70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Courtesy of Hannah Arendt Private Archive/Zeitgeist Films

Uwagi dla Towarzystwa Etyków Chrześcijańskich

Gdy próbowałam wytłumaczyć studentom, czym jest autorytet – a ze zrozumieniem tego mieli duży kłopot – zawsze jako przykład podawałam Kościół katolicki. I wiecie Państwo, to się już skończyło!

Panowie – czy są także panie?, tak – sądzę, że przedstawiono Państwu dość szeroki zakres moich poglądów i nie zamierzam wiele dodawać do tego, co już powiedziano[1]. Chciałabym wyostrzyć to, co Alan Anderson nazwał „radykalnością kryzysu”, tak jak ją postrzegam. Spróbuję Państwu pokazać, że w pewien sposób odnosi się ona do obu referatów.

Najpierw chciałabym jednak powiedzieć jedną rzecz, która po referacie p. Everetta może nie być już taka oczywista: nie jestem ani kryptobaptystką, ani kryptochrześcijanką! Z urodzenia jestem Żydówką, a jeśli chodzi o religię, to nie przynależę do żadnego Kościoła, żadnej Synagogi ani żadnej denominacji.

Oczywiście zawsze, gdy coś się napisze, pośle w świat i upubliczni, każdy może z tym zrobić, co mu się podoba – i tak powinno być. Nie spieram się o to. Nie chodzi o to, by zabiegać o utrzymanie kontroli nad myślami, które wcześniej należały tylko do nas. Należy raczej wyciągnąć lekcję z tego, co inni ludzie z nimi zrobili.

Religia a polityka

Główna kwestia to oczywiście relacja między religią i polityką. Obawiam się, że tutaj jestem zbyt staroświecka, by wierzyć, że mogą być one ze sobą połączone – niezależnie od wszelkich opinii i rozważań. Bez wątpienia – jak wskazał p. Everett – struktura organizacyjna amerykańskich Kościołów wykazuje wielkie podobieństwo do struktury politycznej amerykańskiego państwa. Bez wątpienia też samo pojęcie przymierza (covenant) jest w pewien sposób zakorzenione w Biblii. Pierwszym, który je zawarł, był Abraham. Bóg powiedział mu, żeby wyruszył do innych krajów, za granicę, i gdziekolwiek Abraham dotarł, starał się zawierać przymierze – był więc ich pierwszym twórcą. Jednakże wówczas, przed rewolucją amerykańską, „przymierze” rozumiano jako umowę między Bogiem i jego ludem. A to oczywiście coś zupełnie innego niż umowa, która opiera się na wzajemnych gwarancjach, gdzie wspólnie ślubujemy na „nasze życie, własność i nasz święty honor”. Przymierze wzajemności – takie, które opiera się tylko na wzajemności – w żadnym wypadku nie może być porównywane do przymierzy, gdzie jedna strona to Bóg, któremu zawdzięczamy nasze istnienie, który nas stworzył i dał nam Prawo, podczas gdy druga strona przysięga Mu jedynie swoje posłuszeństwo.

Jeśli chodzi o przymierze opierające się na wzajemnych przyrzeczeniach, to przemianę taką można wyśledzić przede wszystkim w myśli Johna Locke’a. Biblijne pojęcie zostało sprowadzone do przymierza między królem i jego ludem, tak że król, ogłaszając konstytucję, by tak rzec, wiązał siebie pewnymi warunkami; lecz znów – ludem stają się jedynie ci, którzy przysięgają mu posłuszeństwo. Myślę, że jest to coś zupełnie innego od przymierza, które przynosi rewolucja amerykańska. Nie sądzę, aby Konstytucji Stanów Zjednoczonych można było przypisać zagubienie rewolucyjnego ducha. Nie do końca zgadzam się z rozróżnieniem między konstytucjonalizmem a duchem rewolucyjnym. Konstytucja jest rzeczywiście kamieniem węgielnym tego kraju, lecz nie w sensie spisanego dokumentu (wrócę do tego punktu później), lecz w sensie tworzenia konstytucji, tj. wydarzenia politycznego, które ten kraj ugruntowało.

Jak wiadomo, konstytucja, która była dyskutowana w wielu miejscach – a zwłaszcza w esejach politycznych federalistów – z dnia na dzień stała się czymś świętym.

Tworzenie konstytucji jest wydarzeniem, politycznym wydarzeniem. I to polityczne wydarzenie jest dziś zapominane. Jeśli do tego ostatecznie dojdzie, obawiam się, że Ameryka straci coś więcej niż tylko rewolucyjną tradycję.

Rzymskie chrześcijaństwo i jego kres

Bardzo zbliżone do tej kwestii jest rozróżnienie, w moim przekonaniu wyraźne, między Jezusem z Nazaretu a Chrystusem. Religia chrześcijańska jako religia, jako instytucja tego świata, nie została założona przez Jezusa. Została założona przez tych, którzy wierzyli w Jezusa jako Chrystusa, tzn. przez Pawła. Założycielem religii chrześcijańskiej jest Paweł, i gdy mówiłam, że ta religia stała się natychmiast skrajnie rzymska, miałam na myśl, że Paweł ufundował ją na pewnym wydarzeniu, mianowicie śmierci i zmartwychwstaniu – wydarzeniu, które, jak Państwo wiedzą, przez wiele wieków, a nawet dziś przez niektórych ludzi uważane jest za fakt historyczny, przez który boskość wdarła się w czysto ziemskie, świeckie sprawy ludzi.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter