie trzeba było długo czekać, by zauważyć, że nowy papież nie przepada za bogatym strojem, a zwłaszcza czerwonym kolorem. Już podczas pierwszej mszy św. uważne oczy obserwatorów wychwyciły czarny, a nie tradycyjny czerwony kolor obuwia Franciszka. Ruszyła lawina komicznych wyliczeń: a to czemu nie przyklęka w odpowiednich momentach (bo ma chore kolana – tłumaczyli niektórzy), później pytania o „okropną” oprawę liturgiczną pierwszej mszy św. poza Rzymem – na Lampedusie, pośród uchodźców. Na samym początku pontyfikatu papież trafił na celownik tzw. tradycjonalistów katolickich, dla których źródłem podejrzeń był styl odróżniający Franciszka od poprzednika, Benedykta XVI. Prawdopodobnie większość wiernych w ogóle nie przejmowała się tymi niuansami, ale nowy papież bardzo szybko stał się podejrzany dla fascynatów bogatych ceremonii.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter