70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Jak działa religijny umysł?

Przez długi czas w świecie zachodnim panowało przekonanie, że rozwój cywilizacji zmierza w stronę coraz głębszej sekularyzacji. Wydawało się, że w krajach rozwiniętych dominującą postawą stanie się ateizm. Dziś wiemy, że ludzkie postawy są zdecydowanie bardziej złożone, a procesy sekularyzacji nie postępują wedle prostego wzorca.

Są ludzie wierzący i niewierzący, religijni i niereligijni, uduchowieni i nieuduchowieni. Przy czym osoby wierzące mogą być niereligijne, a niewierzące – religijne. Duchowość może iść w parze z brakiem wiary w Boga, a nieuduchowienie z uznawaniem Absolutu.

Jednocześnie nasze wyobrażenia na temat sekularyzacji zmieniły się za sprawą transformacji społecznych, wywołanych falą migracji do Europy z Afryki i Bliskiego Wschodu oraz przemian społecznych w Ameryce Łacińskiej. Ta ostatnia jest obecnie jednym z najciekawszych kontynentów pod względem religijnego krajobrazu. Teza o świeckiej Europie nie ma dziś potwierdzenia przede wszystkim za sprawą dynamiczne powiększającej się społeczności muzułmanów. I choć nie umiemy określić, jaką postać przyjmie europejski islam za kilka dekad, z pewnością możemy zauważyć, że religijność znów wkroczyła do przestrzeni publicznej, stając się jedną z najgorętszych w Europie kwestii.

Rozważania, które podejmujemy w grudniowym Temacie Miesiąca, pokazują, że w świetle współczesnych badań religijność jawi się jako zjawisko powszechne. Wśród społeczności pierwotnych nie znamy grup, które nie wytworzyłyby jakiejś postaci religii. Również małe dzieci, nieukształtowane jeszcze wyraźnie przez kulturę, zdradzają religijne oznaki postrzegania świata: w ich interakcjach z otoczeniem odnaleźć można skłonność do myślenia w kategoriach kreacjonizmu i celowości (chodzi o przekonanie, że przedmioty, zwierzęta i zjawiska naturalne są stworzone przez kogoś i po coś) oraz dualizmu (odróżniania tego, co duchowe, od tego, co fizyczne). Jeśli przyjmiemy, że ludzie są religijni z natury, stajemy wobec kolejnego pytania: w jaki sposób naturalne predyspozycje ludzkiego umysłu modyfikowane są poprzez kulturę?

Przez wiele wieków pytania o ludzką naturę należały do obszaru rozważań filozoficzno-teologicznych. Współczesna nauka nie sprawiła, że zagadnienia metafizyczne zupełnie straciły na znaczeniu. Żadna z dziedzin szczegółowych nie ma narzędzi pozwalających orzekać o tym, co transcendentne. A przecież wedle wielu tradycji właśnie to, co wymyka się naszym możliwościom poznawczym – wpisane w ludzką duszę pragnienie metafizyczne lub boski ślad – czyni z człowieka zwierzę odmienne od innych. Dziś jednak lepiej niż kiedyś rozumiemy, że przyjęcie takiego przekonania o ludzkiej wyjątkowości powinno co najwyżej prowadzić do uznania większej odpowiedzialności człowieka za stworzenie. Trafnie ujął to papież Franciszek. Choć istnieje wiele religii i sposobów ich rozumienia, jedno kryterium oceny religijności wydaje się bezsporne. A mianowicie pytanie o owoce: czy ludzie religijni czynią świat lepszym, czy budują pokój, radość, nadzieję, wspólnotę? Wiedza, którą przynoszą współczesne psychologia, biologia czy neurologia, wciąż nie pozwala w pełni zrozumieć, w jaki sposób działa umysł: dlaczego jedni, kierując się religijnymi pobudkami, zamykają się w ciasnym świecie ideologii, które prowadzą do przemocy, podczas gdy inni gotowi są oddawać życie w obronie słabszych czy prześladowanych?

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata