Blisko 70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

UKRAINA. Niekiedy milczenie jest złotem

Trudno nie być rozczarowanym postępowaniem naszych elit, szczególnie ukraińskiej, ale nie pozwólmy się rozczarować Ukrainą. Proces pojednania wciąż trwa i musimy go kontynuować. Zawsze lepsze jest niedoskonałe pojednanie niż piękna wojna

Przyznaję, że jako historyk nie tylko analizuję proces pojednania, ale próbuję go także wprowadzać w życie. Za jedno z największych moich osiągnięć uważam pracę na rzecz pojednania wokół Cmentarza Orląt we Lwowie. Nie udałaby się ona oczywiście bez pomocy moich polskich i ukraińskich kolegów, szczególnie z Warszawy i ze Lwowa. Dziś uważam tę kwestię za zamkniętą, ale dziesięć lat temu wydawało się to niemożliwe. Był to wtedy największy konflikt na Ukrainie, szczególnie odczuwalny we Lwowie. Dzisiaj na Ukrainie często można się spotkać z silnymi antyrosyjskimi resentymentami. Można mówić także o problemach z antysemityzmem we Lwowie, ale nie mamy już do czynienia z postawami antypolskimi. Przykładem może być odsłonięcie pomnika w hołdzie rozstrzelanym polskim profesorom. Było to dla nas wielkie zwycięstwo, gdyż jest to pierwszy pomnik w tym mieście, który odnosi się do pamięci nie-Ukraińców. Często zadaję pytanie moim znajomym, czy przypominają sobie, co było wówczas przedmiotem niezgody. Dziś prawie nikt z nich nie pamięta, że jeszcze jakiś czas temu żadna ze stron nie chciała w tym sporze ustąpić.

Pojednanie poza polityką

Jedno z głównych założeń naszej grupy polegało na tym, aby nie dopuścić do ingerencji państwa w nasze działania. Mieliśmy po prostu wrażenie, że inicjatywy zarówno polskiego, jak ukraińskiego rządu nie prowadzą do pojednania, a wręcz przeciwnie – do eskalacji konfliktu. Na uroczystość w 2002 r. przyjechało około 40 intelektualistów, postaci publicznych z Polski i Ukrainy. Na początku odbyła się konferencja, a następnie odmówiliśmy wspólną modlitwę na cmentarzu z udziałem niektórych polskich i ukraińskich hierarchów. Mam wrażenie, że ta wspólna modlitwa z 1 listopada 2002 r. miała przełomowe znaczenie, gdyż od tej pory tradycją stało się organizowanie jej co roku. Podkreślę, jak ważna jest postawa Kościoła w tego typu inicjatywach. Bez niego nic byśmy nie osiągnęli.

Jest to jeden model pojednania, który można określić jako „model Orląt”. Drugim jest ten dotyczący Wołynia. W 2003 r. doszło w tej sprawie do spotkania Aleksandra Kwaśniewskiego i Leonida Kuczmy. Miało być ono symbolicznym gestem pojednania, chociaż bez wyraźnej formuły: „ wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Spotkanie to odbyło się pod nadzorem milicji, która otaczając kordonem prezydentów, oddzielała ich od tłumu ludzi, nastawionych do tego pojednania bardzo wrogo. Ten drugi model miał charakter państwowy, elitarny, bez udziału społeczeństwa. Dlatego wciąż znajdujemy się w punkcie wyjścia.

W odniesieniu do problematyki pojednania dwie kwestie są szczególnie istotne. Po pierwsze, jest ono procesem i trudno jest mówić o pojednaniu raz i na zawsze. Bardzo dobrze to kiedyś ujęła Madeleine Albright, mówiąc, że pojednanie jest jak jazda na rowerze – cały czas trzeba pedałować, bo gdy się przestanie, to się z tego roweru spada. Potrzebujemy nieprzerwanie nowych aktów w tym procesie, nowych rytuałów, decyzji. Po drugie, jeśli chcemy się czegoś nauczyć z tych udanych i mniej udanych prób pojednania na Ukrainie, to zapamiętajmy, że państwo nie może być jedynym jego aktorem.

Obecna ukraińska elita polityczna jest bardzo mało wiarygodna, by nie powiedzieć: całkiem niewiarygodna. Przy tak dużym poziomie niepopularności wśród społeczeństwa, każda akcja inicjowana przez rząd w Kijowie może mieć niestety efekt odwrotny do zamierzonego. Musimy przenieść ciężar pracy nad naszym pojednaniem na społeczeństwa. To jest bardzo ważne. Nie chodzi tylko o Wołyń, ale również o kwestię związaną z Partnerstwem Wschodnim, które nie jest efektywne dlatego, że skupia się jedynie na działaniach państwowych i elitarnych.

Trudno nie być rozczarowanym postępowaniem naszych elit, szczególnie ukraińskiej, ale nie pozwólmy rozczarować się Ukrainą. Proces pojednania wciąż trwa i musimy go kontynuować. Zawsze lepsze jest niedoskonałe pojednanie niż piękna wojna.

Zagrożona autorytaryzmem

Ogromną przeszkodą jest wciąż wzajemne niezrozumienie. W jaki sposób Polska nie rozumie Ukrainy? Mam wrażenie, że niedługo na Ukrainie może dojść do wojny domowej, której głównym powodem będzie pamięć historyczna, szczególnie ta dotycząca II wojny światowej. To ona rozdziela społeczeństwa. Naczelnym problemem na Ukrainie nie jest dziś pojednanie ukraińsko-polskie, ale ukraińsko-ukraińskie. W takiej sytuacji nie można zrobić nic, nie można przeprowadzić żadnych reform, a co dopiero jeśli chodzi o problemy związane z pamięcią. Ostatnie dwa lata pokazały jednak, że są sytuacje, w których Ukraińcy stają ramię w ramię bez względu na to, czy mieszkają w części zachodniej czy wschodniej. Mam na myśli ruchy społeczne, tzw. majdany, o których niewiele się mówi, np. majdan podatkowy, nauczycieli, weteranów wojny w Afganistanie.

Polska, kładąc nacisk w kontaktach z Ukrainą na sprawy pamięci narodowej, działa na rzecz wojny domowej i na niekorzyść ukraińskiego społeczeństwa. Tak się dzieje w przypadku Bandery, którego postać dzieli państwo na dwie Ukrainy, a jest to zgodne z działaniami niektórych ukraińskich elit politycznych, które są zainteresowane konfliktem. Odwołam się do starego powiedzenia – niekiedy milczenie jest złotem. Wydaje się, że szczególnie w sytuacji, kiedy współczesna Ukraina zagrożona jest autorytaryzmem, właśnie strategia amnezji może jej pomóc.

W jaki sposób Ukraina nie rozumie Polski? Trzeba przyznać, że niewiele wiemy o tym, co dzieje się w Polsce – zarówno na co dzień, jak i w kwestii długofalowych rozwiązań zastosowanych w ciągu ostatnich 20 lat. Polska nie istnieje w ukraińskich mediach. Opierając się na ich przekazie, można odnieść wrażenie, że Ukraina ma tylko jednego sąsiada, czyli Rosję.

Warto podkreślić, że w sprawach polsko-ukraińskich istotną kwestią jest również proces demokratyzacji obserwowany w Europie Środkowo-Wschodniej i jedno z najważniejszych pytań, mianowicie o jego trwałość i nieodwracalność.

JAROSŁAW HRYCAK – historyk, dyrektor Instytutu Badań Naukowych Uniwersytetu Lwowskiego, pełni funkcję kierownika Katedry Historii Ukrainy na Ukraińskim Uniwersytecie Katolickim we Lwowie

Wystąpienie wygłoszone podczas konferencji „Konflikty pamięci i pojednanie w Europie. Rola religii i Kościołów, znaczenie myśli Jana Pawła II, która odbyła się 23 marca 2012 roku w Pałacu Prezydenckim w Warszawie. Konferencję objął swoim patronatem Prezydent RP Bronisław Komorowski. W imieniu Prezydenta RP wystąpił minister Maciej Klimczak. Organizatorem spotkania była Fundacja Kultury Chrześcijańskiej ZNAK we współpracy z Katolicką Agencją Informacyjną oraz Inicjatywą Chrześcijan dla Europy (IXE). Pomysłodawcą konferencji był Henryk Woźniakowski.