70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Jung/Ullstein/Getty

Jacob Taubes i Berlin 1968

Zdjęcia z organizowanych przez Jacoba Taubesa wykładów Herberta Marcusego stały się ikonami ruchu studenckiego. Sprawiają wrażenie, że oto tutaj urzeczywistnia się to, co Chrystus nazywał „Królestwem Bożym”, a Marks „społeczeństwem bezklasowym”. Przynajmniej na poziomie uniwersytetu i na skraju wzburzonego miasta wydawała się panować radykalna równość.

Jacob Taubes (1923–1987) to autor książki Zachodnia eschatologia, która jest przedstawieniem i analizą eschatologicznego myślenia, począwszy od Biblii po Kierkegaarda i Marksa. Ten żydowski myśliciel i filozof religii do dzisiaj pozostaje jednak w Niemczech postacią kontrowersyjną. Wielu uważa go za szarlatana, inni jednak zachwycają się nim, gdyż wykładami czy rozmowami zainspirował ich do własnej pracy i refleksji. Obecnie to przede wszystkim młodzi badacze czytają jego teksty w USA i w Izraelu, w Polsce i we Włoszech, w Anglii i we Francji. Pisma te albo powstały we wszystkich tych językach, albo zostały na nie przetłumaczone. Po polsku wydano również tom zatytułowany Apokalipsa i polityka zawierający wiele z jego najważniejszych tekstów. Rok 1968 był także dla Taubesa rokiem szczególnie ważnym, gdyż odgrywał on rolę swego rodzaju impresario ówczesnej rewolty.

Radykalny żydowski myśliciel

Taubes pochodził z rodziny osiadłej w Czernelicy, w sztetlu (jak w języku jidysz nazywano te miasteczka zamieszkane w większości przez ludność żydowską), w tej części Galicji, która w 1919 r. przypadła Polsce, a która dzisiaj należy do Ukrainy. Chodzi o część Europy o szczególnej historycznej intensywności, nieustannie dzieloną na fragmenty przesuwane między państwami przy stołach konferencyjnych polityków i w głównych kwaterach dowodzących. Tylko przez jedno stulecie, od roku 1917, region ten sześć razy zmienił państwową przynależność. Timothy Snyder zalicza to jedynie historycznie jednorodne terytorium do ziem skrwawionych, gdzie naziści i Sowieci zamordowali 14 mln ludzi. Zarazem jest to jednak także kraj jidysz, dzisiaj wprawdzie bez tego języka i w dużym stopniu również bez Żydów.

Rodzina Taubesa, która przeniosła się do Wiednia, zarówno ze strony matki, jak i ojca, była głęboko zakorzeniona w kulturze żydowskiej Europy Wschodniej i przez pokolenia wydawała rabinów, którzy za swoje zadanie uważali pielęgnowanie tradycyjnych nauk oraz stosowanie nowych metod badań historycznych i filologicznych. Rodzina przeniknięta była również wspomnieniami o mistycznym ruchu chasydzkim i działalności cadyków oraz rabinów sprawiających cuda; z wieloma z nich była spokrewniona. Ci charyzmatycy, rezydujący na dworach i tworzący prawdziwe dynastie, jako cudotwórcy i ekstatyczni pośrednicy między ludźmi a Bogiem, przyciągali do siebie wielkie tłumy, od XVIII w. odnawiali i przekształcali od wewnątrz pobożne kręgi judaizmu Europy Wschodniej. Taubes studiował w Zurychu i Bazylei, następnie w Jewish Theological Seminary na Manhattanie, a po pobycie w Jerozolimie, Princeton, Harvardzie i Nowym Jorku w 1962 r. znalazł się na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie, gdzie z jego przybyciem wiązano wielkie nadzieje. Powierzono mu stworzoną właśnie Katedrę Judaistyki i Socjologii Religii i aż do śmierci był także dyrektorem w Instytucie Hermeneutyki na Wydziale Filozofii. Rok wcześniej mur ostatecznie podzielił Berlin, a konflikt, który nieustannie groził wybuchem, gdy np. uprowadzono kogoś z jednej czy drugiej strony albo gdy na Checkpoint Charlie stawały naprzeciw siebie amerykańskie i radzieckie czołgi, przekształcił się w zimną wojnę. Z tego powodu Berlin przestał być w centrum światowych wydarzeń, stracił pozycję miasta frontowego i pod tym względem zaczął należeć raczej do peryferii.

Życie wśród sprawców

Dla Taubesa, ze względu na doświadczenia bycia ofiarą narodowego socjalizmu, Republika Federalna Niemiec była czymś zupełnie obcym. Wprawdzie on sam przetrwał Shoah bez zewnętrznych obrażeń w Szwajcarii, gdyż jego ojciec został wezwany jako rabin do Zurychu w roku 1936. Jednak wielu jego polskich krewnych zamordowano w obozach. On sam tego uniknął i przeżył, lecz stał się człowiekiem wykorzenionym i obarczonym klątwą życia na obczyźnie – wszędzie, z wyjątkiem Niemiec. Aż do wczesnych lat 60. XX w. Niemcy jako miejsce dla niego nie istniały, nie chciał podróżować do tego kraju. Postawa ta ulegała stopniowo zmianie, gdy powołano go na stanowisko profesora do Berlina (co prawda, był to znajdujący się pod amerykańskim patronatem Berlin Zachodni). Dopiero jednak w roku 1965 ostatecznie zdecydował się na opuszczenie Nowego Jorku, gdzie od 1957 r. wykładał na Uniwersytecie Columbia, i na zaprzestanie cosemetralnych podróży międzykontynentalnych.

Jego postawa była często niemoralna, co szokowało wielu. Nie chodzi tylko o to, że był prawdziwym womanizer i mogło się zdarzyć, że podczas rozmowy ze studentem otwarcie flirtował z jego dziewczyną albo że podczas większego spotkania nagle przepadał z jakąś kobietą.

Nie było w tym nic nadzwyczajnego, takie były wówczas czasy. Taubes jednak także w sprawach uniwersyteckich i politycznych często zawodził przyjaciół, kolegów, studentów. Nie można było na nim polegać. Lubił dyskutować również z kolegami z prawej strony sceny politycznej, o ile ci byli odpowiednio inteligentni.

Myślę, że to zachowanie można rozumieć jako postapokaliptyczne, jako reakcję na Shoah, czego sam Taubes wcale nawet nie musiał być świadomy. Dlaczego jednak nie stawiać radykalnych pytań? Czy w kraju, który wydał na świat najstraszniejsze zbrodnie, Żyd miałby zachowywać się zawsze niczym wzorowy obywatel? Dlaczego nie miałby zostać nihilistą, jak w wystarczającym stopniu ukazuje to zresztą historia religii w przypadkach ekstremalnych? Zgodnie z tym, czego uczą religie, zbawienie jest przecież możliwe przez grzechy. Jeśli Żydzi chcieli być publicznie widoczni w Republice Federalnej Niemiec, to musieli wykazywać się wręcz hipermoralnością. Tego zobowiązania nie wyrażano oczywiście expressis verbis, lecz w konsensusie milczenia i dystansu. Od lat 60. Żydzi byli publicznym sumieniem Niemiec Zachodnich. W Niemczech Wschodnich w mniejszym lub większym stopniu całkiem zniknęli z życia publicznego, nie licząc członków małych grup religijnych. Ci, którzy w ogóle zdecydowali się na powrót, byli gorliwymi komunistami i marzyli o budowie lepszych Niemiec. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter