fbpx

70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Granica przegranych

Granica. Na krawędzi Europy w najlepszy możliwy sposób nawiązuje do klasyki europejskiego reportażu. Czytając ją, ma się wrażenie znakomitego rozłożenia proporcji pomiędzy wiedzą historyczną a własnym doświadczeniem.

Nic tak nie uwalnia mnie od rozpaczy jak pieśń i tytoń ziemi ojczystej” – te słowa z wiersza Nazima Hikmeta, przytaczane przez Kapkę Kassabovą w książce Granica. Na krawędzi Europy, mogą być traktowane jako motto wielu bohaterów opowieści. Ludzi, których życie z różnych powodów skupiło się wokół jednej z najważniejszych granic XX-wiecznej i współczesnej Europy. Chodzi o region, w którym spotykają się Bułgaria, Turcja i Grecja. „Tam też zaczyna się coś, co uważamy za Europę, i kończy coś innego, co niezupełnie jest Azją” (s. 11).

Bywają to ludzie, których nieszczęście polegało na tym, że ich kultura i sposób życia nie pasowały do ram wyznaczanych przez państwa narodowe. Tak jak Pomacy, muzułmańscy Słowianie, traktowani przez komunistyczną Bułgarię jako piąta kolumna Turcji, będącej filarem przeciwnego obozu zimnowojennej rywalizacji. Do tego bułgarskim nacjonalistom niebezpiecznie kojarzyli się z orientalizmem. Sąsiednia Grecja widziała w nich natomiast konia trojańskiego Bułgarii i komunizmu. Wiek XX oznaczał więc dla Pomaków (i nie tylko dla nich) karuzelę przesiedleń, wymuszonych migracji i wyczekiwanych powrotów. A na dodatek nieustanne zmienianie nazwisk – slawizowanie lub turczenie, zależnie od miejsca, w którym się znaleźli.

Ludźmi pogranicza są też osoby, które doskonale potrafią wykorzystać fakt, że w pewnym miejscu na Ziemi nagle kończy się jeden system prawny i społeczny, by kilkadziesiąt metrów dalej zaczął się kolejny. Dzikie i niedostępne góry Strandży i Rodopów, w których spotykają się nie tylko państwa, ale i większe systemy społeczno-polityczne – obecnie Unia Europejska i Turcja, a wcześniej bloki radziecki i zachodni – są naturalnym środowiskiem dla przemytników. I na tym właśnie polega paradoks tego miejsca, że podczas gdy niektórych siłą przeganiano z jednej strony granicy na drugą, inni potrafili płacić duże pieniądze i ryzykować życiem, by ją przekroczyć. W książce Kassabovej poznajemy zarówno przemytników, przemycanych, uciekinierów, jak i tych, którzy z karabinem na ramieniu i bezwzględnymi rozkazami w głowie pilnowali nienaruszalności granic.

Żelazna kurtyna kojarzy nam się przede wszystkim z murem berlińskim, dzięki książce widzimy jednak z bliska, że tak samo twardy, a przy tym równie tragiczny charakter miała ona na odcinku bułgarsko-tureckim. Mieszkańcy państw bloku wschodniego, korzystając z możliwości, jakie otwierały przed nimi wczasy w południowej części bułgarskiego wybrzeża, próbowali przedrzeć się przez góry i graniczne zasieki do „wolnego świata”. Co ciekawe, ich znaczącą część stanowili Niemcy z NRD, którym być może wydawało się, że ta leżąca na krawędzi Europy granica będzie łatwiejsza do sforsowania niż dobrze im znane zasieki oddzielające ich od RFN. Wielu skończyło z kulą w plecach lub w areszcie bułgarskich wojsk granicznych, z którego często nie wychodzili żywi. Kassabova przybliża ich losy, a nawet udaje jej się dotrzeć do osób, które przeżyły koszmar bułgarskiego więzienia. Co ważne, na całą sytuację próbuje spojrzeć również oczami pograniczników oraz miejscowej ludności, która pod wpływem nacisku wojska i propagandy wydawała nieszczęśników.

Poznając historie tych wszystkich ludzi, opisane z dużą empatią i wrażliwością, widzimy w mikroskali, jak zmieniały się wiatry europejskiej polityki i procesów społecznych. A przy tym dowiadujemy się, jak kształtują się geograficzne wyobrażenia o świecie. W czasach zimnej wojny wielu ludzi pragnęło dostać się na zachód, którym była leżąca na południu Turcja. Obecnie pożądanym kierunkiem nadal jest zachód, z tym że jego centrum przeniosło się bardziej na północ – dla uchodźców z Bliskiego Wschodu, przede wszystkim z Syrii, wymarzonym przyczółkiem w Unii Europejskiej jest Bułgaria.

Perspektywa granicy pozwala Kassabovej opowiedzieć o wielu aspektach życia i polityki w komunistycznej Bułgarii, kraju, w którym – jak pisze autorka – spotkały się materializm dialektyczny oraz „mistycyzm przenikający bałkańską psychikę”. Efektem tego eksperymentu były np. poszukiwania w górach Strandży grobowca egipskiej bogini Bastet, kierowane przez Ludmiłę Żiwkową. Ekscentryczna córka przywódcy państwa wierzyła, że dzięki temu zdobędzie „klucz do ludzkiej cywilizacji”, a co za tym idzie, olbrzymią władzę. Ludowy mistycyzm jest zresztą ważnym elementem życia mieszkańców tego pogranicza. Poznajemy ich niezwykłe i żywe obyczaje, jak chodzenie po rozżarzonych węglach, czy wiarę, że za błyski widziane nocą na niebie odpowiada żmij, czyli rodzaj smoka ze słowiańskiej mitologii.

Kapka Kassabova wychowała się w inteligenckiej rodzinie, która opuściła Bułgarię krótko po upadku żelaznej kurtyny. Gdy wyjechała do Nowej Zelandii, miała 19 lat. Od 2005 r. mieszka na szkockiej prowincji, publikując na łamach m.in. „The Guardian”, „The Sunday Times”, „The Scottish Review of Books”. Polscy czytelnicy poznali ją kilka lat temu dzięki książce Dwanaście minut miłości. Opowieść o Tangu (Świat Książki, 2016). Niemniej kraj pochodzenia oraz cały region Bałkanów są obecnie najważniejszym wątkiem jej pisarstwa. Za wydaną w 2009 r. książkę Street Without a Name (Portobello Book), która opowiada o młodości w Bułgarii okresu schyłku komunizmu, została nominowana do Europejskiej Nagrody Książkowej. Również Granica doczekała się nominacji do wielu prestiżowych nagród.

Książka ta w najlepszy możliwy sposób nawiązuje do klasyki europejskiego reportażu. Czytając ją, ma się wrażenie znakomitego rozłożenia proporcji pomiędzy wiedzą historyczną a własnym doświadczeniem, budowanym na licznych podróżach po opisywanym regionie. Kassabova traktuje swych bohaterów ze swoistą czułością i nie osądza ich postaw ani życiowych wyborów. Jej plastyczny język i zdolność do budowania nieoczywistych metafor powodują przy tym, że również czytelnik ma wrażenie, iż ich poznaje i jest w stanie zrozumieć. „Jej uroda była jak jej głos – chropowata. Poruszała się z ostrożną pewnością siebie, jak ktoś, kto poza swoim wyglądem nie dostał w życiu niczego za darmo” (s. 404) – napisze o jednej ze swoich bohaterek.

We wstępie Kassabova zauważa: „Powiadają, że historię piszą zwycięzcy, ale według mnie robią to przede wszystkim ci, których nie było na miejscu, co zresztą wychodzi na to samo” (s. 15). Granica. Na krawędzi Europy jest znakomitą opowieścią o europejskiej historii z perspektywy ludzi, którzy zawsze byli na miejscu. Koniec końców, wszyscy oni, bez względu na to, po której stronie karabinu stali, byli przegrani.

_

Kapka Kassabova

Granica. Na krawędzi Europy

tłum. Maciej Kositorny, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019, s. 508


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter