70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Fotografia ślubna: kariery i opowieści

KAROLINA J. DUDEK

Fotografia potwierdzała – stanowiła zatrzymany wizerunek, pieczęć zaświadczającą prawidłowy stan rzeczy. Wisząc nad łóżkiem małżonków, gdzie najczęściej ją eksponowano, wizualnie symbolizowała przyjęcie nowych ról społecznych – żony i męża

 

Nawet z dzisiejszej perspektywy trudno powiedzieć, że zaczynała skromnie. Od razu miała dobre wejście. Lubiła obracać się w towarzystwie. Choć trzeba przyznać, że poglądy miała raczej liberalne. I biednych, i bogatych demokratycznie ustawiała przed tymi samymi tłami. Z początku była jednak dość pragmatyczna. Dopiero z czasem pozwoliła sobie na nieco romantyzmu. Zawładnęła pamięcią i wyobraźnią. A ostatnio wyzwoliła się zupełnie spod presji konserwatywnych oczekiwań i robi oszałamiającą karierę jako kreatorka mody, menedżerka i pośredniczka sprzedaży. Jako reproduktorka wizerunków i modeli ma ogromną siłę oddziaływania – ukazuje, zmienia, utrwala. Jest niewiele młodsza od aparatu.

Jeżeli personifikuję fotografię ślubną, to nie dlatego, że uważam to za dobry chwyt literacki. Stoi za tym pewna filozofia patrzenia na przedmiot. W jej ujęciu fotografia nie jest biernym narzędziem rejestracji ceremonii ślubnej i wesela, ale aktorką sceny społecznej. Kapryśną. Wymagającą. Niezastąpioną! Wystarczy przejrzeć jej curriculum vitae.

Nauki społeczne już nas przyzwyczaiły, że przedmioty mają swoje biografie – indywidualne losy i historię. Tworzą też swoje kariery – różne sposoby życia i uczestniczenia w świecie – i opowieści. I nim proponuję się przyjrzeć.

 

Konserwatywne początki

Zaczynała w atelier. Para młoda odwiedzała je zaraz po wyjściu z kościoła. Ona po prawej, on po lewej, tak jak stali przed ołtarzem. „Proszę trzymać głowy prosto i patrzeć w obiektyw. Proszę się nie uśmiechać. Ręce wzdłuż ciała. W jednej dłoni rękawiczka, druga wsparta na krześle” – te nieco usztywnione pozy wymuszała technika. Długi czas naświetlania narzucał konieczność pozostania w bezruchu. Jest w tych dawnych fotografiach jakaś niewygodna sztywność i surowość. Widać też szczególną monumentalność wyprostowanych sylwetek – powagę ciała. Trudno jednak całą winą za ten nieco ponury ton obarczyć technologię. David Bell, kulturoznawca, proponował, by nie oddzielać technologii od kultury[1]. Ta pierwsza jest częścią kultury. Każdy nowy wynalazek domaga się pracy kulturowej, czyli wypracowania pewnych praktyk i konwencji użytkowania. A zatem technologia, pozwalająca na tworzenie fotografii, nie może być pojmowana jako czynnik określający społeczne użycia. Przeciwnie – stanowi nieodłączną część współczesnej kultury wizualnej, pozostającą w ścisłym związku z konkretnymi praktykami społecznymi.

Jej konserwatywne początki związane były z duchem czasów. Fotografia potwierdzała – stanowiła zatrzymany wizerunek, pieczęć zaświadczającą prawidłowy stan rzeczy. Wisząc nad łóżkiem małżonków, gdzie najczęściej ją eksponowano, wizualnie symbolizowała przyjęcie nowych ról społecznych – żony i męża. Poprzez silne skonwencjonalizowanie póz i poprzez hierarchiczność tradycyjna fotografia ślubna podkreślała usytuowanie jej bohaterów w sieci relacji pokrewieństwa. Panna młoda po prawej, pan młody po lewej. Za nią jej rodzice, rodzeństwo i małżonkowie rodzeństwa. Za nim – jego rodzina. Konwencja pozwalała rozpoznać, kto jest kim.

Posiadanie portretu ślubnego było na tyle ważne, że w sytuacji, gdy z jakichś powodów zdjęcie nie mogło być wykonane w dniu ceremonii, fotografię upamiętniającą robiono po pewnym czasie. Zdjęcie tym samym przedstawiało raczej prawdę idei, konwencji niż prawdę danego wydarzenia – pisał antropolog kultury Sławomir Sikora[2]. Podobnie uważała amerykańska badaczka fotografii rodzinnej Julia Hirsch: „nie mamy nic przeciw kłamstwom zdjęć, dopóki podtrzymują one tradycję, której zdjęcie powinno być uhonorowaniem”[3]. W swojej książce przywołała ciekawe w tym kontekście spostrzeżenia pewnego fotografa. Zaobserwował on, że nawet gdy rodzice któregoś z nowożeńców rozwiedli się i jedno z nich (lub oboje) było w nowym związku, w czasie robienia pozowanych fotografii rodzinnych ustawiali się do zdjęcia bez nowych współmałżonków. Na fotografii ślubnej rodzina musiała być przedstawiona w „oryginalnym” składzie.

Zdjęcie bowiem zarówno odzwierciedla, jak i utrwala oraz projektuje instytucje, czyli normy, reguły i wartości. Fotografia ślubna służy uwiecznieniu uroczystości rodzinnej i sformułowaniu przekazu o niej opowiadającego, ale jednocześnie wytwarza modele wizerunków kobiecych, konstruuje kanon ról społecznych i tym samym wpisuje państwa młodych w określone role modelowe.

 

Kariera w marketingu

Zaświadczanie, upamiętnianie – to było dla niej za mało! Zajęła się marketingiem. Mydła, samochody, pierścionki, suknie ślubne, odświeżacze do ust – to jedynie początek długiej listy produktów. Wizerunek panny młodej, na który miała wyłączność, umożliwiał jej pracę w różnych branżach. Nie bała się dużych kampanii i współpracy z największymi gwiazdami takimi jak Elizabeth Taylor[4].

Pomysły wypracowane w sferze komercyjnej szybko trafiały do tej rodzinnej – jako inspiracje. Na początku fotografia ślubna stworzyła kobietę podporządkowaną, objętą silnym ramieniem stojącego za nią mężczyzny, który miał ją odtąd chronić. Jednak surowe, hieratyczne, całopostaciowe przedstawienia szybko ustąpiły glamourowym, inspirowanym przez kulturę popularną – kult aktorek rodzący się już w latach 20. i 30. XX w. wywarł ogromny wpływ na fotografię ślubną[5]. Zdjęcia panien młodych zaczęto stylizować w konwencji fotosów słynnych gwiazd. W ten sposób fotografie prywatne zaczęły się zmieniać pod wpływem wizerunków obecnych w przestrzeni publicznej.

„[K]ultura zaprzęga fotografie do rozmaitych zadań przedstawieniowych” – pisał Allan Sekula[6]. Zdjęcia nieustannie cyrkulują między sferą prywatną a publiczną. Rozróżnienie na użycie prywatne i komercyjne jest dziś trafniejsze, ale i ta opozycja wydaje się trudna do utrzymania. Dlatego być może lepiej jest mówić o przepływach treści pomiędzy różnymi domenami: o procesach zapożyczania, zawłaszczania i wypełniania nowymi treściami. Znaczenia w fotografii poruszają się, a różne użycia społeczne wiążą się z wieloma odczytaniami. Szczególnie dobrym przykładem jest tu sposób wykorzystania fotografii ślubnych przez współczesny przemysł weselny.

 

Wedding plannerka i pośredniczka sprzedaży

Portret panny młodej na tle alejki parkowej; biel sukni kontrastuje z soczystą zielenią tła. W lewej ręce – piękny bukiet z chińskich róż. Prawa uniesiona do góry odchyla zalotnie rąbek welonu. Spośród wielu innych zdjęcie to zostaje wysłane znajomym i rodzinie jako pamiątka ślubu. Rodzice je drukują, oprawiają w ramkę i ustawiają w salonie na komodzie. Mąż zapisuje je na telefonie – będzie się wyświetlało, gdy ona zadzwoni. Fotograf, który wykonał zdjęcie, wgrywa je na tablet i pokazuje w czasie spotkań z klientami. Zamieszcza je również na blogu, na którym prezentuje zdjęcia ze ślubów. Fotografia staje się w ten sposób częścią portfolio internetowego. Stamtąd pobiera ją florystka, by przesłać swojej klientce. Chce wskazać bukiet i uzgodnić, czy o taki właśnie chodziło. Koleżanka panny młodej z liceum znajduje tę fotografię na profilu na portalu Nasza Klasa. Uznaje, że koleżanka wyglądała rewelacyjnie. Przesyła zdjęcie narzeczonemu, by zapytać, czy podoba mu się taka sukienka, i zaczyna szukać podobnej. Konsultantka ślubna znajduje tę fotografię w Internecie przypadkiem. Wykorzystuje ją, żeby zaprezentować swoim klientom miejsca, w których mogliby zorganizować sesję ślubną. Mija pół roku. Panna młoda postanawia sprzedać sukienkę. W programie do edycji zdjęć zamazuje swoją twarz i zamieszcza fotografię na stronie aukcji przedmiotu w serwisie Allegro. Ma nadzieję, że ta fotografia, pozwoli korzystnie sprzedać suknię… Każde z wymienionych użyć wiąże się z obdarzaniem fotografii zupełnie innym sensem i znaczeniem, z odmiennym odczytaniem.

Materiały, które zostały zebrane w ramach projektu „Wesela 21” prowadzonego przez Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, dowodzą, że fotografie ślubne krążą właśnie w ten sposób. W dobie Internetu granica między tym, co prywatne, a tym, co publiczne, praktycznie się zatarła. Fotografia staje się pamiątką, ikoną w telefonie, medium komunikacji ze znajomymi, reklamą sukienki ślubnej – są to użycia prywatne, ale też wykraczające poza ten obieg. Stanowi ona inspirację, medium pozwalające doprecyzować warunki sprzedaży usług florystycznych, służy także jako reklama usług fotograficznych.

Fotografia ślubna rządzi wyobraźnią narzeczonych. Wymyślanie wesela to proces zakorzeniony w konkretnym kontekście społeczno-materialnym. Podsuwa pomysły: każde zdjęcie staje się potencjalnym projektem, który może być zrealizowany. Koordynuje współpracę różnych osób zaangażowanych w tworzenie tego „najpiękniejszego dnia”. Mówi: tak to będzie wyglądało, to zrobimy tak; a tym samym umożliwia negocjacje i porozumienie, upewnia zarówno narzeczonych, jak i wykonawców co do oczekiwań i zamierzonych efektów. Nade wszystko jednak fotografia ślubna opowiada – o parze, uczuciach, statusie i nowych rolach społecznych.

 

Opowieść o uczuciach

Jest opowieścią o emocjach – tych, które towarzyszą wstępowaniu w związek małżeński, i tych, które połączyły parę młodą. Diada miłość i małżeństwo w kulturze Zachodu pojmowana jest jako coś naturalnego i oczywistego dopiero od niedawna. Przez wieki w małżeństwie chodziło częściej o władzę i własność niż o miłość[7]. Małżeństwa arystokratów oraz osób z warstw uprzywilejowanych były nieuniknionym obowiązkiem i zwykle miały charakter aranżowany. Dla ludzi biednych, wykluczonych i pozbawionych praw społecznych – w szczególności dla służby i niewolników – małżeństwo i posiadanie własnej rodziny było nieosiągalnym zaszczytem. Wystarczy przejrzeć opracowania antropologów o kształtowaniu się tej instytucji czy historyków takich jak Stephanie Coontz: dzisiejsze koncepcje małżeństwa mają niewiele wspólnego z wcześniejszymi. Bez wątpienia dokonała się rewolucja, a fotografie ślubne doskonale zarejestrowały przemiany mające miejsce w ostatnim stuleciu i stopniowy rozwój koncepcji zwanej „miłością romantyczną”. W ujęciu ponowoczesnych teoretyków, zajmujących się uczuciami, ta „miłość romantyczna” to zbiór konwencji kulturowych – kod, którym ludzie się posługują. Eva Illouz, socjolożka emocji, łączy powstanie tego wynalazku kulturowego z powieścią przełomu XVIII i XIX w.[8] To ten gatunek literacki – zdaniem badaczki – ukształtował w znacznej mierze romantyczne oczekiwania. A tego, czego jej się nie udało osiągnąć, dokonały współczesne media, a w szczególności produkcje hollywoodzkie.

Fotografia pokazuje to doskonale. W czasach pierwszych zdjęć miłość i małżeństwo nie były koncepcjami komplementarnymi. Po wojnie stopniowo coraz bardziej widoczna staje się czułość. Najpierw stykają się skronie, potem usta. Fotografie ślubne zaczynają odtwarzać romantyczne sceny: zachód słońca, objęci kochankowie, wpatrzeni w dal.

Współczesne zdjęcia ślubne rozbrzmiewają diapazonami emocji. Jest na nich i miłość, i radość, i wzruszenie. Reportaż ślubny powinien je wszystkie uchwycić. Uśmiech malujący się na twarzy babci, gdy podaje bukiet wnuczce. Moment, gdy łza spływa po policzku dumnego ojca. Smutne pary zniknęły, ustąpiły miejsca tym roześmianym, niekiedy wręcz frywolnym. Powaga pozostała tylko przed ołtarzem. Poza sferą sacrum można pozwolić sobie na żart, ironię i subwersję, szczególnie w czasie sesji ślubnej, która odbywa się w innym dniu niż wesele. Panna młoda czyta „Vogue”, a pan młody pierze w balii. Państwo młodzi w stylu Halloween z dyniami na głowach. To także odzwierciedla zmianę myślenia o fotografii w kulturze. Niegdyś – warto przypomnieć – była ona traktowana jako byt ontologiczny mocno związany z rzeczywistością. Wykonać fotografię ślubną znaczyło tyle, co zaślubić. Dziś panna młoda może czule odwzajemniać spojrzenie ukochanego, ale może też strzelać do niego z pistoletu. Fotografia ślubna zyskała poczucie humoru i nie boi się kontrowersji.

 

Opowieść o statusie i nowych rolach

Dlatego gdy opowiada o nowych rolach, to niekiedy robi to bardzo przewrotnie. Przestronne wnętrze luksusowej łazienki. W tle duża wanna. Po lewej otwarte, ogromne, balkonowe okno udrapowane po obu stronach ciemnymi, ciężkimi zasłonami, kontrastującymi z jasnym wnętrzem. Wpadające przez nie światło miękko rysuje sylwetkę panny młodej. By nie stracić równowagi, prawą ręką panna młoda wspiera się na ramieniu druhny, która schyliła się, by pomóc założyć jej drugi but. Przygotowania i ubieranie panny młodej – klasyczne zdjęcie w omawianym repertuarze. Tu w wydaniu nieklasycznym – poza butami, ma ona na sobie koronkowe figi z drobną kokardką. Zdjęcie oglądam w Internecie na blogu jednej z fotografek, która wzięła udział w prowadzonych przeze mnie badaniach.

Fotografia ślubna pokazuje, jak zmieniają się kulturowe modele kobiecości – od kobiety ukazanej jako żona, córka i synowa, przez kobietę-kochankę, boginię, po kobietę niezależną. Jest także miejsce na wizerunki kobiety jako ucieleśnionego pożądania, jako obiektu do patrzenia. Fotografia ślubna zarazem wyznacza przestrzeń tego, co „normalne” i „właściwe”, jak również przeciwnie – kwestionuje normy, zasady i sankcjonuje zmiany. Portret panny młodej jest repertuarem ról społecznych, zarazem tych akceptowanych, jak i tych kontestowanych. Współczesne kobiety czerpią z tego bogatego repozytorium, by konstruować obraz siebie. Fotografia ślubna pokazuje nam, jacy możemy być.

Ale jednocześnie patrzy na nas! „Zwraca nam nasze spojrzenie” – jak pisała o fotografii Hirsch[9]. Odwołuje się do naszych wartości i przekonań. Zna nasze słabości i aspiracje. Ślub i wesele są momentami, w których symbolicznie się potwierdza, a zarazem kreuje status społeczny. Rynek oferuje wiele możliwości realizacji reportażu ślubnego i zaaranżowania sesji ślubnej. Każdy wybiera zgodnie ze swoim gustem, ale jest on określony przez habitus – przez pozycję społeczną, jak przekonywał Pierre Bourdieu[10]. Pokaż mi zatem swoją fotografię ślubną, a powiem ci, kim jesteś.

 

KAROLINA J. DUDEK – antropolog i socjolog. Absolwentka SGH, UW i SNS PAN. Napisała doktorat Teoria zarządzania między nauką a praktyką, który wkrótce będzie bronić w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN

 



[1] D. Bell, Science, Technology and Culture, Open University Press, Berkshire, Nowy Jork 2006.

[2] S. Sikora, Fotografia. Między dokumentem a symbolem, Izabelin 2004, s. 118.

[3] J. Hirsch, Family Photographs. Content, Meaning and Effect, Nowy Jork, Oxford 1981, s. 62.

[4] Odwołuję się tu do filmu The Father of the Bride, 1950, reż. Vincente Minnelli. Wytwórnia filmowa w celach promocji wykorzystała prawdziwy ślub Taylor. Granice między rzeczywistością a fikcją filmową zostały celowe rozmyte: Taylor pojawiła się na swoim ślubie w sukience do złudzenia przypominającej jej suknię filmową. Natomiast repliki sukni filmowej trafiły do sprzedaży, opatrzone metką z napisem – „Zupełnie jak ta, w którą Elizabeth Taylor ubrana była w The Father of the Bride”. Zob. C.C. Otnes, E.H. Pleck, Cinderella Dreams. The Allure of Lavish Wedding, Los Angeles, Londyn 2003, s. 172–174.

[5] A. Straszewska, „Chwilo trwaj! Chwilo jesteś piękna!” Z historii polskiej fotografii ślubnej, „Dagerotyp” 2001, nr 10, s. 38.

[6] A. Sekula, Społeczne użycia fotografii, tłum. K. Pijarski, Warszawa 2010, s. 14.

[7] S. Coontz, Marriage, a History. How Love Conquered Marriage, Nowy Jork 2005.

[8] E. Illouz, Consuming the romantic utopia: love and the cultural contradictions of capitalism,Berkeley 1997, s. 169; E. Illouz, The Lost Innocence of Love. Romance as a Postmodern Condition, w: red. M. Featherstone, Love and Eroticism, Londyn, Thousand Oaks, New Delhi 1999, s. 161–162.

[9] J. Hirsch, dz. cyt., s. 115.

[10] P. Bourdieu, Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądzenia, tłum. P. Biłos, Warszawa 2005.

 

 

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata