70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Duchy noszą kreszowy dres

Na początku uwodzi konceptualna okładka: podwójna, skrywająca tajemnicę zaczepnego prztyczka w nos, którym na dzień dobry częstuje nas autorka.

Później, już we Wprowadzeniu, na pierwszy plan wysuwa się język – oryginalny, mięsisty. Dużo w nim perełek, rozkoszności: „Miasto kruszy się, jest nawiedzane przez widma, pokoślawione, szczerbate…”, ale też: „(…) skóra zwierza, element rustykalny i wnoszący nieco dzikości do blokowiska”. Służą próbie jak najwierniejszego opisu „czasu widmowego”, którego ramy zamykają się mniej więcej w latach 1986–1993.

Duchologia polska została podzielona na kilka rozdziałów (np. Stereo Super Quality czy Michael sernik ze smakiem zje) i już na tym poziomie widać umiłowanie autorki do szczegółu, jej dociekliwość w poszukiwaniu drobiazgów specyficznych dla minionego czasu. Będzie to drewniana żaba państwa Małolepszych, okładka Łuczejki czy składanka muzyczna sprzedawana wprost z przyczepy biznesmena z Łomianek.

Trzeba powiedzieć, że książka Drendy stoi w kontrze do opartego wyłącznie na nostalgicznym wspomnieniu o smakach dzieciństwa internetowego wymieniania konkretnych zabawek czy teledysków.

Co więcej, między wierszami przestrzega przed pułapkami ludzkiej pamięci mającej tendencję do mieszania szyków – mylenia dat, zaburzania chronologii poszczególnych zjawisk itp. Przykładem jest chociażby przyklejanie, wyświechtanej już zresztą, łatki „najntisów” wszystkiemu, co kojarzy się nam z okresem dorastania. W zamian oferuje podróż po fenomenach przykurzonych, ale mocno osadzonych w rzeczywistym czasie.

Doświadczenie obcowania z Duchologią… można porównać do dziecięcej lektury książek Astrid Lindgren, bowiem to przygoda równocześnie klawa i pouczająca. Wiek odbiorcy nie gra żadnej roli.

_

Olga Drenda

Duchologia polska. Rzeczy i ludzie w latach transformacji

Wydawnictwo Karakter, Kraków 2016, s. 256

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata